Niemcy chcą zająć miejsce Stanów Zjednoczonych

Sigmar Gabriel, Minister Spraw Zagranicznych Niemiec// Źródło: Kancelaria Rządu Federalnego

Wczoraj Stany Zjednoczone wystąpiły z Partnerstwa Transpacyficznego. Niemcy uznały, że to szansa, by zająć miejsce Amerykanów.

 

Wczoraj (23 stycznia) Stany Zjednoczone wystąpiły z Partnerstwa Transpacyficznego (TPP). Była to jedna z pierwszych decyzji nowego prezydenta, Donalda Trumpa.

>> Czytaj więcej o dojściu Trumpa do władzy

Trump zapowiedział, że „powstrzyma śmieszne umowy handlowe, które zabrały z naszego kraju wszystkich pracowników i firmy”. Był w stanie wycofać Stany Zjednoczone z tej umowy, jako że mimo zakończenia negocjacji TPP w trakcie kadencji jego poprzednika Baracka Obamy, to Partnerstwo nie zostało ratyfikowane przez amerykański parlament.

TPP

Umowa do wczoraj obejmowała USA i 11 państw. Są to: Australia, Brunei, Chile, Japonia, Kanada, Malezja, Meksyk, Nowa Zelandia, Peru, Singapur i Wietnam. Chiny, mimo różnych sygnałów z Pekinu, ostatecznie nie wzięły udziału w negocjacjach Partnerstwa, ale nie wykluczyły, że dołączą do niego w przyszłości – jest ono bowiem skonstruowane w sposób, który umożliwia dołączanie kolejnych państw.

>> Czytaj więcej o negocjacjach TPP

Przed wczorajszym wystąpieniem USA, TPP obejmowało gospodarki o łącznej wielkości 28,1 biliona dolarów, co stanowi 40 proc. światowej gospodarki. Partnerstwo skupiało się na znoszeniu barier taryfowych w handlu wzajemnym, a także na pewnej harmonizacji regulacyjnej. Negocjacje trwały długo, również z uwagi na dużą różnorodność państw objętych TPP: od wielkich i rozwiniętych Stanów, przez rozwijający się Wietnam, po pięciomilionowe państwo-miasto Singapur.

Dalsze kroki USA

Trump zapowiedział, że nie jest zwolennikiem takich szerokich umów handlowych. Zamierza teraz negocjować umowy dwustronne, które będą zawierały możliwość szybkiego, 30-dniowego, wycofania się z nich USA, jeżeli warunki umowy zostaną naruszone.

Nowy amerykański prezydent spotkał się także z amerykańskimi przemysłowcami. Poprosił ich, by w ciągu 30 dni przedstawili oni swoje pomysły, jak można wspomóc sektor amerykańskiego przemysłu – Trump obiecał w kampanii, że sprawi, by fabryki wróciły do USA. Zapowiedział też, że wprowadzi „podatek graniczny”, by zniechęcić firmy do przenoszenia produkcji poza granice Stanów Zjednoczonych, ale nie podał szczegółów, jak taki podatek miałby funkcjonować. Zapowiedzi Trumpa osłabiły wartość dolara na rynkach.

Niemcy

Nie wszyscy jednak są zaniepokojeni działaniami Trumpa. Po tym, jak nowy prezydent wycofał Stany z TPP, wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel stwierdził, że jest to okazja dla jego kraju.

W wywiadzie, opublikowanym dzisiaj (24 stycznia) w dzienniku „Handelsblatt” Gabriel stwierdza, że niemiecki przemysł jest gotów wykorzystać każdą okazję w Ameryce Południowej i Azji pozostawioną przez rosnący protekcjonizm USA. „Jeżeli Trump zacznie wojnę handlową z Azją i Ameryką Południową, otworzy to dla nas nowe możliwości” – tłumaczył wicekanclerz.

„Trump musi zauważyć, że amerykańska gospodarka często nie jest konkurencyjna, a niemiecka – tak” – podkreślił Gabriel. Dodał także, że „jesteśmy pełnym sukcesów, technologicznie rozwiniętym krajem nastawionym na eksport”, co powinno prowadzić do tego, by „Niemcy pewnie działały na arenie międzynarodowej”.