UE nie chce, by chińscy inwestorzy przejmowali europejskie firmy

Przewodniczący grupy poselskiej Europejskiej Partii Ludowej w PE Manfred Weber [foto via @Manfred Weber Twitter]

Przewodniczący grupy poselskiej Europejskiej Partii Ludowej w PE Manfred Weber [foto via @Manfred Weber Twitter]

W Unii Europejskiej rosną obawy, że problemy europejskich firm związane z koronakryzysem spowodują masowe odkupywanie ich przez chińskich inwestorów.

 

W wyniku pandemii SARS-CoV-2 wielu przedsiębiorców albo już przeżywa, albo spodziewa się olbrzymich problemów finansowych. W związku z tym pojawiły się obawy, że w Europie może dojść do przejęć firm przez chińskich przedsiębiorców. Spadek cen akcji na świecie szczególnie takie przejęcia ułatwia. W nieco innym wymiarze na amerykańskim rynku z tej okazji skorzystała już np. Arabia Saudyjska, która wzbogaciła swój portfel inwestycyjny w czasie pandemii o akcje m.in. Facebooka czy Boeinga. Jednak, podobnie jak Amerykanie bronią swoich strategicznych przedsiębiorstw, tak i Europa nie zamierza zgadzać się na chińskie przejęcia. Stąd ostatnio przewodniczący grupy poselskiej Europejskiej Partii Ludowej w PE Manfred Weber krytycznie odniósł się do tego zjawiska i wezwał do wprowadzenia zakazu wykupu europejskich firm przez chińskie jednostki.

„Ten niepokój ma kilka źródeł” – tłumaczy w rozmowie z EURACTIV.pl Adrian Zwoliński, adwokat i ekspert Konfederacji Lewiatan ds. rynków finansowych. „W wielu przypadkach trudno jest wskazać w Chinach granice pomiędzy sektorem prywatnym a państwowym. To samo tyczy się inwestycji chińskich firm. Nazwijmy to ,,niepokojem jakościowym” – inne są przecież skutki inwestycji prywatnych, inne państwowych. Pojawił się też „niepokój ilościowy” – chińskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w UE, głównie jako fuzje i przejęcia, rosły do 2016, kiedy osiągnęły szczyt 37,3 miliardów euro (około 169,5 mld zł), a następnie zaczęły spadać. W 2016 r. miała miejsce silna ekspansja kapitału chińskiego, głównie w Niemczech”, mówi Zwoliński.

Austria: Francusko-niemiecki plan odbudowy unijnej gospodarki jest nie do przyjęcia

Dlaczego Austria i pozostałe kraje „oszczędnej czwórki” sprzeciwiają się francusko-niemieckiemu planowi odbudowy unijnej gospodarki?

Przejmowanie przedsiębiorstw

Tymczasem Weber chce, by Unia Europejska ogłosiła dwunastomiesięczny zakaz dla chińskich inwestorów odkupowania europejskich firm.

„Chińskie przedsiębiorstwa, częściowo przy wsparciu funduszy państwowych, coraz częściej próbują kupować europejskie przedsiębiorstwa, które są tanie w zakupie lub które popadły w trudności gospodarcze z powodu koronakryzysu”, powiedział Weber. Uważa on także, że to właśnie Chiny staną się największy konkurentem Unii Europejskiej – pod względem gospodarczym, społecznym i politycznym.

Według Zwolińskiego wprowadzenie proponowanego przez Webera zakazu przyczyni się do pogorszenia stosunków UE-Chiny. „Po pierwsze, ograniczenia inwestycji zagranicznych funkcjonują w różnych postaciach na świecie, w tym w państwach UE i należy je traktować jako ścisłe wyjątki – to protekcjonizm, który nieproporcjonalny łatwo wywołuje więcej szkód dla rozwoju gospodarczego, niż pożytku.  Po drugie, środki protekcjonistyczne pociągają za sobą różne inne skutki. Często otworzenie jednego „parasola ochronnego”, otwiera kolejne – nawet wtedy kiedy nie pada deszcz. Obserwujemy to obecnie, kiedy czasem bywa, że państwa wprowadzają  zmiany prawne mające chronić gospodarkę przed skutkami pandemii, które to zmiany prowadzą do kolejnych. Na końcu ścieżki dochodzimy do momentu w którym pierwotny cel rozmywa się i w którym „ochrona przed pandemią” może przerodzić się wręcz w ochronę przed rozwojem”.

