MFW ostrzega: Zapaść ekonomiczna w Afganistanie odbije się na całym regionie, Europie oraz Turcji

Afgańscy uchodźcy w Iranie, źródło: Flickr/EU/ECHO, fot. Pierre Prakash (CC BY-NC-ND 2.0)

Afgańscy uchodźcy w Iranie, źródło: Flickr/EU/ECHO, fot. Pierre Prakash (CC BY-NC-ND 2.0)

Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że afgańska gospodarka skurczy się w tym roku aż o 30 proc., a to wywoła poważny kryzys migracyjny, który odbije się na krajach sąsiadujących z Afganistanem, a także na Turcji i Europie.

 

 

Według wyliczeń MFW tak gwałtowny kryzys gospodarczy po objęciu w połowie sierpnia kontroli nad Afganistanem przez talibów wepchnie miliony Afgańczyków w ubóstwo i wywoła kryzys humanitarny.

Chodzi tu nie tylko o osoby, które musiałby w ostatnich tygodniach opuścić swoje domy, ale także te, które straciły pracę czy inny rodzaj utrzymania. Państwowa kasa jest pusta, a rezerwy w walutach i złocie są zdeponowane w bankach za granicą (m.in. w USA), a dostęp do nich nie będzie możliwy, jeśli społeczność międzynarodowa nie uzna rządu talibów.

Z tym jest jednak duży problem, bo talibowie na razie nie spełniają postawionych im m.in. przez Unię Europejską i ONZ warunków, takich jak pełne poszanowanie praw człowieka, w tym kobiet; stworzenie prawdziwie inkluzywnego rządu czy niedopuszczanie do zemsty na osobach pracujących dla obalonych przez nich władz.

Obecnie wstrzymana jest praktycznie każda niezwiązana z działaniami humanitarnymi pomoc międzynarodowa dla Afganistanu, a według wyliczeń rządu Wielkiej Brytanii w latach 2001-2019 kraje OECD wpompowały do afgańskiej gospodarki 65 mld dolarów.

UE deklaruje materialne wsparcie dla Afganistanu. Talibowie ostrzegają przed falą ekonomicznej migracji

We wtorek (12 października) w Katarze odbyły się negocjacje talibów z przedstawicielami Unii Europejskiej. Bruksela poinformowała, że przekaże Afganistanowi wsparcie w wysokości miliarda euro, aby zapobiec poważnemu kryzysowi humanitarnemu i społeczno-gospodarczemu.

 

 

Talibowie liczą na pomoc i uznanie ich władzy na arenie …

Niechęć do przyjmowania uchodźców z Afganistanu

MFW prognozuje, że PKB Afganistanu jeszcze w tym roku skurczy się o 30 proc., a kilka milionów mieszkańców może się zdecydować na to, aby poszukać nowego życia za granicą – głównie w krajach sąsiednich, ale także w Turcji i Europie.

Na razie to ile osób może chcieć opuścić Afganistan jest trudne do oszacowania, ale według MFW każdy ich milion oznaczałby dla sąsiadujących krajów ogromne koszty – 100 mln dolarów dla Tadżykistanu, 300 mln dla Iranu i nawet 500 mln dla Pakistanu.

Większość krajów graniczących z Afganistanem, w czasie zwycięskiej ofensywy talibów oraz tuż po niej, przyjęło już tysiące afgańskich uchodźców, ale krótko potem zamknęły granice lub bardzo ograniczyły możliwość ich przekraczania.

Władze Tadżykistanu, które w ostatnich 15 latach przyjęły z Afganistanu około 15 tys. uchodźców, w czerwcu sygnalizowały, że będą w stanie przyjąć jeszcze 100 tys., ale we wrześniu się z tych obietnic wycofały i uznały, że nie będą w stanie przyjąć już nikogo, o ile nie otrzymają poważnej pomocy finansowej. Inne kraje regionu na razie mówią, że nie przyjmą już nikogo.

W sumie kraje graniczące z Afganistanem przyjęły od początku roku w sumie zaledwie 35,4 tys. uchodźców z Afganistanu. ONZ szacuje jednak, że nawet 2,2 mln osób w Afganistanie to obecnie tzw. uchodźcy wewnętrzni, który opuścili swoje domy, ale nie kraj.

Część z tych osób, jeśli będzie już miała możliwość, aby opuścić Afganistan, może chcieć ruszyć dalej niż Azja Centralna, a więc do Turcji, a także do Europy, w szczególności krajów Unii Europejskiej.

Afganistan: Zamach na szyicki meczet w Kunduzie – 50 zabitych i 140 rannych

Do zamachu jeszcze nikt się nie przyznał, ale podejrzenie padło na Państwo Islamskie Prowincji Chorasan.

Kłopot z pomocą międzynarodową

Napływ milionów afgańskich uchodźców do krajów sąsiednich to według MFW nie tylko koszt związany z koniecznością zapewnienia im podstawowych dóbr czy żywności, ale także zakłócenie dla rynku pracy, potencjalny wzrost cen wielu towarów, a także ryzyko pojawienia się konfliktów etnicznych.

Jednocześnie na pieniądzach wpompowywanych przez społeczność międzynarodową do Afganistanu korzystał cały region, bo nakręcały one wymianę handlową oraz zwiększały popyt na sprowadzania na rynek afgański różnych towarów. Teraz ten strumień pieniędzy wysechł, a handel między Afgańczykami a mieszkańcami sąsiednich krajów niemalże całkowicie zamarł.

Świat obawia się jednak czy teraz pomoc międzynarodowa nie posłuży np. finansowaniu reżimu talibów lub nawet jakichś działań terrorystycznych, a także legalizowaniu dochodów z przemytu oraz handlu ludźmi czy narkotykami.

W ubiegłym tygodniu kraje G20 uzgodniły jednak, że należy zebrać i przekazać miliardy dolarów na stabilizację afgańskiej gospodarki, aby uniknąć jej całkowitego załamania i ekonomiczno-społecznej katastrofy.