Nawet 26 tys. osób może stracić pracę. Lufthansa zapowiada ponad dwa razy większe zwolnienia niż planowano

Lufthansa zredukuje zatrudnienie o 22 tys. etatów, wycofa 10 samolotów i odda sloty na lotniskach w Monachium i Frankfurcie nad Menem (na zdjęciu)/Photo by Dennis Gecaj on Unsplash

Lufthansa zredukuje zatrudnienie o 22 tys. etatów, wycofa 10 samolotów i odda sloty na lotniskach w Monachium i Frankfurcie nad Menem (na zdjęciu)/Photo by Dennis Gecaj on Unsplash

Największy europejski przewoźnik lotniczy jest w poważnych tarapatach. Choć niemiecka spółka dostała właśnie ogromną pomoc państwową, planuje wielkie zwolnienia i pozbywanie się maszyn.

 

Jeszcze na początku czerwca prezes Grupy Lufthansa (skupia samą Lufthansę, ale także Swiss Air, Brussel Airlines, Austrian Airlines czy Eurowings) Carsten Spohr zapowiadał zwolnienia na poziomie 10 tys. osób. Teraz okazuje się, że redukcja obejmie dwa razy większą grupę personelu.

Zwolnienia na poziomie 26 tys. pracowników oznaczają zmniejszenie zatrudnienia na całym świecie o 16 proc. Połowa miejsc pracy w Grupie Lufthansa ma zniknąć w Niemczech, a reszta w innych krajach. W sumie holding zatrudnia 135 tys. osób.

Branża lotnicza w największym kryzysie w historii

Przez pandemię koronawirusa SARS-CoV-2, która doprowadziła do zawieszenia ogromnej większości regularnych pasażerskich połączeń lotniczych w Europie wielu przewoźników znalazło się w bardzo trudnej sytuacji.

Choć międzynarodowy ruch lotniczy jest powoli przywracany, to jednak branża turystyczna (która w sezonie letnim dostarcza najwięcej pasażerów) też przeżywa swoje kłopoty, a wielu Europejczyków po prostu obawia się podróżowania.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) ocenia, że 2020 r. będzie najgorszym w całej historii cywilnego lotnictwa pasażerskiego. Straty mają sięgnąć nawet 84 mld dolarów.

A to wszystko dlatego, że przychody linii lotniczych mają spaść w tym roku do 419 mld dolarów. A jeszcze rok wcześniej było to 838 mld dolarów. Spadek jest więc ponad 50-proc. IATA szacuje, że każdy dzień lockdownów kosztował branżę 230 mln dolarów.

Sytuacja nie poprawi się też prawdopodobnie w przyszłym roku. Straty w 2021 r. mogą sięgnąć nawet 100 mld dolarów, ale przy wyższych przychodach. Dla linii lotniczych najważniejsze jest obecnie utrzymanie płynności finansowej, aby po prostu przeczekać trudny okres.

„Firmy będą wrażliwe finansowo także w 2021 r. Konkurencja będzie także bardziej intensywna” – przewiduje dyrektor generalny IATA Alexandre de Juniac. W przypadku Lufthansy zapasy gotówki skończą się za kilka tygodni, o ile spółka nie wznowi pełnej działalności albo nie zredukuje kosztów.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Zwolnienia dotkną nawet 26 tys. osób

Obecnie dużo łatwiejsze jest to drugie. Bo nawet jeśli loty międzynarodowe zostaną szybko przywrócone (Polska planuje to zrobić 16 czerwca), to jednak trzeba jeszcze wrócić do pełnego obłożenia samolotów. Kierownictwo Lufthansy zakłada, że do września uda się powrócić do obrotów na poziomie zaledwie 40 proc. tego co było przed pandemią.

Teraz chodzi więc o zminimalizowanie strat, które mają w przypadku niemieckiego przewoźnika wynosi kilkanaście milionów euro dziennie. W samym pierwszym kwartale tego roku straty sięgnęły 2,1 mld euro. A uwzględniają one przecież jeszcze styczeń i luty, gdy rynek wyglądał zupełnie normalnie.

