Koronawirus: Uber i Airbnb ogłaszają grupowe zwolnienia

Photo by Dan Gold on Unsplash

Pandemia koronawirusa i wywołany przez nią kryzys gospodarczy mocno odbijają się na biznesach związanych z przemieszczaniem się i podróżami. Serwisy Uber oraz Airbnb ogłosiły właśnie wielkie zwolnienia swoich pracowników.

 

Uber zapowiedział właśnie zwolnienie 4 tys. swoich etatowych pracowników. To około 15 proc. wszystkich osób zatrudnionych przez ten serwis na podstawie umowy o pracę. Wielu pozostałych pracowników zostanie natomiast odesłanych na bezpłatny urlop albo ich pensje zostaną obcięte o połowę. Uber o swoich planach, zgodnie z przepisami obowiązującymi spółki notowane na Wall Street, poinformował federalną Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).

Zajmująca się przede wszystkim oferowaniem aplikacji do przewozu osób na krótkich miejskich odcinkach poprzez skojarzenie kierowcy z pasażerem spółka przeżywa obecnie poważne kłopoty. Choć oferuje swoje usługi w aż 785 obszarach metropolitalnych w 63 krajach, globalne zapotrzebowanie na jej usługi spadło aż o 80 proc.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Koronawirus uderzył w Ubera

Wszystkiemu winna jest pandemia koronawirusa SARS-CoV-2, która sprawiła, że w wielu krajach na świecie (a zwłaszcza w Ameryce Północnej, Europie oraz Azji) wprowadzono tzw. lockdowny, czyli obostrzenia wymuszające dystansowanie społeczne między ludźmi. Jeden z elementów tej strategii walki z epidemiami to ograniczenia podróży, które w wielu krajach (zwłaszcza europejskich) objęły nawet opuszczanie miejsca zamieszkania bez wyraźnego i istotnego powodu.

Dlatego zwolnień w Uberze spodziewano się już od niemal miesiąca. Spodziewano się także, że będą one nawet większe niż się okazało. Choć pracę straci aż 4 tys. z wszystkich 27 tys. zatrudnianych przez tę spółkę na etatach na świecie osób, to wcześniej mówiło się o zwolnieniach na poziomie nawet 5,5 tys. Ostatecznie część pracowników została jednak odesłana na bezpłatne urlopy.

Duże cięcia objęły przede wszystkim dział zajmujący się technologią. Zostanie on odchudzony nawet o 800 etatów. Dlatego pracujący jako dyrektor tego działu od 2013 r. Thuan Pham sam w akcie solidarności ze zwolnionymi podwładnymi złożył wypowiedzenie. Był najdłużej nieprzerwanie urzędującym członkiem najwyższego kierownictwa spółki.

Dyrektor generalny Ubera Dara Khosrowshahi pozostanie natomiast na swoim stanowisku, ale do końca roku zrezygnuje ze swojej podstawowej pensji. Główny menadżer spółki poinformował też, że koszt odpraw i programu wsparcia dla zwalnianych pracowników wyniesie 20 mln dolarów. Nie będą to pierwsze duże zwolnienia w Uberze, ale te z jesieni ubiegłego roku objęły redukcję „zaledwie” 835 etatów.

Uber Eats znika z 8 krajów na świecie

Ale teraz pewne kłopoty ma także należący do Ubera serwis Uber Eats, który służy do zamawiania przez internet jedzenia z dostawą do domu. Choć lockdowny w wielu krajach sprawiły, że wzrosło zainteresowanie takimi usługami, to jednocześnie wyraźnie wzmogła się konkurencja na tym rynku.

Dlatego Uber Eats zniknie z 8 rynków na świecie. Chodzi o Czechy, Rumunię, Ukrainę, Urugwaj, Honduras, Egipt, Arabię Saudyjską oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Spółka poinformowała, że „nie widzi na tych rynkach możliwości stania się tam numerem jeden” oraz, że „strategia rozwoju przewiduje skupianie energii i zasobów na najlepiej rokujących rynkach”.

Uber Eats zniknie z tych krajów 4 czerwca. Będzie się to wiązać z likwidacją 50 etatów. Spółka poinformowała też, że te 8 rynków odpowiadało zaledwie 1 proc. globalnej liczby zamówień realizowanych przez jej aplikację, ale jednocześnie za 4 proc. strat spółki w pierwszym kwartale bieżącego roku. Jednocześnie Uber Eats rozszerza działalność na kilkudziesięciu innych rynkach, w tym w Polsce. Od kwietnia usługa pojawiła się w Częstochowie i w Olsztynie. W sumie jest dostępna już w 22 miastach w Polsce.

