Koronawirus psuje i odgazowuje piwo

Piwo, Photo by mnm.all on Unsplash

Branża piwna mocno odczuwa skutki pandemii koronawirusa. Choć część osób pozostających na kwarantannie lub w domowej izolacji radzi sobie ze stresem pijąc więcej alkoholu, piwowarzy mają dużo nowych problemów.

 

Analityczna hiszpańska firma Gelt oszacowała, że w marcu sprzedaż alkoholu w Europie wzrosła o 24 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem rok temu. Europejczycy w warunkach kwarantanny i domowej izolacji piją go bowiem więcej. Podobny trend zaobserwowano też na innych kontynentach. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaapelowała więc nawet o ograniczenie sprzedaży alkoholu na czas pandemii. Jego nadmierne spożycie obniża bowiem odporność organizmu.

Piwowarzy mają jednak nie tylko powody do radości. Epidemiczne obostrzenia sprawiają im więcej kłopotów niż może zrekompensować zysk z większej sprzedaży złotego trunku. Przede wszystkim już niebawem może być trudno o ważny składnik piwa – dwutlenek węgla, który sprawia, że jest ono gazowane.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Zabraknie bąbelków do piwa?

Dwutlenek węgla, jakim nasyca się napoje gazowane (w tym piwo), powstaje głównie podczas produkcji… benzyny. Potrzebny jest bowiem do niej alkohol etylowy, który w najpopularniejszej benzynie bezołowiowej występuje najczęściej w 5 proc. Stąd na stacjach benzynowych często oznaczenie E5 na dystrybutorach. Przy masowej produkcji etanolu powstaje jako produkt uboczny dużo CO2. Sprzedawany jest on później firmom produkującym napoje lub browarom, a te nasycają nim swoje produkty.

Ale zapotrzebowanie na benzynę spadło w wielu miejscach na świecie z powodu ograniczeń w możliwości podróżowania. Odbiło się to nie tylko na cenach ropy naftowej, ale również na dostępności dwutlenku węgla, którego można użyć w browarnictwie. CO2 zdatnego do użycia w branży spożywczej najmocniej brakuje obecnie w USA, gdzie zapotrzebowanie na benzynę spadło o 30 proc.

Jak poinformował prezes Stowarzyszenia Paliw Odnawialnych Geoff Cooper, aż 34 z 45 amerykańskich fabryk etanolu, które dostarczały CO2 do branży spożywczej, mocno już ograniczyło produkcję. To z kolei mocno przełożyło się na ceny dwutlenku węgla, które poszły w USA do góry o 25 proc. W ciągu najbliższych 2-3 tygodni może nawet wzrosnąć w sumie o 50 proc., bo branża w USA spodziewa się ograniczenia produkcji CO2 o dalsze 20 proc.

To wszystko sprawia, że podaż piwa w USA (mimo rosnącego popytu) spada. A amerykańskie browary zapowiadają dalsze cięcie produkcji. Za oceanem brak CO2 odczuwa też branża mięsna, która wykorzystuje CO2 do konserwowania swoich wyrobów.

Kurort narciarski w Austrii pozwany przez tysiące ludzi za epidemię koronawirusa

Austriacki kurort narciarski w Tyrolu został pozwany zbiorowo przez ponad 4,5 tys. osób z 40 różnych krajów świata. Chodzi o możliwe lekceważenie ostrzeń o epidemii koronawirusa.

Piwo psuje się w beczkach

Drugim problemem dla branży jest także to, że w wielu miejscach na świecie pozamykane są bary, restauracje i puby. Chodzi nie tylko o brak dostaw nowego piwa dla gastronomii, ale także o piwo, które znajduje się w zamkniętych w wielu krajach świata już od kilku tygodni lokalach gastronomicznych. A ono niestety się psuje.

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie szacuje, że tylko w naszym kraju w restauracjach i pubach kwaśnieje właśnie piwo o wartości nawet 12 mln złotych. W odróżnieniu od mocniejszych alkoholi, ma ono o wiele krótszy okres przydatności do spożycia. Dotyczy to także coraz popularniejszych w Polsce tzw. piw kraftowych, często nie poddawanych procesowi pasteryzacji, bo konsumenci coraz częściej sobie takiego piwa życzyli.

