Koronawirus: Pandemia wywołała boom na… medycynę estetyczną

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 wywołała bezprecedensowy popyt na zabiegi medycyny estetycznej (Photo by Olga Guryanova on Unsplash)

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 wywołała bezprecedensowy popyt na zabiegi medycyny estetycznej (Photo by Olga Guryanova on Unsplash)

Kliniki chirurgii plastycznej oraz medycyny estetycznej w wielu miejscach świata przeżywają prawdziwe oblężenie. Boom na sztuczne poprawianie urody wywołała pandemia koronawirusa. Pacjenci na czas rekonwalescencji mogą teraz nosić maseczki albo pracować zdalnie z domu.

 

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 i wywoływanej przez ten patogen choroby COVID-19 doprowadziła do czasowego bądź nawet stałego zamknięcia wielu przedsiębiorstw czy biznesów. Ale akurat w branży medycyny estetycznej wywołała prawdziwy boom.

Mocno zwiększony jest szczególnie popyt na korekty nosa, liftingi twarzy czy powiększanie ust. Potencjalnych klientów i klientki koronawirus wcale nie odstrasza. Przeciwnie, to właśnie obecne okoliczności okazują się decydujące – dzięki obowiązkowym nakazom (lub choćby tylko zaleceniom) można ewentualne blizny lub opuchliznę ukryć pod maseczką i nie budzić podejrzeń.

Dodatkowo, możliwość świadczenia zdalnej pracy z domu także ułatwia rekonwalescencję po zabiegu bez konieczności powiadamiania o nim swojego otoczenia. Dlatego m.in. w USA, Japonii, Korei Południowej czy Australii zaobserwowano dużo większe niż zwykle zainteresowanie medycyną estetyczną.

O wręcz nadmiarowej liczbie klientów opowiadał w rozmowie z BBC dr Rod J. Rohrich z jednej z klinik chirurgii plastycznej w Teksasie. „To co się dzieje nie jest normalne. Moglibyśmy przez sześć dni w tygodniu operować od rana do wieczora jeśli tylko dalibyśmy radę. To jest niesamowite” – mówił.

Jak wyjaśniał, pacjenci wprost mówią mu, że zawsze chcieli po zabiegu natychmiast wrócić do normalnego funkcjonowania, a obecna sytuacja bardzo to ułatwia, bo można w prosty sposób ukryć fakt, że przechodziło się lifting twarzy czy wstrzykiwanie botoksu. „Teraz mogą opuścić klinikę w maseczce na twarzy i nikt się zorientuje, gdzie właśnie byli” – podkreśla dr Rohrich.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA // Nowy rekord zakażeń SARS-CoV-2 w USA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Więcej chętnych na „Gangnam style”

Choć kliniki medycyny estetycznej w USA przeżywają prawdziwe oblężenie, o tyle w Korei Południowej – gdzie już przed pandemią popyt na poprawianie urody by duży – właściwie nie można znaleźć w najbliższym czasie terminu na jakikolwiek zabieg.

Jak informuje południowokoreański dziennik „Joongang”, większość klinik przestała już przyjmować jakiekolwiek rezerwacje. „Mam skierowanie na zabieg korekty powiek. To nie jest kwestia estetyczna, ale kłopotliwe schorzenie, które zaburza mi widzenie. Niestety nigdzie nie mogę się umówić na zabieg, bo wszystkie kliniki robią liftingi twarzy” – opowiadał tej gazecie 54-letni mieszkaniec Seulu.

W Korei Południowej wraz z bogaceniem się na przestrzeni ostatnich dekad społeczeństwa, branża medycyny estetycznej bardzo się rozwinęła, ponieważ popyta na takie usługi nieprzerwanie rósł. Ale teraz przekroczył wszelkie oczekiwania.

Jak podaje służący do rezerwacji zabiegów medycznych serwis Zocdoc, w samej tylko Korei Południowej liczba zamówionych operacji plastycznych zaledwie w marcu podskoczyła o ponad 17,5 proc. w stosunku do stycznia.

Najwięcej, jeśli wierzyć południowokoreańskie prasie, zainteresowania zabiegami jest w seulskiej dzielnicy Gangnam, czyli w południowo-wschodniej części miasta zamieszkałej przez najbogatszych Koreańczyków. Nazywaną „seulskim Beverly Hills” dzielnicę rozsławił na cały świat swoją satyryczną piosenką „Gangnam Style” popularny raper i telewizyjny showman PSY.

 

„Kwiecień był na początku martwym okresem. Ludzie się przestraszyli, ale szybko im przeszło. Szybko zrozumieli, że los dał im być może niepowtarzalną szansę na zrobienie zabiegu i niemal natychmiastowy powrót do pracy” – mówi Yoon In Dae, prezes Koreańskiego Stowarzyszenia Chirurgów Plastycznych (PRSKOREA).

Ceny zabiegów spadły przez koronawirusa

Być może też na zainteresowanie zabiegami estetycznymi w Korei Południowej wpływ miała też zwykła kalkulacja finansowa. Na początku pandemii, gdy zamykane było wiele biznesów, kliniki chirurgii plastycznej, w obawie o utratę klientów, zaczęły – jak wyjaśnia Yoon In Dae – obniżać ceny nawet o 30-50 proc.

Co ciekawe, o ile w klinikach estetycznych w Seulu wzrosła mocno liczba pacjentów o południowokoreańskim pochodzeniu, to prawie nie ma w nich obecnie obcokrajowców. Przed wybuchem pandemii, poprawianie sobie urody w słynącej z tej branży Korei Południowej było popularne np. wśród Australijczyków, Chińczyków, Hindusów czy Japończyków.

Ale wraz z ustępowaniem koronawirusa w Azji, pierwsi klienci z zagranicy zaczynają już rezerwować zabiegi w Korei Południowej. Tymczasem w Japonii, w obliczu wzrostu zainteresowania korektami ust czy nosa sami lekarze zaczynaja apelować do pacjentów, aby odkładali swoje zabiegi, jeśli nie są niezbędne.

Jak podkreśla Japońskie Zrzeszenie Medycyny Estetycznej, choć w klinikach chirurgii plastycznej przestrzega się takich samych zasad bezpieczeństwa sanitarnego jak w każdym innym szpitalu, to jednak w placówkach medycznych istnieje zwiększone ryzyko transmisji koronawirusa.