Po co LOT kupił niemieckiego Condora?

Samolot / Zdjęcie via unsplash.com, @robertbye

Condor to znana i ceniona w Niemczech firma, ale do jej zakupu nie było kolejki chętnych. Nie wiadomo, jak z jej atutów miałby korzystać LOT.

 

W piątek Rafał Milczarski, szef LOT-u i jej właściciela, czyli Polskiej Grupy Lotniczej, ogłosił, że PGL kupi niemieckiego przewoźnika lotniczego Condor. To średniej wielkości firma z portfela upadłego biura turystycznego Thomas Cook przewożąca ok. 10 mln pasażerów rocznie. Czyli tyle, co LOT.

Dwóch Ralfów

– Razem z LOT-em będziemy obsługiwać dwa razy więcej pasażerów, tworząc tym samym jedną z największych grup lotniczych i wiodącą linię wakacyjną w Europie – zadeklarował Ralf Teckentrup, prezes zarządu Condora.

Rafał Milczarski podkreślał podczas konferencji prasowej, że połączenie firm wymagało ciężkiej pracy i pracownicy firm robili „cuda, by doszło do tego dnia”. Mówił też o sentymentalnych powiązaniach z firmą: w Anglii przyjaźnił się z synem ówczesnego szefa Condora i ma takie samo imię jak obecny szef firmy, bo Rafał to po niemiecku Ralf.

Podobieństw mają więcej – obaj znani są w swoich krajach z silnych osobowości. W innych kwestiach mogą się wkrótce ujawnić różnice, na przykład jeśli chodzi o podejście do związków zawodowych i klientów. Bo Niemcy sprzyjają jednym i drugim, a w Polsce bywa z tym różnie.

Na przykład obsługa klienta nie ma w Locie dobrej sławy. Długo też polskiemu Ralfowi będą pamiętane starcia ze związkami zawodowymi, zwalnianie protestujących związkowców i ich szefowej. To on wprowadził też nową normę – samozatrudnienie stewardess, stewardów i pilotów zamiast etatów.

Inwestycja nie jest oczywistym wyborem także z innych względów. Nijak się wpasowuje w dotychczasową strategię rozwoju lotnictwa w Polsce. Ma on się bowiem skupiać wokół budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego i ściągania do niego międzynarodowego ruchu. LOT włoży natomiast dużo energii w firmę, która nie będzie karmiła CPK.

Niekonsekwencję widać też gdzie indziej. Zakup jest niespójny z celem LOT-u, by budować silnego gracza w naszym, środkowo-wschodnim regionie, a nie na Zachodzie. Prezes Milczarski nieraz się od niego wręcz odcinał, mówiąc, że nie jesteśmy tam rozumiani, dlatego będziemy budować silną pozycję u siebie i na własnych zasadach.

LOT przejął niemieckie linie lotnicze Condor

Polskie Linie Lotnicze LOT kupiły niemieckiego przewoźnika czarterowego Condor Air. Tym samym polski narodowy przewoźnik będzie mieć 20 proc. niemieckiego rynku rejsów czarterowych. LOT chce bowiem poszerzyć swoją ofertę dla biur podróży.

 

Linie Condor mają w swojej flocie niemal 60 samolotów …

Odważny LOT

Transakcja wprawiła Europę w zdumienie: właścicielem Condora będzie polski LOT, który rozmiarem dorównuje kupionej firmie. I jeszcze zgadza się przejąć zobowiązania niemieckiej firmy związane z bankructwem spółki matki.

Niektórzy dyplomatycznie komentują, że LOT podjął odważną decyzję. Inni złośliwie dodają, że LOT posługuje się inną matematyką niż reszta Europy. – Szczerze? Chyba nikt poza LOT-em nie widzi sensu w tej transakcji, bo biznesowo to się nie klei. Trudno doszukać się tu efektów synergii. Na Zachodzie nie mogą się nadziwić – mówi nam jeden z ekspertów w branży proszący o anonimowość.