„Co więcej, gospodarki europejskie są silnie zróżnicowane jeśli chodzi o rolę i skalę bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Przykładowo, na koniec czerwca 2019, według Eurostatu, aktywa finansowe należące do podmiotów zagranicznych stanowiły w Polsce 100% PKB, a w Niemczech 215% PKB, przy czym rola kapitału zagranicznego jest dla Polski większa niż dla Niemczech. Jeśli popatrzymy na chińskie zaangażowanie, to według Mercator Institute for China Studies (MERICS) łączna wartość chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych 2000-2019 w Niemczech wyniosła 22,7 miliarda euro (103 mld zł), we Włoszech 15,9 miliarda (72,3 mld zł), a w Polsce jedynie 1,4 miliarda (6,4 mld zł)”, dodaje Adrian Zwoliński.

Przeciwko przejmowaniu firm przez Chiny opowiadała się także wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Margrethe Vestager. Podkreśla ona, że zagrożenie jest realne, a pogarszająca się sytuacja spółek, przestoje i zerwanie łańcuchów dostaw to czas, kiedy chińscy giganci będą starali się przejmować firmy. Dodaje także, że Unia powinna podjąć stosowne kroki, by zmienić podejście do fuzji i przejęć, na co ostatnio wskazywała również propozycja niemiecko-francuska w sprawie funduszu naprawczego. Co więcej, Vestager twierdzi, że UE nie będzie miała nic przeciwko, jeżeli państwa UE – stojąc w obliczu potencjalnego przejęcia firmy przez podmiot chiński – wejdą do gry rynkowej i wykupią zagrożone przejęciem udziały.

Branża turystyczna zwalnia pracowników. TUI aż 8 tysięcy

Branża turystyczna znalazła się przez pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 w ogromnym kryzysie. Wielu touroperatorów zdecydowało się na grupowe zwolnienia w tym największa firma turystyczna w Europie – niemiecka TUI, która chce zwolnić 8 tys. osób.

 

Zamknięte hotele, parki rozrywki czy muzea, a …

Niemcy chronią swoje firmy

W tym kontekście nie powinno dziwić, że największą pomoc dla swoich przedsiębiorstw wykładają na stół Niemcy. Ale wyciągają też wnioski z lat poprzednich, kiedy ważne firmy niemieckie firmy przechodziły w ręce chińskich inwestorów.

W 2016 r. doszło do przejęcia przez chińską Mideę 95 proc. udziałów niemieckiego producenta robotów przemysłowych i systemów automatyki przemysłowej – KUKA. Łączna wartość transakcji wyniosła 4,5 mld euro (około 20,4 mld zł). Niemiecki rząd szukał alternatywnego kupca z Europy, ale nikomu nie udało się przebić oferty chińskiego wytwórcy sprzętu AGD.

Transakcja ta wzbudziła obawy zarówno w Berlinie, jak i w Brukseli. W związku z tym zaraz po przejęciu firmy władze niemieckie wprowadziły w życie prawo, które m.in. wydłuża czas z dwóch do czterech miesięcy na sprawdzenie przez ministerstwo gospodarki, czy podobne transakcje nie wywołują szkody dla bezpieczeństwa narodowego.

Dzięki nowym przepisom wydłużyła się również lista firm, które muszą przejść nadzór. Początkowo były to przedsiębiorstwa z przemysły obronnego czy systemów informatycznych, a więc sektorów strategicznych z punktu widzenia obronności państwa. Jednak od 2017 r. również firmy produkujące m.in. oprogramowanie dla szpitali, wodociągów czy systemów płatniczych zostały objęte tą procedurą. Z kolei w lutym 2017 r. Niemcy razem z Włochami i Francją zwróciły się o podjęcie stosownych działań chroniących państwa przed sprzedawaniem swoich kluczowych firm m.in. do Chin.

Kryzys związany z pandemią koronawirusa popycha Niemcy do kolejnych działań na tym polu. 8 kwietnia przyjęto tam projekt nowelizacji ustawy o stosunkach gospodarczych z zagranicą, który wprowadza m.in. możliwość blokowania przez rząd przejęcie przedsiębiorstwa. Nowością jest także, że przy ocenie takiego kroku brane pod uwagę ma być nie tylko bezpieczeństwo Niemiec, ale także partnerów unijnych.