Polski rząd wprowadza "podatek od Netflixa"

W ramach przepisów antykryzysowych polski rząd wprowadza nową daninę dla serwisów streamingowych oraz platform VOD. Ma ona przynieść nawet 20 mln złotych rocznie dla Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Airbnb też zwalnia

Tymczasem pośredniczący w krótkoterminowym wynajmie lokali mieszkalnych serwis Airbnb również zapowiedział duże zwolnienia. Chodzi o 1,9 tys. osób, czyli aż o 25 proc. zatrudnionych etatowo w tej spółce na całym świecie. Łącznie spółka ma obecnie ok. 7,5 tys. etatów. „Wspólnie przeżywamy najbardziej wstrząsający kryzys w naszym życiu, który spowodował wstrzymanie podróżowania” – napisał w liście do pracowników dyrektor zarządzający spółki Brian Chesky.

Kierowana przez niego firma spodziewa się, że w tym roku jej przychód będzie co najmniej o połowę niższy niż w ubiegłym roku. W 2019 r. wyniósł on 4,8 mld dolarów. Spadek aż o połowę oznacza jednak duże straty. Rezerwacje poprzez Airbnb w kwietniu niemalże zamarły. Aby się ratować spółka zaczęła uruchamiać nowe usługi, np. udostępniać platformę osobom, które chciały za jej pośrednictwem udzielać on-line lekcji jogi, medytacji czy gotowania. Ale to nie było w stanie zrekompensować strat.

Airbnb nie poinformowało, ile będą ją kosztować zwolnienia, ale pracownicy którzy odejdą mogą liczyć na odprawy w wysokości 14 tygodniowych pensji plus po jednym dodatkowym tygodniu za każdy przepracowany w firmie pełny rok. Zwolnieni amerykańscy pracownicy spółki mają również utrzymać ubezpieczenie zdrowotne przez najbliższe 12 miesięcy, a pracownicy zwalniani w oddziałach w innych krajach – do końca bieżącego roku.

Koronawirus uderza w branżę filmową. Zmienia się regulamin Oscarów

Hollywood przeżywa największych od stu lat kryzys. Poprzednio tak źle w branży filmowej, nie tylko w USA, było w czasach epidemii grypy-hiszpanki.

 

Największym problemem dla branży filmowej jest zamknięcie kin w wielu krajach świata, a przede wszystkim na tych najbardziej dochodowych …

Debiut giełdowy Airbnb odłożony

Cięcia w zatrudnieniu zaplanowano mimo pozyskania w kwietniu dodatkowego finansowania. Fundusze inwestycyjne Silver Lake oraz Sixth Street Partners postanowiły włożyć do spółki 1 mld dolarów i nie zażądać przy tym zmian w jej strukturze, ani nie wprowadzić dodatkowych osób do zarządu. Fundusze poinformowały, że są świadome tąpnięcia na rynku, ale uważają, że „model biznesowy spółki jest zdrowy, a rynek odbije się w niedługim czasie”.

Brian Chesky w wywiadzie dla „Financial Times” poinformował już, że widać większe zainteresowanie rezerwacjami na okres wakacyjny, ponieważ kolejne kraje powoli znoszą obostrzenia przeciwepidemiczne. Pozytywne trendy miały wystąpić m.in. w Danii, Holandii, Austrii, Szwecji, Norwegii oraz Szwajcarii. „Jest lepiej niż przewidywaliśmy dwa tygodnie temu, ale jeszcze nie wiadomo czy świat wróci do podróżowania” – stwierdził dyrektor zarządzający Airbnb.

Spółka odłożyła jednak planowany wcześniej na marzec swój debiut na giełdzie w Nowym Jorku. Choć 2019 r. zakończyła zyskiem w wysokości 200 mln dolarów, to już w lutym zgłosiła straty w wysokości 322 mln. Kolejne dwa miesiące na pewno sytuacji nie poprawiły. Tymczasem w całym bieżącym roku Airbnb prognozowało dla siebie wzrost przychodów o przynajmniej 25 proc.

Koronawirus: W tym roku wakacji nie będzie?

Jaka przyszłość czeka branżę hotelarską i całą turystykę?