Linie, choć obie lotnicze, to działają w różnych równoległych sektorach. Po za tym mają zupełnie różne samoloty. LOT będzie musiał utrzymywać więc wiele typów maszyn nie tylko Boeinga, ale też Airbusa. Misz-masz w hangarach oznacza większe koszty niż w przypadku samolotów jednego producenta. Do tego samoloty Condora (ma ich około 50) są stare, mają po kilkanaście-kilkadziesiąt lat.

Condor ma jednak dobrą reputację, jest znaną marką, przynosi zyski i był na tyle silny, że nie przestał latać po upadku firmy Thomas Cook. Ma wielu stałych klientów. Maciej Nykiel, wcześniej szef Neckermanna w Polsce, spółki córki Thomas Cook, którą ten pociągnął w dół, zwraca uwagę na to, że od wieku samolotów ważniejsze są wartościowe kontrakty, które firma zawarła ze swoimi klientami na kilka lat do przodu. – Condor ma sporo dobrych aktywów, to nadal zdrowa firma – mówi Nykiel.

Mimo to, żeby firma była bardziej atrakcyjna dla inwestorów, trzeba było w niej ciąć koszty i zwalniać pracowników. Pracę straciło 170 z 750 osób na stanowiskach administracyjnych. Ten sam los ma też spotkać 150 stewardess.

Jochen Remmert, korespondent „Frankfurter Allgemeine Zietung”, powiedział, że linie lotnicze Condor liczą na to, że z pomocą swojego nowego właściciela znowu urosną. – Jednak ponieważ ten będzie ciąć koszty, trzeba poczekać, żeby zobaczyć, czy to życzenie w ogóle się spełni” – napisał w komentarzu.

Złym prognostykiem było to, że po Condora nie było kolejki chętnych. Interesowały się nim duże grupy lotnicze, ale zrezygnowały. Ostatecznie na stole zostały trzy oferty: LOT-u i dwóch inwestorów finansowych, czyli firm Apollo i Greybull. Ci ostatni mogli mieć jednak w planie tani zakup i upłynnienie Condora. Branżowych konkurentów nie mieliśmy.

Z kolei po polskiej stronie transakcją zainteresowały się tylko instytucje państwowe. Sfinansowało ją konsorcjum finansowe pod przewodnictwem Banku Pekao SA, a instytucje współfinansujące to m.in. bank PKO BP i PZU. Z kolei gwarancje finansowe zapewnił BGK.

Nie wiadomo, za ile LOT kupił Condora. Kwoty, o których spekulują media niemieckie, to 250 mln euro, czyli 1 mld zł, na zakup linii. Prawie promocja, porównując z ceną, jaką rzucił Thomas Cook, gdy chciał sprzedać Condora już rok temu – 1,25 mld euro. To jednak okazała się kwota zawyżona ze względu na wiek samolotów. No i linie obsługują tylko kierunki urlopowe, co inwestorów nie zachwyciło.

Ale teraz LOT ma jeszcze spłacić pomoc państwową 380 mln euro (1,612 mld zł) od niemieckiego rządu, którą Condor dostał po upadku Thomasa Cooka, żeby ocaleć. I kupić czas na znalezienie inwestora. Udało się – niemiecki Ralf odetchnął z ulgą, a polski pęka z dumy.

Jakie będą unijne rekomendacje ws. budowy sieci 5G?

Debaty wokół Huawei ciąg dalszy. Unia Europejska najprawdopodobniej nie zarekomenduje państwom członkowskim wykluczenia chińskiego koncernu z budowy infrastruktury 5G w Europie.

