Reakcja na rosnące ceny paliw. USA uwalniają strategiczne rezerwy ropy naftowej

Tankowanie w wielu miejscach na świecie zrobiło się w ostatnich tygodniach bardzo drogie (Photo by Erik Mclean on Unsplash)

Tankowanie w wielu miejscach na świecie zrobiło się w ostatnich tygodniach bardzo drogie (Photo by Erik Mclean on Unsplash)

Prezydent USA Joe Biden podjął decyzję o uwolnieniu na rynek 50 mln baryłek ropy naftowej, które stanowiły strategiczne amerykańskie rezerwy. Chodzi o przeciwdziałanie rosnącym cenom surowca na światowych rynkach, co przekłada się na wysokie ceny paliw.

 

Na polecenie prezydenta Joe Bidena amerykański Departament Energii uwolnił część naftowych rezerw USA. Całość tych rezerw to 605 mln baryłek. Teraz 50 mln z nich zostanie rzuconych na rynek.

Gra na zbicie cen

Chodzi o – jak to ujęto w komunikacie Białego Domu – odpowiedź na różnice między popytem a podażą na rynku ropy naftowej. Ogromne zapotrzebowanie na paliwa wraz z odmrażaniem się gospodarek zablokowanych przez pandemię COVID-19, połączone ze zmniejszonym wydobyciem we wcześniejszych miesiącach i latach, wywołało bardzo szybki wzrost cen ropy, co przełożyło się także na skok cen paliw.

Drogie paliwa z kolei są jedną z głównych składowych pokaźnej inflacji z jaką zmaga się wiele krajów na świecie, w tym właśnie USA. „Amerykańscy konsumenci odczuwają wpływ podwyższonych cen na stacjach benzynowych i w rachunkach za ogrzewanie domów, ponieważ dostawy nie nadążają za popytem, czego powodem jest podnoszenie się globalnej gospodarki z pandemii” – napisano w komunikacie Białego Domu.

Odkręcenie kurków z zapasową amerykańską ropą naftową ma zmienić sytuację. Tym bardziej, że według zapowiedzi z Waszyngtonu, wkrótce za USA mogą pójść kolejne kraje. „To element skoordynowanej z innymi krajami akcji mającej na celu obniżenie cen paliw na rynkach światowych” – oświadczył Joe Biden.

Chiny: Na stacjach benzynowych brakuje oleju napędowego. Zaburza to transport towarów

Według wielu analiz kryzys energetyczno-paliwowy w Chinach może potrwać nawet do wiosny przyszłego roku.

USA zapowiadają działania innych krajów

Zgodnie z tym co przekazał Białym Dom, swoje rezerwy mają uruchomić także Chiny, Indie, Japonia, Korea Południowa i Wielka Brytania. Wszędzie tam rosnące ceny paliw napędzają inflację. Ale działania nawet tylko tych kilku państw odbije się zapewne na sytuacji na światowych rynkach ropy naftowej oraz paliw.

Administracji Bidena dotąd nie udało się jednak namówić na zwiększenie wydobycia krajów OPEC, czyli Organizacje Krajów Eksportujących Ropę Naftową zrzeszającej m.in. Arabię Saudyjską, Angolę, Irak, Kuwejt, Libię, Nigerię, Wenezuelę czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, a także blisko ostatnio współpracującej z OPEC (w tzw. formacie OPEC+) Rosji.

Francja chce częściowo zrekompensować obywatelom wzrost cen paliw i energii

W sumie ze świadczenia ma skorzystać 38 mln mieszkańców Francji.

OPEC na razie nie reaguje

Na razie jednak nie widać sygnałów, aby kraje OPEC miały zmienić swoją decyzję nawet po tym jak USA uwolniły część swoich rezerw. Jak bowiem ocenił w rozmowie z Bloombergiem szef analizy rynku energii w Goldman Sachs Damien Courvalin, Waszyngton „uwolnił mniej ropy niż się na rynku spodziewano.

„OPEC nie ma praktycznie żadnych zachęt, aby zmienić swoją politykę, która zakładała ograniczanie w ostatnim czasie podaży ropy” – powiedział Courvalin. Tymczasem zarówno ropa WTI, jak i ropa Brent (chodzi o styczniowe kontrakty) wcale po zapowiedzi władz USA nie staniały tylko jeszcze urosły odpowiednio o 1,9 proc. oraz 2,8 proc.

Inflacja w strefie euro: Austria wzywa do powrotu do ścisłego przestrzegania unijnych reguł fiskalnych

Austria jest szczególnie zaniepokojona wysoką inflacją w strefie euro.

Drogie paliwa i w USA, i w Polsce

A paliwa na stacjach w USA także drożeją. Według danych American Automobile Association średnia cena benzyny w USA za litr to obecnie 90 centów, a więc a prawie połowę drożej niż przed rokiem.

W Polsce natomiast zarówno najpopularniejsza wśród kierowców benzyna bezołowiowa o 95 oktanach, jak i podstawowy olej napędowy do silników diesla przebiły już cenę 6 złotych, a na niektórych stacjach zbliżała się ona wczoraj (23 listopada) do 6,10 złotych.