Paliwa tanieją w żółwim tempie. Ale ceny ropy pikują

Uczeni skontrolowali diesle 10 głównych marek sprzedane w latach 2000-15. Najgorsze - badane w realnych warunkach drogowych, a nie w laboratorium - przekraczały europejskie normy emisji spalin aż 16-krotnie! Źródło: Komisja Europejska

Uczeni skontrolowali diesle 10 głównych marek sprzedane w latach 2000-15. Najgorsze - badane w realnych warunkach drogowych, a nie w laboratorium - przekraczały europejskie normy emisji spalin aż 16-krotnie! Źródło: Komisja Europejska

Przez ostatni tydzień ceny benzyny 95 i oleju napędowego spadły o 7 groszy na litrze – podała firma analityczna e-petrol.pl. A w tym czasie ropa staniała o ponad jedną czwartą.

 

Obecnie litr najpopularniejszej benzyny 95 oktanów kosztuje średnio 4,76 zł, a za litr oleju napędowego Polacy płacą przeciętnie 4,89 zł – poinformowała w środę firma analityczna e-petrol.pl. Według jej szacunków przez tydzień ceny obu najważniejszych gatunków paliw zmalały o 7 groszy na litrze.

To znaczy, że Polscy kierowcy ciągle czekają, kiedy odczują w kieszeniach skutki gwałtownej przeceny na rynku naftowym.

Przypomnijmy, że ceny ropy naftowej zaczęły spadać w trzeciej dekadzie stycznia na wieść o wybuchu epidemii koronawirusa w Chinach. A spadki te pogłębiły się, kiedy epidemia z Chin zaczęła się rozprzestrzeniać na świecie.

Wydobycie węgla w Polsce bliżej końca niż mówią politycy

Wydobycie węgla kamiennego w Polsce spada od 40 lat. W tym czasie wszystkie rządowe prognozy zakładały, że ten spadek uda się powstrzymać i każda z nich okazywała się grubo przestrzelona. Dopiero opublikowany cztery miesiące temu dokument zakłada znaczny spadek wydobycia …

Spór nafciarzy

W ostatni poniedziałek ceny ropy naftowej zleciały już o ponad jedną czwartą. W ten sposób inwestorzy zareagowali na fiasko uzgodnień kolejnych cięć wydobycia przez Rosję i OPEC, organizację największych eksporterów ropy naftowej na świecie. Pod koniec 2015 r. uzgodniły one wspólne ograniczenia wydobycia, aby podbić cenę surowca.

W reakcji na koronawirusa, państwa OPEC zaproponowały dodatkowe cięcia wydobycia, ale uzależniły je od udziału Rosji w tym planie. Moskwa jednak odmówiła. A to znaczy, że od kwietnia formalnie OPEC i Rosja nie będą miały żadnych ograniczeń wydobycia.

Wojna cenowa Rijadu z Moskwą

W poniedziałek przedstawiciele Arabii Saudyjskiej przekazali mediom, że od kwietnia saudyjski gigant naftowy Saudi Aramco zwiększy wydobycie ropy z 9,7 mln do 12,3 mln baryłek dziennie. Jednocześnie Arabia Saudyjska zapowiedziała, że obniży cenę swojego surowca na wszystkich rynkach o 6-8 dol. na baryłce.

To oznaczało, że Arabia Saudyjska wypowiedziała wojnę cenową Rosji. Bo rosyjscy nafciarze nie są w stanie tak szybko zwiększać wydobycia jak Saudyjczycy. Na dodatek koszty wydobycia ropy w Rosji są wyższe niż w Arabii Saudyjskiej.

Polska rozczarowana projektem unijnego prawa klimatycznego

Komisja Europejska do września przedstawi plan dotyczący zwiększenia celu redukcji emisji dwutlenku węgla – wynika z przedstawionego wczoraj w Brukseli projektu prawa klimatycznego. Polska wyraziła rozczarowanie planami KE w tej dziedzinie, a aktywistka Greta Thunberg uznała je za mało ambitne.

Ropa znów tanieje

W środę rano koncern Saudi Aramco ogłosił, że dostał od rządu Arabii Saudyjskiej polecenie zwiększenia swojego potencjału wydobywczego z 12 do 13 mln baryłek dziennie. W komunikacie giełdowym koncern Saudi Aramco, który jest najcenniejszą spółką giełdową świata, nie sprecyzował, w jakim terminie ma wypełnić to polecenie. Ale i tak był to sygnał, że Rijad gromadzi siły do walki o naftowe rynki z Moskwą.

Na tę wieść ceny ropy naftowej na światowych giełdach spadły o ponad 2 proc.

A potem ceny ropy dodatkowo zbiły Stany Zjednoczone. Po południu amerykańska rządowa Agencja Informacji Energetycznej ogłosiła, że w zeszłym tygodniu komercyjne zapasy ropy naftowej w USA zwiększyły się o 7,7 mln baryłek, podczas gdy analitycy oczekiwali ich wzrostu tylko o 2,5 mln baryłek.

Przy tym komercyjne zapasy ropy naftowej w USA rosną już siódmy tydzień z rzędu.

Ta informacja pogłębiła spadki na naftowych rynkach. Wieczorem na Wall Street baryłka amerykańskiej ropy naftowej WTI kosztowała 32,6 dol., tracąc 5 proc. na wartości. A na giełdzie w Londynie za baryłkę europejskiej ropy Brent trzeba była zapłacić 35,85 dol., prawie 4 proc. taniej niż na zamknięcie wtorkowej sesji.

Staniał import

Przypomnijmy, że od trzech tygodni na wartości traci też dolar, główna waluta w rozliczeniach nafciarzy. W połowie ostatniej dekady lutego za 1 dol. trzeba było zapłacić prawie 4 zł, a w środę według kursu NBP dolar kosztował 3,82 zł.

To znaczy, że obecnie Orlen i Lotos wydają coraz mniej złotych na import ropy naftowej, która na dodatek – w dolarowych cenach – jest najtańsza od początku 2016 r.

To zapewnia krociowe zyski Orlenowi i Lotosowi. Ale na razie te kontrolowane przez rząd koncerny nie spieszą się, by swoimi nadzwyczajnymi zyskami podzielić się z kierowcami.