 

 

Unia Europejska zamierza opublikować rekomendacje dla państw członkowskich do końca stycznia. Z informacji jakie przedostały się do mediów wynika, że Bruksela …

Konkurencja z Lufthansą

Czemu Condora nie ratowała Lufthansa, główny gracz na niemieckim rynku? Tak naprawdę chciała go kupić już rok temu, ale też odstraszyła ją cena. Media mówią też, że firma wycofała się, bo i tak na fuzję nie pozwoliłyby niemieckie urzędy antymonopolowe. Teraz też Lufthansa wokół Condora zatańczyła, po czym zrezygnowała z kupna. Pozostaje jej konkurować z nim w swojej bazie we Frankfurcie.

Niemieckie media zauważyły, że szefowie obu przewoźników bagatelizują ryzyko reakcji ze strony Lufthansy. A jej polityka wobec LOT-owskiego Condora może być całkiem inna niż wobec niemieckiego. Po pierwsze, Lufthansa z turystycznym kolegą współpracowała, dowożąc mu wakacyjnych klientów. Teraz jednak Condor stanie się częścią grupy lotniczej, z którą Lufthansa konkuruje bezpośrednio, i to może zmienić reguły gry.

Firma już wcześniej pokazywała, że nie da sobie w kaszę dmuchać. Kiedy Ryanair ogłosił, że chce zdobyć 20-procentowy udział w rynku w Niemczech, Lufthansa odpowiedziała ekspansją swojego taniego przewoźnika Eurowings. Kiedy Etihad kupił udziały w linii lotniczej w Szwajcarii, Lufthansa i tam rozbudowała swoją spółkę zależną. Na rynku czarterów też działa i raczej nie pozwoli odbierać sobie klientów.

Maciej Nykiel wierzy w sens tej transakcji. Według niego LOT, któremu brakuje zarówno samolotów, jak i miejsc na polskich lotniskach, kupił Condora między innymi dlatego, bo zamierza korzystać z jego maszyn i być może ściągnie je do Polski. Zwraca uwagę na to, że nie mamy na rodzimym rynku czarterowych linii lotniczych, które korzystają z samolotów o dalekim zasięgu, a Condor tak. – Byłaby to ogromna korzyść dla polskich klientów i polskich biur podróży, gdyby go sprowadzić do Polski – mówi Nykiel.

Dodaje, że razem z linią lotniczą LOT dostanie sloty (pozwolenia na lądowania i starty w konkretnych godzinach) na niemieckich lotniskach, na przykład we Frankfurcie.

Inni eksperci podkreślają, że te korzyści jednak się wykluczają. Jeśli ruszyć samoloty z Niemiec, linia straci tam sloty. Poza tym Milczarski obiecał zachowanie miejsc pracy w Condorze, a nie udałoby się to, gdyby przenieść samoloty do Polski.

Według Nykiela LOT-owi imponowały wysokie obroty firm w branży wycieczkowej. Itaka miała 2,5 mld zł obrotu, podobnie TUI, a trzeci na rynku Rainbow Tours niewiele mniej. Coral Travel – 1 mld zł obrotu.

– Wyniki pasażerskie w turystyce rosną o kilkadziesiąt proc. LOT widział, że pieniądze przelatują mu koło nosa – mówi. Jak dodaje, próba wejścia do gry samodzielnie nie udała się (w 2017 roku LOT Charter obsłużył ok. 70 tys. pasażerów), więc teraz LOT chce zagarnąć część tortu z polskiego rynku czarterowego z pomocą gracza zewnętrznego.

– Na korzyść Condora działać będzie rosnący ruch wycieczkowy. Zdecydowanie nadal będzie miejsce także dla niego. Ale LOT musi go w mądry sposób poprowadzić. Dopiero się okaże, jaką politykę zastosuje wobec Condora – mówi Nykiel.

Tesla zostawia europejską konkurencję w tyle

Amerykański koncern Tesla stał się największym sprzedawcą samochodów elektrycznych w Europie Zachodniej. Spółka Elona Muska sprzedaje ich na tym rynku więcej niż niemiecki Volkswagen i francuski Renault razem wzięte.

 

Po ostatnich kłopotach – stracie na poziomie 1,1 mld dolarów oraz ubiegłorocznym …