Niemcy: Asystenci głosowi Google już nie mogą podsłuchiwać

Asystent głosowy Google, źródło: Flickr/NDB Photos (www.nextdayblinds.com)/CC BY-SA 2.0

O sprawie zrobiło się głośno, gdy wyszło na jaw, że nie tylko Google, ale także firmy będące podwykonawcami amerykańskiego giganta, podsłuchiwały w Holandii użytkowników Asystenta Google, czyli systemu do wydawania urządzeniom poleceń głosowych. W odpowiedzi na decyzję niemieckiego komisarza ds. ochrony danych, Google poinformowało, że wstrzymuje te działania w całej Unii Europejskiej.

 

Pierwszy o prowadzeniu podsłuchów napisał holenderski portal NSW, który dotarł do fragmentów nagrań zrobionych przez Asystentów Google. Udało się udowodnić, że aż w 153 przypadkach (wszystkich było ok. 1 tys.) użytkownicy nie wiedzieli, że ich urządzenia wyposażone w asystentów głosowych rejestrują to co znajduje się w zasięgu ich mikrofonów.

Normalnie takie urządzenie powinno się aktywować dopiero wtedy, gdy użytkownik wyda polecenie zaczynające się od słów: „OK Google”. Amerykański koncern broni się, że w wątpliwych sytuacjach musiało dojść do przypadkowego uruchomienia urządzenia, np. poprzez zbitkę słów brzmiącą podobnie do zaprogramowanej komendy. Ale część osób podejrzewa, ża asystenci mogli się uruchamiać samoczynnie.

Google zapewnia, że „to przypadek”

Google zapewniło, że jak najszybciej usunie problemy, a nagrań dokonuje wyłącznie za świadomie wyrażoną zgodą użytkowników i jedynie w celu udoskonalania urządzeń. „To są rutynowe działania, które pomagają nam usprawnić algorytmy rozpoznające różne akcenty czy dialekty wewnątrz danego języka” – powiedział rzecznik prasowy Google Alex McPhillips.

Ale niemiecki Federalny Komisarz ds. Ochrony Danych i Swobody Informacyjnej (BfDI) Johannes Caspar wydał decyzję całkowicie zakazującą na terenie Niemiec nagrywania lub podsłuchiwania użytkowników przez urządzenia wyposażone w asystentów głosowych. „Działania tego typu systemów muszą być w całej UE zgodne z dyrektywą RODO, która chroni dane osobowe użytkowników” – napisał Caspar. Zakaz wszedł w życie 1 sierpnia i będzie obowiązywał przez 3 kolejne miesiące. W tym czasie niemiecki regulator chce prześwietlić działania Google i zaproponować rozwiązania dla tej sprawy.

Google w odpowiedzi na decyzję BfDI poinformowało, że samodzielnie wstrzymało program nagrywania użytkowników już w połowie lipca, zaraz po tym jak NSW opisał jego istnienie. Program wstrzymano nie tylko w Niemczech i Holandii, ale także w całej UE.

UE i USA zainteresują się regulacją kryptowalut – WYWIAD

„Nie wyobrażam sobie, aby państwa abdykowały i nie spróbowały uregulować kryptowalut. UE czy USA zajmą się tym już niebawem. Wejście projektu Libra na rynek zmienia bardzo dużo” – mówi w rozmowie z EURACTIV dr Piotr Bodył-Szymala, ekspert ds. globalnego systemu …

Amazon i Apple też nagrywały

Zakaz wydany przez BfDI dotyczy nie tylko Google, ale także Amazona i Apple. Pierwszy jest producentem aystenta głosowego Alexa, a drugi – systemu Siri. „Korzystanie z automatycznych asystentów od dostawców takich jak Google, Apple i Amazon okazuje się wysoce ryzykowne dla prywatności użytkowników, którzy to robią. Zakaz ma na razie na celu tymczasową ochronę prawa do prywatności tych osób” – napisał w swojej decyzji Caspar.

O asystencie Alexa głośno w kontekście ochrony danych zrobiło się w kwietniu, gdy agencja Bloomberg napisała, że Amazon również podsłuchuje i nagrywa niektórych użytkowników Alexy. Wtedy również miało chodzić o „dopracowanie systemu” i nauczenie go lepszego rozpoznawania akcentów, dialektów czy wad wymowy. Jednak Amazon nie zdecydowało się wtedy przerwać swojego programu. „Mamy ścisłe zabezpieczenia techniczne i operacyjne oraz politykę zerowej tolerancji dla nadużywania naszego systemu. Pracownicy nie mają bezpośredniego dostępu do informacji, które mogą zidentyfikować osobę lub konto, z którym mają kontakt w czasie pracy” – tłumaczył Amazon.

Natomiast pod koniec lipca brytyjski dziennika „Guardian” dotarł do pracowników firmy, będącej podwykonawcą Google, którzy opowiedzieli dziennikarzom, że także oni podsłuchują i nagrywają użytkowników Siri. W bazie nagrań miały znaleźć się nie tylko wydawane Siri komendy, ale np. nagrania rozmów lekarza z jego pacjentem, rozmowy biznesowe czy intymne odgłosy z sypialni. Urządzenie miało się bowiem uruchamiać nie tylko wtedy, gdy użytkownik wydał komendę „Hej Siri”.

Apple szybko zareagował i poinformował o czasowym zawieszeniu programu nagrywania użytkowników, ale – inaczej niż Google – zrobił to nie tylko wobec użytkowników z UE, ale wszystkich użytkowników z całego świata.

FaceApp, czy aplikacja "do postarzania" jest niebezpieczna?

Spory o aplikację FaceApp oraz bezpieczeństwo korzystania z niej. Większość ekspertów uspokaja i zwraca uwagę na konieczność czytania regulaminów korzystania z oprogramowania. Ale część osób w Europie i USA domaga się przeprowadzenia dochodzenia ws. funkcjonowania FaceApp.
 

W ostatnich dniach furorę robi …