Lufthansa zwolnienia traktuje jak przygotowanie firmy ponownego uruchomienia działalności na pełnych obrotach. „Bez znacznej redukcji kosztów osobowych zepsujemy możliwość udanego startu działalności i ryzykujemy osłabieniem firmy” – tłumaczył dyrektor działu zasobów ludzki w niemieckiej spółce Michael Niggemann.

I zapewnił, że zwolnienia mają się odbyć po negocjacjach ze związkami zawodowymi, a część z nich może się odbyć poprzez nie tyle redukcję personelu, co redukcję etatów. Ludzie zatrudnieni pełnoetatowo mieliby przejść na połówki lub ćwiartki etatu.

Lufthansa szacuje bowiem, że ma 22 tys. etatów za dużo. Gdyby więc części z planowanych do zwolnienia 26 tys. osób tylko przyciąć zatrudnienie (i co za tym idzie zarobki), można by uratować kilka tysięcy miejsc pracy.

Byłoby to wyjście na przeciw postulatom związkowi zawodowemu zrzeszającemu zatrudnionych w Lufthansie pilotów. Organizacja proponuje, aby zamiast zwolnień obciąć wynagrodzenia nawet o 45 proc. tak, aby spółka mogła przetrwać trudny okres, a potem błyskawicznie ruszyć do przodu, kiedy rynek lotniczy wróci do normy.

Również zrzeszający personel pokładowy związek zawodowy UFO zapowiada, że będzie chciał prowadzić negocjacje tak, aby uratować jak najwięcej miejsc pracy, nawet kosztem redukcji zarobków.

Na rozmowy nie ma wiele czasu. Kierownictwo Lufthansy chce przedstawić plan restrukturyzacji przez zaplanowanym na 25 czerwca walnym zgromadzeniem akcjonariuszy. Wówczas zatwierdzony ma być także plan ratunkowy uzgodniony z rządem Niemiec.

Niemcy: Lotnisko Tegel w Berlinie "zabite" przez koronawirusa?

Berlińskie lotnisko Tegel, które dotąd było głównym portem lotniczym niemieckiej stolicy, zawiesi całkowicie na dwa miesiące swoje działanie. Wiele wskazuje na to, że może już jej nie wznowić.

 

Położone na północnych obrzeżach Berlina lotnisko Tegel powstało po II wojnie światowej, gdy …

Pomoc publiczna dla Lufthansy

W ramach tego porozumienia władze federalne wpompują w Lufthansę 9 mld euro w formie bezpośrednich przelewów oraz gwarantowanych kredytów z państwowego budżetu. W zamian rząd przejmie 20 proc. udziałów w lotniczej spółce, a w jeśli zajdzie taka potrzeba, jeszcze kolejne 5 proc.

Akcje te rząd federalny odsprzeda do końca 2023 r. Berlin uzyskał już na działania zgodę Komisji Europejskiej, która każdorazowo musi zatwierdzać udzielaniu pomocy publicznej, ponieważ strzeże na wspólnym rynku zasad uczciwej konkurencji.

Warunkiem udzielenia tej zgody jest podzielenie się z innymi europejskimi liniami lotniczymi tzw. slotami, czyli zarezerwowanymi uprawnieniami do startu lub lądowania na danym lotnisku. W tym przypadku chodzi o niemieckie lotniska w Monachium oraz Frankfurcie nad Menem, które Lufthansa blokowała dla swoich samolotów.

Już wcześniej, czyli w kwietniu (choć nie było to warunkiem postawionym przez KE, ale przez rząd w Berlinie), Lufthansa zamknęła jedną ze swoich podległych spółek, czyli tanią linię lotniczą Germanwings, co było wstępem do restrukturyzacji.

Dotychczasowej załodze tej linii obiecano wówczas znalezienie zatrudnienia w innych spółkach działających w ramach Grupy Lufthansa. Ale w obliczu o wiele większych zwolnień, jakie teraz planuje niemiecki holding, obietnica będzie bardzo trudna do zrealizowania.

Na razie podjęto decyzję nie tylko o redukcji zatrudnienia, ale także o pozbyciu się części maszyn. Z posiadanych przez Lufthansę 763 samolotów wycofanych zostanie co najmniej 100.