Pierwszy bezzałogowy statek ruszy na oceany jeszcze w tym roku

Wizualizacja obu statków "Mayflower" - tego z 1620 r. i tego współczesnego, źródło: IBM Newsroom

Jeszcze w marcu mają się odbyć morskie testy autonomicznego systemu dla statków dalekomorskich. Budowaną jednostkę nazwano zaś „Mayflower” na cześć statku, którym 400 lat temu przybyli do Ameryki Północnej angielscy koloniści. Tym razem na pokładzie nie będzie jednak ani jednego człowieka.

 

Testy zostaną przeprowadzone jeszcze w marcu u wybrzeży Wielkiej Brytanii niedaleko portu w Plymouth. Przetestowany ma być komputer sterujący, który wyposażony jest w system sztucznej inteligencji AI Captain. Dzięki wykorzystaniu specjalnych kamer, chmur danych oraz technologii edge computing system ma nie tylko w automatyzowany sposób kierować jednostką pływającą, ale również podejmować autonomiczne decyzje i reagować na zmieniające się warunki na morzu.

Na razie AI Captain zostanie zamontowany na załogowym statku, aby sprawdzić czy kamery, lidary (urządzenia podobne do radaru, ale zamiast mikrofal wykorzystujące światło lasera) i system nawigacyjny działają poprawnie. Chodzi nie tylko o obserwację bieżącej sytuacji na morzu, ale także uwzględnianie prognoz meteorologicznych. Algorytm sterujący AI Captain był opracowywany przez dwa lata, podczas których „trenowano” go, wgrywając do niego ponad 1 mln różnych filmów i zdjęć obszaru Oceanu Atlantyckiego.

Tego typu testy poprzedzą dziewiczy rejs całego autonomicznego statku „Mayflower” (a właściwie Mayflower Autonomous Ship – MAS), który przebiegnie przez Ocean Atlantycki z Plymouth w Anglii do Plymouth w amerykańskim stanie Massachusets.

Rejs w rocznicą Rejsu Pielgrzymów

Start tego rejsu zaplanowano na 6 września. Oprócz systemu AI Captain przetestować będzie bowiem jeszcze wcześniej trzeba hybrydowy napęd, który ma wykorzystywać między innymi energię wiatrową, słoneczną oraz silnik diesla.

Autonomiczny statek MAS nazwano „Mayflower” na cześć trójmasztowego galeonu, którym w 1620 r. 102 angielskich osadników (nazywany „Pielgrzymami”) dopłynęli do dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, co uważa się za symboliczny początek anglosaskiej kolonizacji Ameryki Północnej, choć pierwsze anglosaskie osady od kilkunastu lat istniały już wówczas w położonej na południe od Massachusets Wirginii. Współczesny „Mayflower” ma wyruszyć w pierwszy oceaniczny rejs dokładnie w 400. rocznicę początku tamtego rejsu.

Projekt w pełni autonomicznego statku realizuje brytyjska organizacja ProMare, która zajmuje się promocją badań morskich i eksploracji oceanów. Współpracuje z nią nie tylko IBM, ale także uniwersytety w brytyjskim Plymouth oraz w Birmingham. Kadłub statku powstaje zaś w zakładach Aluship Technology w Gdańsku. Budowany jako tzw. trimaran (czyli trzykadłubowiec) prototyp jest już niemal gotowy.

W przyszłości statki takie jak MAS mają przede wszystkim pomóc w badaniu mórz, na przykład w zrozumieniu tego jak zachowuje się w oceanicznych wodach mikroplastik, którym zanieczyszczenie jest wielkim problemem dla morskich ekosystemów. Ale ProMare liczy też na wzrost rynku autonomicznych jednostek wodnych.

„Szacuje się, że wart dziś 90 mld dolarów rynek do 2030 r. urośnie do rozmiarów 130 mld dolarów. Ale dziś autonomiczne statki to przede wszystkim automaty, które nie potrafią dostosować się do tak często zmieniających się warunków na pełnym morzu. Dlatego wciąż są zależne od tego, jak zaprogramuje je operator. Tymczasem MAS ma samodzielnie podejmować wszystkie decyzje” – tłumaczy dyrektor ds. technologicznych projektu MAS Don Scott.

PE wzywa do globalnego zakazu "robotów zabójców"

Chodzi o tzw. autonomiczne systemy uzbrojenia, czyli wyposażoną w sztuczną inteligencję broń, która miałaby samodzielnie podejmować decyzję dotyczącą wybrania, zaatakowania i w efekcie zniszczenia celu. W sierpniu fiaskiem skończyły się toczone pod egidą ONZ eksperckie rozmowy na ten temat.
 
Parlament Europejski wczoraj …

Jak rozwija się branża autonomicznych pojazdów?