O ile piwo butelkowane można jeszcze z restauracji zabrać i sprzedać np. w sklepach, o tyle zawartości kilkudziesięciolitrowych beczek nie da się wprowadzić na rynek w inny sposób niż w lokalach gastronomicznych. W polskich barach restauracjach znajduje się według Browarów Polskich 60-70 tys. tzw. KEG-ów czyli dużych metalowych beczek z piwem. Dlatego branżowa organizacja rozpoczęła program odbioru takich beczek z kilku tysięcy polskich lokali gastronomicznych.

„Cieszy, że nasze browary tak szybko uruchomiły działania, które pomagają polskiej gastronomii ograniczać ogromne straty. Są to działania na szeroką skalę. Straty mogą okazać się wyższe jeśli lokale gastronomiczne miałyby pozostać zamknięte w Polsce również w maju i czerwcu. W planach są więc kolejne inicjatywy, które powinny pomóc polskiej gastronomii” – zapewnia dyrektor generalny Browarów Polskich Bartłomiej Morzycki. Chodzi m.in. o dłuższe terminy płatności dla odbiorców złotego trunku, co ma im pozwolić utrzymać płynność finansową.

Koronawirus: Polska i Dania nie wesprą firm korzystających z rajów podatkowych

Polska i Dania stanowczo wobec spółek ukrywających dochody w rajach podatkowych.

Kłopoty browarów

Pandemia uderza też w konkretne browary. Browary Lubelskie (produkują m.in. piwo „Perła”) musiały 7 kwietnia wstrzymać na tydzień produkcję, ponieważ jeden z pracowników browaru w Lublinie zakaził się koronawirusem. Dyrektor generalny spółki Andrzej Rutkowski wyjaśniał, że co prawda nie ma mowy o skażeniu linii produkcyjnej, ponieważ jest użytkowana w warunkach całkowitej sterylności, ale z obawy o bezpieczeństwo innych pracowników, trzeba było część załogi wysłać na kwarantannę i zdezynfekować firmowe budynki oraz część samego browaru.

Produkcja „Perły” ruszyła z powrotem 14 kwietnia, ale tydzień przestoju to dla tego typu spółki realne straty finansowe. „Pragniemy podkreślić, że proces produkcji piwa jest w pełni zamknięty i wysoce zautomatyzowany, w związku z czym zaistniała sytuacja epidemiczna nie stanowiła żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa produktu finalnego. Nie istnieje bowiem możliwość fizycznego kontaktu pracowników z samym produktem, jakim jest piwo, czy to w trakcie jego warzenia, czy też rozlewu do opakowań” – poinformowała spółka.

Gdzie się podziewają uziemione przez pandemię koronawirusa samoloty?

Większość lotów – zwłaszcza w Europie, Azji czy USA, została wstrzymana. Gdzie znajdują się wszystkie uziemione samoloty?

Piwo Corona ofiarą koronawirusa

O dużo większym pechu może jednak mówić meksykański producent piwa Grupo Modelo (należący do globalnego koncernu Anheuser-Busch InBev), którego sztandarowym produktem jest piwo Corona Extra produkowane nie tylko ze słodu jęczmiennego, ale także ryżu i kukurydzy. W czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 sprzedaż tego piwa bardzo mocno spadła. Konsumenci wyraźnie nie chcieli kupować produktu, którego nazwa kojarzyła się z zabójczym patogenem.

W internecie, nie tylko w Meksyku, ale także w USA, pojawiły się też fake newsy łączące całkowicie bezpodstawnie sztandarowy produkt browaru Grupo Modelo z wybuchem pandemii, choć część osób na przekór tej histerii chętniej chwaliła się w serwisach społecznościowych piciem Corony Extra. Meksykański producent poniósł jednak duże straty finansowe.

Produkcja piwa Corona Extra została już całkowicie wstrzymana, co jednak ma przede wszystkim związek z wprowadzeniem przez rządu Meksyku epidemicznych obostrzeń. Na początku kwietnia zamknięto bowiem wszystkie fabryki, których praca nie jest niezbędna dla funkcjonowania państwa. Choć wytwórcy żywności dalej mogą w Meksyku działać, browary (Grupo Modelo ma ich w tym kraju 11) wyłączyły czasowo swoje linie produkcyjne.

Mniej niż zero, czyli historyczne spadki na rynku ropy naftowej

Nawet do ponad -40 dolarów za baryłkę spadła wczoraj cena amerykańskiej ropy naftowej.