Niemcy wprowadziły surowe prawo przeciw mowie nienawiści w internecie

źródło Pixabay

Według przepisów, które weszły w życie wraz z początkiem miesiąca, brak szybkiej reakcji ze strony serwisu społecznościowego na przypadki nienawistnych komentarzy użytkowników może zostać ukarane grzywną nawet w wysokości 50 mln euro. To jedne z najbardziej restrykcyjnych tego typu regulacji na świecie i jednocześnie najostrzejsza w UE.

 

Nowe prawo dotyczy serwisów społecznościowych lub dyskusyjnych, które mają w Niemczech ponad 2 mln zarejestrowanych użytkowników. Ustawa nazywana w skrócie NetzDG (Netzwerkdurchsetzungsgesetz – Akt o poprawie egzekwowania prawa w sieciach społecznościowych) zobowiązuje tego typu firmy do usunięcia postów czy komentarzy, które zawierają mowę nienawiści lub nawoływanie do popełniania przestępstw w ciągu 24 godzin. Krytycy nowego prawa zwracali uwagę, że czas przewidziany na tego typu reakcję jest zbyt krótki. W ostatecznym tekście ustawy znalazł się więc zapis mówiący, że jeśli komentarz nie zawiera wprost zakazanych prawem stwierdzeń, serwisy społecznościowe będą miały 7 dni na dokładne rozpatrzenie sprawy. Mimo to Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. swobody wypowiedzi David Kaye wyraził obawy o to, czy nowe niemieckie przepisy nie przyczynią się do ograniczenia wolności słowa.

Europejscy przywódcy wydają się jednak, bardziej niż obawami ONZ, martwić lawinowym wzrostem nienawistnych lub nawołujących do nienawiści treści umieszczanych przez użytkowników Facebooka, Twittera czy YouTube. Premier Wielkiej Brytanii Theresa May apelowała – właśnie podczas ostatniej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ – do wielkich internetowych koncernów, aby w kwestii zwalczania ekstremizmu w globalnej sieci działali „głębiej i szybciej”. Londyn, wraz z Rzymem i Paryżem, nawołuje do ustanowienia przepisów, które nakażą usuwać nielegalne treści z serwisów społecznościowych w ciągu zaledwie 1-2 godzin.

Google spełni zalecenia KE dot. sprzedaży w internecie

Amerykański gigant zapowiedział wprowadzenie zmian do swojej usługi Google Shopping. To odpowiedź na działania Brukseli z czerwca. KE zarzuciła wówczas internetowej firmie z Krzemowej Doliny wykorzystywanie swojej dominującej pozycji w celu ograniczania konkurencji poprzez promowanie w wynikach wyszukiwania własnych ofert.
 
Komisja Europejska w czerwcu nałożyła na Google karę finansową w wysokości aż 2,4 mld euro. To rekordowa grzywna zastosowana przez Brukselę …

Najwyższe kary tylko dla recydywistów

Posłowie do Bundestagu, którzy przygotowali przepisy w bardzo krótkim okresie, przegłosowali ustawę w czerwcu jako jedną z ostatnich w minionej już kadencji. Koncerny internetowe otrzymały czas do końca roku, aby przygotować się do nowych reguł, na przykład poprzez poprawienie systemu zgłaszania przypadków mowy nienawiści przez samych użytkowników lub zwiększenie liczby niemieckojęzycznych pracowników, którzy szybciej weryfikować będą zgłoszenia. Maksymalna możliwa kara to 50 mln euro, ale w tak wysokim wymiarze ma być stosowana tylko, jeśli jakiś serwis wielokrotnie odmówi usunięcia wpisów zawierających mowę nienawiści. Każdy działający w Niemczech serwis społecznościowy, nawet jeśli nie posiada ani jednego biura na terenie tego kraju, będzie musiał ustanowić specjalną osobę kontaktową z niemieckim adresem. To tam spływać mają ostatecznie wszelkie skargi od niemieckich urzędów czy zwykłych użytkowników. Niemiecki rząd planuje także utworzenie ok. 50-osobowego zespołu, który ma monitorować stosowanie przepisów.

„Swoboda wypowiedzi kończy się tam, gdzie zaczyna się kodeks karny” – komentował wdrożenie ustawy niemiecki minister sprawiedliwości Heiko Maas. Nowe prawo krytykują jednak Zieloni. Europosłanka tego ugrupowania Julia Reda przekonywała, że przepisy opracowano w pośpiechu i pełno w nich mało precyzyjnych sformułowań, co poskutkować może z jednej strony zbyt szerokim egzekwowaniem przepisów, a z drugiej – odwrotnie – ich nieskutecznością. „Jestem pewna, że najwięksi globalni gracze internetowi szybko stworzą zespoły prawników, wykorzystujących każdą nieścisłość w tej ustawie, aby ten koncerny wybronić. Przepisy zaszkodzą natomiast mniejszym serwisom czy forum dyskusyjnym, których nie będzie stać na szybkie monitorowanie treści lub bronienie się przed grzywnami” – mówiła Julia Reda.

Komisja Europejska: Luksemburg złamał prawo pozwalając spółce Amazon płacić niższe podatki

Komisja Europejska uznała, że Luksemburg przyznał spółce Amazon nienależne korzyści podatkowe na kwotę ok. 250 mln euro. Takie działanie jest niezgodne z zasadami pomocy państwa, ponieważ pozwoliło spółce Amazon płacić znacznie niższe podatki niż te płacone przez inne przedsiębiorstwa. Luksemburg musi teraz odzyskać niezgodną z prawem pomoc.
 

Margrethe Vestager, komisarz odpowiedzialna za politykę konkurencji, stwierdziła: „Luksemburg przyznał spółce …

Z kolei przedstawiciele Facebooka w Niemczech uważają, że tak sformułowane przepisy przerzucają odpowiedzialność za ocenę zgodności z prawem wypowiedzi z poziomu państwowego na poziom prywatnego biznesu. „Zwalczanie mowy nienawiści i fake news to dla nas tak samo ważny cel jak dla niemieckiego rządu. Wiele już zrobiliśmy, aby walczyć z nielegalnymi treściami w naszym serwisie” – zastrzegała jednak rzecznika Facebooka w Niemczech Anne Laumen.

Bruksela ostrożna

Bruksela jest na razie w ocenie nowego niemieckiego prawa ostrożna. Komisarz ds. sprawiedliwości Vera Jourova, zapewniała niedawno, że chciałaby aby przepisy dotyczące internetu były w krajach członkowskich możliwie zbliżone, ale dodawała też, że „Bruksela poprze niemieckie rozwiązania, jeśli okaże się, że inaczej nie można osiągnąć postępu”.

Pod koniec września Komisja Europejska opublikowała własne wytyczne dotyczące zwalczania mowy nienawiści w internecie. Zaleca w nich m.in. poprawę działania automatycznych filtrów wyszukujących nielegalne treści. Według danych KE tylko 40 proc. postów i komentarzy nawołujących do nienawiści znika z serwisów społecznościowych w mniej niż 24 godziny. Aż 28 proc. takich treści jest natomiast dostępna dłużej niż tydzień.