Koronawirus: Jak koszty kolejnego kryzysu przerzucane są na pracowników

Podziękowanie dla "kluczowych pracowników" gdzieś w Sheffield w Wielkiej Brytanii / Zdjęcie via flickr.com @Tim Dennell / Licencja (CC BY-NC 2.0)

Światową gospodarkę czeka największy kryzys od czasów Wielkiej Depresji. A jego koszty „są przerzucane na pracowników”, uważa Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący OPZZ.

 

Światową gospodarkę czeka największy kryzys od lat 30. XX w. – informuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Światowe PKB skurczy się w 2020 r. o 3 proc., PKB Polski o 4,6 proc., a gospodarek państw strefy euro – średnio o 7,5 proc. Zgodnie z najlepszym scenariuszem w ciągu dwóch lat ze światowej gospodarki może wyparować 9 bln dolarów – więcej niż łącznie wynosi PKB Japonii i Niemiec.

Prace bez sensu

Jednak rynek pracy już od lat przeżywa swój kryzys. Antropolog David Graeber z London School of Economics uważa, że świat toczy epidemia bezużytecznych prac (bullshit jobs). Brytyjczyk w wydanej niedawno w Polsce książce pt. „Praca bez sensu. Teoria” próbuje udowodnić, że większość z wykonywanych zawodów – najczęściej tych najlepiej płatnych – nie ma żadnej społecznej wartości i mogłaby zniknąć.

Książka wydana w 2018 r. bardzo szybko została skonfrontowana z rzeczywistością. Od początku obecnego kryzysu na pierwszej linii frontu – poza personelem medycznym, nawiasem mówiąc bardzo słabo opłacanym – znajdują się setki tysięcy osób na całym świecie, bez których funkcjonowanie społeczeństwa stałoby się nie możliwie.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Wszyscy oni: kasjerzy, kurierzy, dostawcy jedzenia, pracownicy infolinii, opiekunowie osób starszych – na co dzień niezauważani i pracujący często bez żadnego zabezpieczenia socjalnego – mają swoje pięć minut społecznej uwagi. Podobnie jak oklaskiwani z okien medycy. To dzięki tym osobom świat idzie do przodu, wbrew społecznemu uznaniu i niskim zarobkom.

Bezpłatna praca kobiet

„Gdy prezesi, bankierzy i zarządzający funduszami hedgingowymi schowali się w swoich domach, okazało się, że bez wkładu „zwykłych pracowników” społeczeństwo nie mogłoby funkcjonować”, napisał John Cassidy w New Yorkerze. Z analizy hiszpańskiego portalu pracy Jobatus wynika, że osoby o niższych zarobkach są bardziej narażone na zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2.

Graeber w swoich publikacjach spopularyzował pojęcie klasy opiekuńczej (caring classes), a więc tych wszystkich, których praca umożliwia życie innym: pracowników socjalnych, służby zdrowia, edukacji, ale także osób wykonujących prace domowe, jak opieka nad starszymi czy chorymi. W tym ostatnim przypadku to praca nieodpłatna i wykonywana najczęściej przez kobiety.

Według raportu Oxfam na kobiety przypada trzy czwarte nieodpłatnej pracy opiekuńczej na świecie. Oznacza to wykonanie każdego dnia 12,5 mld godzin bezpłatnej pracy. Autorzy raportu Oxfam oszacowali wartość tej pracy na 10,8 bln dolarów rocznie, czyli trzy razy więcej niż wynoszą obroty przemysłu technologicznego. Według Oxfam ta sieć powiązań ma dalsze implikacje: 42 proc. kobiet na świecie nie może znaleźć pracy, ponieważ wykonują one pracę związaną z opieką, podczas gdy wśród mężczyzn to tylko 6 proc.

Koronawirus: Czy świat po pandemii czeka niechciany "baby boom"?

Nie tylko przemoc domowa może być negatywnym skutkiem pandemii koronawirusa dla kobiet na świecie.

Wartość pracy dla społeczeństwa

Greaber nie ogranicza pojęcia klasy opiekuńczej wyłącznie do pracowników socjalnych. Równie dobrze mogą do niej należeć pracownice i pracownicy przemysłu tekstylnego w Bangladeszu czy migranci, którzy wykonują prace sezonowe w rolnictwie. Koronakryzys uwydatnił jak bardzo ta branża w Europie jest od nich zależna, także w Polsce.

