Koronawirus: Tajlandia otwiera się na zagranicznych turystów. Ale tylko zaszczepionych i z zaledwie 10 krajów

Łodzie wycieczkowe na jednej plaż na tajlandzkiej wyspie Phuket (Photo by Sumit Chinchane on Unsplash)

Łodzie wycieczkowe na jednej plaż na tajlandzkiej wyspie Phuket (Photo by Sumit Chinchane on Unsplash)

Jeden z najpopularniejszych wśród turystów krajów Azji Południowo-Wschodniej – Tajlandia – od początku listopada zacznie w końcu wpuszczać gości z zagranicy. Mogą to być jednak wyłącznie osoby zaszczepione, a także tylko z tzw. krajów niskiego ryzyka, a na tej liście jest na razie 10 krajów.

 

 

Tajlandia to kraj, w którym jako pierwszym poza Chinami, stwierdzono obecność koronawirusa SARS-CoV-2. Stało się tak już w styczniu 2020 r. Jednak szybkie rozprzestrzenianie się nowego patogenu po świecie sprawiło, że w kwietniu ubiegłego roku władze Tajlandii zadecydowały o niemal zamknięciu granic przed cudzoziemcami.

Później zakaz ten nieco złagodzono, ale wjechać można było jedynie z ważnych powodów zawodowych, biznesowych, naukowych czy rodzinnych. Obowiązkowe było jednak odbycie kwarantanny. Wszystko to w praktyce wykluczało jakiekolwiek przyjazdy turystyczne.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Turystyka ważna dla gospodarki Tajlandii

Tymczasem turystyka to niezwykle ważny element tajlandzkie gospodarki, bo odpowiada za aż 20 proc. tamtejszego PKB (a 15 proc. jeśli liczyć tylko turystów zagranicznych). Władze Tajlandii szacują, że zamknięcie granic i lockdowny przyniosły miejscowej branży turystycznej w 2020 r. ponad 50 mld dolarów straty.

I nic dziwnego, bo liczba przyjazdów z zagranicy, nawet po złagodzeniu granicznych restrykcji i przywróceniu połączeń lotniczych, wciąż jest bardzo mała. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2021 r. Tajlandię odwiedziło tylko 70 tys. cudzoziemców, podczas gdy w analogicznym okresie 2019 r. było ich… 40 mln.

Dlatego od 1 listopada Tajlandia szerzej otwiera granice przed cudzoziemcami. Bez konieczności odbywania kwarantanny będą mogli ten kraj odwiedzić w pełni zaszczepieni przeciw COVID-19 mieszkańcy 10 krajów uznanych przez władze w Bangkoku za tzw. kraje niskiego ryzyka.

Tajlandia: Thai Airways z rekordową stratą. Ratunkiem masowe zwolnienia i wyprzedaż… szczoteczek do zębów

Kolejna duża linia lotnicza na krawędzi bankructwa. Główny tajlandzki przewoźnik lotniczy Thai Airways zanotował w 2020 r. najgorsze wyniki finansowe w swojej historii. Złożony do sądu plan ratunkowy zawiera szereg cięć w firmie, w tym zwolnienie ponad połowy pracowników.

 

Założone w …

Kto będzie mógł wypoczywać w Tajlandii?

Chodzi tu o takie kraje, gdzie zaszczepiona jest już większość osób, a wskaźnik nowych zakażeń koronawirusem utrzymuje się na odpowiednio niskim poziomie. Na razie listy krajów niskiego ryzyka tajlandzkie władze nie opublikowały, ale premier tego kraju Prayuth Chan-ocha – ogłaszając rządowe plany – wymienił USA, Chiny, Wielką Brytanię, Niemcy oraz Singapur. Tajlandzkie media piszą, że na liście znajdzie się także Japonia.

To jednocześnie – nie licząc Korei Południowej, Kambodży i Francji – kraje, z których pochodzi najwięcej zagranicznych turystów odwiedzających od lat Tajlandię. „Decyzja o otwarciu się na zagranicznych turystów niesie ze sobą pewne ryzyko, ale nie mamy wyjścia, bo inaczej nie odbudujemy naszego sektora turystycznego” – przyznał otwarcie szef tajlandzkiego rządu.

Ale nawet pochodzący z 10 krajów „niskiego ryzyka” zagraniczni turyści będą musieli okazać na granicy negatywny wynik testu na koronawirusa zrobionego nie wcześniej niż na 72 godziny przed przylotem, a także wykonać ponowny test po 48 godzinach od przybycia do Tajlandii. Gdy i ten drugi wynik będzie negatywny, będą już mogli poruszać się po kraju bez żadnych ograniczeń i korzystać z plaż czy restauracji i barów.

Koronawirus: Tajlandia z dużym wzrostem liczby zakażeń. Koniec z otwarciem się na zagranicznych turystów?

Turystyka w ostatnich pięciu latach generowała średnio 20 proc. PKB Tajlandii.

Tajlandia zmaga się z wariantem Delta

Sama Tajlandia, dzięki restrykcyjnej polityce granicznej, długo skutecznie broniła się przed koronawirusem, pierwszej większej fali zachorowań doświadczając dopiero w kwietniu bieżącego roku. Jej szczyt przypadł na sierpień, kiedy to w liczącym 70 mln mieszkańców kraju notowano dziennie prawie 23,5 tys. nowych zakażeń i niemal 300 zgonów.

Ta fala już opada, ale dalej notowanych jest po około 10 tys. nowych infekcji koronawirusem dziennie, bo do Tajlandii dotarł wiosną łatwiej przenoszący się między ludźmi niż wcześniejsze szczepy SARS-CoV-2 wariant Delta.

Jednocześnie jednak władze Tajlandii doszły do wniosku, że w takiej sytuacji dalsza blokada granic – kosztująca krajową gospodarkę miliardy dolarów – nie ma już sensu. Zwłaszcza, że wywołana przez pandemię recesja sięgnęła w drugim kwartale 2021 r. 12 proc. i jest najgłębsza od 1998 r.

Tajlandia: Król Rama X rządzi z Niemiec? Wciąż niespokojna sytuacja w kraju

Coraz częstsze wizyty tajskiego monarchy są przyczyną niepokoju Berlina.

Granice będą mogły być znów zamknięte

Ale premier Tajlandii zapowiedział też, że jeśli sytuacja epidemiczna w kraju zacznie się pogarszać, a szpitale i odziały intensywnej terapii znów zaczną się zapełniać pacjentami z COVID-19, restrykcje graniczne zostaną przywrócone.

Tajlandzki rząd wiąże jednak duże nadzieje z programem szczepień, który toczy się coraz szybciej. Do tej pory jedną dawkę szczepionki przeciw koronawirusowi przyjęła połowa mieszkańców, a po dwóch dawkach jest już co trzeci Tajlandczyk.