Morza to kolejny rejon świata, który w przyszłości może zostać opanowany przez jednostki bezzałogowe. Obecnie najwięcej takich maszyn lata nad naszymi głowami. Począwszy od bezzałogowych rakiet dostarczających zaopatrzenie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej po wojskowe i cywilne drony. Dziś każda nowoczesna armia na świecie wyposażona jest w bezzałogowe maszyny rozpoznawcze lub bojowe.

W tym przypadku nie można jednak mówić o autonomiczności dronów czy rakiet, które po pierwsze na ogół wymagają sterowania z ziemi, a po drugie – zwłaszcza w przypadku maszyn bojowych – do użycia pokładowego uzbrojenia potrzebna jest decyzja człowieka. Kwestia podejmowania tego typu decyzji przez sztuczną inteligencję budzi wiele kontrowersji. Parlament Europejski kilkakrotnie wzywał już do wprowadzenia globalnego zakazu tzw. robotów-zabójców.

Bez wątpienia dużo szybciej rozwija się branża autonomicznych pojazdów lądowych, nad którymi pracują najwięksi giganci internetowi i technologiczni, tacy jak Google czy Tesla. Wszystkie tego typu projektu znajdują się jeszcze fazie testów, które są coraz bardziej zaawansowane. Testowane przez przedsiębiorstwo Waymo (należy do tego samego co Google holdingu Alphabet Inc.) pojazdy autonomiczne przejechały już próbnie po publicznych drogach 32 mln kilometrów.

Koncern Tesla też mocno inwestuje w autonomię jego elektrycznych pojazdów. W dostępnych na rynku modelach istnieją już różne rodzaje Autopilotów, które można używać do parkowania czy jazdy po autostradzie. Ale jeszcze w marcu, jeśli ktoś wykupił za 7 tys. dolarów pakiet aktualizacji oprogramowania, pojawi się usługa City Pilot, która pozwoli na autonomiczną jazdę także po mieście. Oczywiście w każdym w tych przypadków za kierownicą Tesli musi rzecz jasna siedzieć kierowca, ale samochód sam odciąży go w wielu sytuacjach.

Zainteresowania autonomicznymi rozwiązaniami nie studzi nawet wypadek, do jakiego doszło dokładnie przed rokiem w USA. Tesla Model 3 z włączonym Autopilotem wbiła się tam bowiem z prędkością prawie 110 km/h w naczepę ciężarówki. 50-letni kierowca zginął na miejscu. Autopilota włączył zaledwie 10 sekund przed wypadkiem.

Jego rodzina pozwała koncern Elona Muska, twierdząc, że to błąd autonomicznego systemu doprowadził do wypadku. Tesla broni się wskazując, że kierowca nie zastosował się do zasad, jakie obowiązują po włączeniu autopilota, np. całkiem puścił kierownicę. Tymczasem w innej głośnej sprawie wypadku z udziałem samochodu Tesla SUV z włączonym autopilotem z 2018 r. amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu ustaliła, że kierowca, który zginął w swoim pojeździe w chwili zdarzenia… grał na swoim smartfonie w grę wideo.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że Tesla, reklamując swój system wsparcia kierowcy terminem „autonomiczny” może wprowadzać kierowców w błąd, ponieważ Autopilot wciąż wymaga przynajmniej częściowej uwagi kierowcy.

Pierwsza autonomiczna ciężarówka rozpoczęła kursy po drogach publicznych

Regularne codzienne dostawy za pomocą w pełni autonomicznej ciężarówki są wciąż dopiero w fazie testowej, ale po raz pierwszy odbywają się one na drogach publicznych. Miejscem prób jest miasto Jönköping w południowej Szwecji.
 

Ważąca 26 ton ciężarówka wyprodukowana została przez szwedzką firmę …

Zamiast ludzi towary?

Tymczasem jeszcze szybciej rozwija się rynek autonomicznych pojazdów, które nie mają wozić ludzi, ale towary. W maju 2019 r. w Szwecji na drogach publicznych rozpoczęły się testy pierwszej dopuszczonej do tego autonomicznej ciężarówki T-pod.

Ważąca 26 ton ciężarówka wyprodukowana została przez szwedzką firmę Einride, która zajmuje się produkcją autonomicznych samochodów, a przede wszystkim właśnie autonomicznych pojazdów dostawczych i ciężarowych. Dzięki zgodzie udzielonej przez Szwedzką Agencję Transportu, model ciężarówki T-pod rozpoczął codzienne kursy z towarami.

To o tyle przełomowe wydarzenie, że pojazd nie tylko porusza się całkowicie autonomicznie, ale nie ma też możliwości, aby w razie potrzeby sterowanie nim przejął prawdziwy kierowca. T-pody nie posiadają bowiem nawet kokpitu. Kontrolę nad nimi może natomiast przejąć wyszkolony operator, który nadzoruje ruch pojazdu dzięki sieci 5G.

