Niemcy: Daimler zapłaci karę za spalinowe manipulacje

Uczeni skontrolowali diesle 10 głównych marek sprzedane w latach 2000-15. Najgorsze - badane w realnych warunkach drogowych, a nie w laboratorium - przekraczały europejskie normy emisji spalin aż 16-krotnie! Źródło: Komisja Europejska

Uczeni skontrolowali diesle 10 głównych marek sprzedane w latach 2000-15. Najgorsze - badane w realnych warunkach drogowych, a nie w laboratorium - przekraczały europejskie normy emisji spalin aż 16-krotnie! Źródło: Komisja Europejska

Prokuratura w Stuttgarcie nałożyła 870 mln euro kary na producenta aut Mercedes za dopuszczenie do sprzedaży pojazdów z silnikami Diesla naruszającymi normy emisji spalin.

 

We wtorek prokuratura w Stuttgarcie nałożyła 870 mln euro kary na koncern Daimler, producenta aut marki Mercedes-Benz, za złamanie przepisów o emisji spalin z silników Diesla. Niemiecka prokuratura uznała, że doszło do tego wskutek zaniedbań nadzorczych w koncernie przy certyfikacji niektórych modeli aut produkowanych od 2008 r.

Sama kara administracyjna wyniosła 4 mln euro, a do tego doszedł zwrot 866 mln euro korzyści finansowych koncernów.

Daimler uznał, że w „najlepszym interesie spółki” nie będzie się odwoływać od tej decyzji. A to oznacza zakończenie dochodzenia wobec koncernu. Zapłata kary nie wpłynie na wyniki Daimlera w trzecim kwartale tego roku, bo koncern już w poprzednim kwartale zawiązał rezerwy na ten cel.

Przymusowa naprawa aut

Nałożenie kary na Daimlera prokuratura uzasadniła decyzją niemieckiego urzędu motoryzacyjnego KBA, który w zeszłym roku zobowiązał koncern do przymusowej naprawy na własny koszt 684 tys. aut z silnikami Diesla niespełniającymi przepisów o emisji spalin. Wiosną tego roku te przymusowe naprawy rozszerzono o 60 tys. samochodów.

Daimler zakwestionował te decyzje KBA. Koncern z własnej inicjatywy i na własny koszt zmienił też oprogramowanie sterujące pracą silnika Diesla w 3 mln aut marki Mercedes, aby ograniczyć emisji spalin w tych pojazdach.

Manna dla landów

Pieniądze z kary nałożonej na Daimlera to manna z nieba dla landu Badenia-Wirtembergia. Wcześniej ten land dostał już część z 2 mld euro kar, jakie niemieckie prokuratury nałożyły na Volkswagena oraz jego spółki Audi i Porsche za wykryte w 2015 r. przez Amerykanów manipulacje spalinami z aut z silnikami Diesla.

Dodatkowo w związku ze spalinowym szwindlem Volkswagena do kasy landu Badenia-Wirtembergia wpłynęło 60 mln euro kary nałożonej przez prokuraturę w Stuttgarcie na firmę Bosch, dostawcę instalacji do zmanipulowanych aut Volkswagena.

We wszystkich tych wypadkach prokuratury nakładały kary za niedostateczny nadzór, stwierdzając w ten sposób, iż niemieckie giganty motoryzacji nie manipulowały z premedytacją, by sprzedać auta niespełniające przepisów. A koncerny nie zaskarżały tych decyzji, zamykając w ten sposób postępowanie przed oskarżycielem publicznym.