Plan Junckera – sukces czy voodoo?

Tydzień temu, 2 czerwca, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Jyrki Katainen, poinformował, że Komisja uznaje Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych za sukces. Jego funkcjonowanie ma się zakończyć w 2018 r., jednak według Katainena, KE będzie się starać o wydłużenie tego terminu.

EFIS

EFIS jest jednym ze sztandarowych projektów chadeków z kampanii wyborczej w trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. Przedstawiony przez obecnego przewodniczącego KE Jean-Claude’a Junckera (stąd EFIS bywa nazywany planem Junckera) miał być odpowiedzią Europejskiej Partii Ludowej (należy do niej m.in. rządząca w Niemczech CDU, hiszpańska Partia Ludowa czy polska PO i PSL) na kryzys gospodarczy w Unii Europejskiej i potrzebę zwiększenia wzrostu gospodarczego.

Opiera się on na gwarancjach inwestycyjnych i obniżaniu ryzyka dla inwestorów prywatnych. Innymi słowy, zamiast inwestować samodzielnie i bezpośrednio pieniądze, Unia poprzez EFIS zapewnia gwarancje i dostarcza innych zachęt, by inwestorzy prywatni zdecydowali się zainwestować w projekty korzystne dla gospodarki Europy, ale które bez unijnego wsparcia były zbyt mało opłacalne czy zbyt ryzykowne, by przyciągnąć fundusze z sektora prywatnego.

>> Czytaj więcej o EFIS w naszym raporcie specjalnym

Do 2018 r. Fundusz ma w ten sposób zmobilizować inwestycje na łączną kwotę 315 mld euro. W celu tej mobilizacji UE chce przeznaczyć 21 mld euro – czyli w założeniu każde euro wykorzystane przez Unię ma przynieść 15 euro od sektora prywatnego.

Zgodnie z danymi KE, EFIS wsparł już 64 projekty łączną kwotą 9,3 mld euro, a także przekazał 3,5 mld euro na wsparcie prawie 142 tys. małych przedsiębiorstw i start-upów. Katainen poinformował, że m.in. dzięki sukcesom tych ostatnich, każde euro zainwestowane przez UE przyniosło nie 15 euro, jak planowano, a 23 euro.

Zapowiedzi KE

Tymi właśnie wynikami Katainen tydzień temu uzasadniał chęć wydłużenia czasu działania EFIS. Powiedział, że jeszcze nie jest pewne, czy nie będzie zmian w kształcie Funduszu, ale w jego wypowiedziach brzmiała pewność, że EFIS będzie działał dłużej niż do 2018 r.

I ta właśnie pewność wzbudziła frustracje w Niemczech. W Berlinie nie powitano z zadowoleniem podawania do wiadomości publicznej informacji o przedłużaniu jednego z flagowych projektów UE bez wcześniejszych konsultacji.

Reakcje prawicy

Parlamentarny Sekretarz Stanu (specjalny rodzaj stanowiska w niemieckim rządzie – sekretarz stanu, który jest jednocześnie członkiem parlamentu, co ma poprawić współpracę rządu z parlamentem) w niemieckim Ministerstwie Finansów Jens Spahn powiedział wczoraj (7 czerwca), że „irytującym jest sprawianie przez Komisję Europejską wrażenia, że zawarto już porozumienie ws. przedłużenia planu”. Dodał także, że nie oznacza to, że Berlin jest przeciwny takim planom per se, ale że przed jakąkolwiek decyzją konieczne jest przeanalizowanie efektywności planu Junckera.

Markus Ferber (CSU/EPL) zakwestionował natomiast dobór projektów. Według niego EFIS wspiera tylko te projekty, które i tak by znalazły inwestorów.

Reakcje lewicy

Skrajna lewica także jest niezadowolona, choć z innych przyczyn. Europoseł Fabio de Masi (Die Linke, ZLE/NZL) nazwał EFIS „voodoo Junckera” oraz dodał, że ma on na celu pomaganie jedynie bankom i ubezpieczycielom, a nie obywatelom.

 Z kolei Udo Bullman (SPD, S&D) uważa, że EFIS nie jest całkowicie złym pomysłem, ale jest zbyt mało innowacyjny. Według niego Fundusz powinien się bardziej skupić na „innowacyjnych projektach transgranicznych”.

Jedyne wsparcie dla EFIS nadeszło od Zielonych. Mauel Sarrazin z tej partii powiedział EurActiv, że EFIS „trafił w punkt” stając się magnesem dla kapitału prywatnego, co Zieloni uważają za właściwy model wspierania wzrostu gospodarczego w Europie. (kk)