Choć T-pod może rozwinąć prędkość do 85 km/h, nie było mu wolno aż tak się rozpędzić. Pojazd został zaprogramowany tak, aby nie jechał szybciej niż zaledwie 5 km/h. Sunął więc po drodze z mniej więcej taką samą prędkością jak idący człowiek. Droga, jaką pokonywała autonomiczna ciężarówka, też nie była długa – zaledwie 300 metrów. Ale jest to droga publiczna, a więc próba po raz pierwszy odbyła się nie na zamkniętym, fabrycznym torze.

Testy zakończono w grudniu. Pierwsze komercyjne kursy T-poda mają ruszyć w Szwecji w trzecim kwartale bieżącego roku, a w USA w czwartym kwartalne. Na razie Einride prowadzi rekrutację wśród kierowców tradycyjnych ciężarówek, którzy chcą się przekwalifikować na operatorów nadzorujących pracę ciężarówek autonomicznych.

Samochody autonomiczne na europejskich ulicach już w 2025?

Komisja Europejska planuje wesprzeć rozwój samochód autonomicznych (niepotrzebujących kierowcy). Konieczna będzie jednak zmiana wielu obowiązujących obecnie przepisów.

 

Komisja Europejska przyspiesza prace nad przygotowaniem Unii Europejskiej na epokę samochodów autonomicznych. Jest to jeden z elementów przygotowanej przez Komisję mapy drogowej rozwoju strategii …

Koronawirus wesprze rynek autonomicznych dostaw?

Sektor transportowy już dziś boryka się zarówno z wysokimi kosztami dostaw, jak i z brakiem personelu. Dlatego zainteresowanie autonomicznymi pojazdami transportowymi jest coraz większe. Takie pojazdy mogą się okazać najważniejsze na najmniej dziś opłacalnym odcinku transportu towarów, czyli tzw. ostatniej mili. Chodzi o kursy na odległościach 3-5 kilometrów, a więc od ostatniego magazynu do miejsca docelowego.

Na to zapotrzebowanie ma odpowiedzieć m.in. autonomiczny wózek na paczki PostBot francuskiej firmy Effidence, na którego postawiła już niemiecka poczta. Deutsche Post liczy, że pomoże to w transporcie paczek. PostBot może jednorazowo zabrać do 150 kg ładunku.

Inny tego typu projekt to estoński Starship – start-up założony przez twórców Skype’a. To pojazd mniejszy od PostBota, który ma w założeniu dostarczać zakupy czy zamówienia z restauracji. Twórcy nazywają go więc „lądowym dronem”. Używa go już brytyjska spółka JustEat (ma 7 Starshipów), ale testują go już kolejne firmy z Estonii, Szwajcarii, Niemiec i USA.

Na zainteresowanie autonomicznymi dostawami i transportem może korzystnie wpłynąć epidemia koronawirusa. Chiński start-up Neolix, który produkuje małe autonomiczne pojazdy dostawcze zanotował w ostatnich dwóch miesiącach duży wzrost popytu na swoje produkty. Tylko w styczniu i lutym zamówiono 200 pojazdów, choć w całym poprzednim roku wyprodukowano ich zaledwie 125. Produkcja Neolixów ruszyła w maju 2019 r.

Wśród klientów tego startupu są już gigant handlu wysyłkowego Aliababa Group, czy mniejsze, ale też bardzo popularne aplikacje zakupowe – zajmująca się handlem detalicznych JD.com oraz oferująca możliwość grupowych zakupów np. żywności Meituan Dianping. „W Chinach do 2030 r. 1 mld dostaw będzie realizowany tylko w ciągu jednego dnia” – wieszczył niedawno założyciel Alibaby Jack Ma. Jest jasne, że nie uda się tego zrobić tylko za pomocą „żywych kurierów”.

Dotąd barierą dla rozwoju autonomicznych dostaw był brak dostępu dla takich pojazdów do dróg publicznych. Ale gdy w Chinach epidemia koronawirusa sprawiła, że miliony ludzi zostały objęte kwarantanną, domową samoizolacją czy po prostu przestały wychodzić na ulicę, szosy stały się praktycznie puste. Zniesiono więc ograniczenia dla pojazdów autonomicznych na publicznych drogach.

Ograniczniki prędkości w nowych autach w UE od 2022 r.?

Instytucje europejskie przyjęły wstępne stanowisko dotyczące przepisów nakazujących od 2022 r. obowiązkowe instalowanie w nowych samochodach systemów zwiększających bezpieczeństwo. Chodzi m.in. o systemy alarmowania o senności lub rozproszeniu uwagi kierowców, czujniki lub kamery cofania oraz ograniczniki prędkości.
 

Nowe obowiązkowe systemy mają …