Chiny: Masowe testy w Wuhan, nowe ogniska infekcji w Jilin

Trwają wielkie przesiewowe badania mieszkańców miasta Wuhan w środkowych Chinach, gdzie w ubiegłym roku rozpoczęła się pandemia koronawirusa SARS-CoV-2.

Chińskie przejęcia

Chińskie przedsiębiorstw wielokrotnie już przejęły wiele znaczących europejskich firm.

W 2019 r. Chińska spółka Alibaba kupił brytyjski kantor wymiany walut WorldFirst. Natomiast w 2016 r. gigant technologiczny Tencent zakupił większość udziałów fińskiego producenta gier mobilnych Supercell

Chińskie przejęcia niemieckich firm mają miejsca nie tylko w czasie kryzysu. W 2016 r. Chiny przejęły m.in. bawarską firmę z branży robotyki KUKA i próbowali zakupić w 2018 r. udziały w spółce 50Hertz poprzez chińską państwową sieć energetyczną.

Innymi przykładami są: przejęcie przez ChemChina włoskiej firmy Pirelli produkującej opony m.in. dostarczane zespołom Formuły 1. Ta sama firma przejęła również niemieckiego producenta maszyn, a niegdyś i czołgów Leopard, firmę KraussMaffei.

Od 2011 r. również szwedzkie Volvo Car Corporation należy do chińskiej firmy Gelly, a dwa lata później ta sama firma przejęła także legendarne angielskie taksówki – London Taxi Company.

W ręce chińskiej firmy Hony Capital dostała się także sieć restauracji Pizza Express. Za 900 mln funtów (około 4,6 mld zł) Chińczycy kupili ponad pół tysiąca lokali w Wielkiej Brytanii, Hongkongu, Szanghaju, a także w Polsce.

Również polskie firmy są przejmowane przez Chiny przykładem jest Calisia – firma produkująca fortepiany i pianina. Obecnie znajduje się w posiadaniu chińskiego Vershold.

Unia Europejska chce większego dostępu do chińskiego rynku

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej apeluje o większą otwartość chińskiego rynku na europejskie przedsiębiortswa.

Dostęp do chińskiego rynku

Unia jest największym partnerem handlowym handlowym Chin. Lecz proporcje w wymianie towarów nie są równe. Deficyt UE w handlu towarami z Chinami wynosi aż 164 mld euro (745,3 mld zł).

Głównym problemem wskazywanym przez ekspertów jest to, że Chiny chcą eksportować jak najwięcej do Unii przy jednoczesnym utrudnieniu eksportu z zagranicy i ochronie swojego rynku zamówień publicznych.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maroš Šefčovič wezwał ostatnio Chiny do otwarcia chińskiego rynku na Europę, w takim samym stopniu, w jakim Stary Kontynent otworzył się na produkty i usługi pochodzące z Chin. W podobnym tonie wypowiadała się w marcu 2019 r. kanclerz Niemiec Angela Merkel, która oczekuje rozwoju równoprawnych stosunków z Chinami w ramach inicjatywy „Pasa i Szlaku”, czyli planu rozwoju obejmującego infrastrukturę i inwestycje w ponad 80 krajach całego świata.

Co więcej, w zawartym ostatnio porozumieniu francusko-niemieckim, które przewiduje 500 mld euro na uzdrowienie gospodarki UE, można przeczytać, że oba państwa będą dążyć do „zapewnienia efektywnych mechanizmów wzajemności w zakresie przetargów dotyczących państw trzecich”, co jasno odnosi się do Chin i kierunku, w którym oba państwa zamierzają poprowadzić relacje Brukseli z Pekinem. Do tego dochodzą starania Berlina i Paryża o zmianę zasad polityki konkurencji tak, aby możliwe było tworzenie europejskich czempionów – szczególnie zintensyfikowane po zablokowaniu fuzji gigantów rynku kolejowego: niemieckiego Siemensa i francuskiego Alstomu. Rezultatem tych zabiegów ma być właśnie powstanie spółki, która byłaby w stanie rywalizować z największymi na światowym rynku podmiotami chińskimi.