Hiszpania i Wielka Brytania potrzebują co roku w sezonie zbiorów po 80 tys. tymczasowych pracowników, tymczasem na polach we Francji pracuje w ten sposób nawet 200 tys. osób, we Włoszech – nawet 250 tys. Największe zapotrzebowanie na pracę sezonową w rolnictwie jest zaś w Niemczech, gdzie potrzeba aż 300 tys. osób.

W 2009 r. Eilis Lawlor, Helen Kersley oraz Susan Steed podjęli się oszacowania wartości pracy dla społeczeństwa. Na potrzeby analizy zestawiono ze sobą bankierów oraz osoby zajmujące wysokie stanowiska kierownicze z opiekunkami do dzieci i pracownikami sortowni śmieci. Badacze stwierdzili, że osoby więcej zarabiające wytwarzają mniejsze dobro dla społeczeństwa. Bankierzy z londyńskiego City „niszczyli” 7 funtów wartości społecznej, które przypadały na każdego wygenerowanego przez nich funta. Podczas gdy opiekunowie dziecięcy za każdy zarobiony 1 funt generowali, ich zdaniem, od 7 do 9,50 funta dodatniej wartości społecznej.

Świat się chwieje

Tymczasem Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) opublikowała w środę (29 kwietnia) raport, z którego wynika, że zamrażanie gospodarek w ramach walki z pandemią koronawirusa sprawi, że zagrożone są praca i źródła dochodów blisko połowy światowej ludności, która pracuje w szarej strefie. To łącznie około 1,6 mld osób pracujących w „nieformalnej gospodarce”, czyli tych wszystkich, którzy nie mają ochrony zdrowotnej, osłon społecznych ani dostępu do bezpłatnej opieki medycznej. Wszyscy oni są bezpośrednio zagrożeni utratą źródeł utrzymania w związku z pandemią – pisze w raporcie ILO.

Od połowy marca z powodu pandemii po zasiłki dla bezrobotnych zgłosiło się ponad 30 mln Amerykanów. We Francji zanotowano najwyższy spadek – 5,8 proc. – PKB w I kwartale od 1949 r., gdy rozpoczęto pomiary.

Nawet masowe strajki w 1968 r. nie sparaliżowały gospodarki w tym stopniu. W Hiszpanii bez pracy po prawie dwóch miesiącach „zamrożenia gospodarki” jest już prawie 9 mln osób, czyli 40 proc. czynnych zawodowo Hiszpanów.

Bezrobocie: Fatalne dane z Europy i USA. Polska nie uniknie kryzysu

Polska była wiceliderem w Unii Europejskiej pod względem niskiego bezrobocia przed wybuchem obecnego kryzysu. To stan nie do utrzymania.

Kto zapłaci za kryzys?

„Mamy poczucie, że koszty kolejnego kryzysu są przerzucane na pracowników i to w coraz większym stopniu. Podstawą i priorytetem działań rządu powinno być zabezpieczenie 100 proc. wynagrodzeń pracowników. Nie dostrzegamy jednak w tym zakresie żadnego ruchu, wsparcia, jakiego moglibyśmy oczekiwać”, mówi  w rozmowie z EURACTIV.pl Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ).

W Polsce czekamy na dane GUS. Z marcowych wynika, że pracodawcy wraz z blokadą gospodarki zaczęli ciąć etaty. W sektorze przedsiębiorstw zatrudnienie spadło o 0,5 proc., ale według szacunków przedstawionych przez analityków Personnel Service nawet do 2 mln osób w Polsce może stracić pracę, a kolejne 2-2,5 mln dołączy do nich do końca roku, jeżeli pracy nie znajdzie połowa osób pracujących na umowy cywilnoprawne i połowa samozatrudnionych oraz co dziesiąty pracownik etatowy.

Z badań wynika, że Polacy najbardziej obawiają się o stan gospodarki, nie zdrowia. Rządy na świecie uchwalają kolejne programy ratunkowe – w Polsce Sejm przegłosował w ostatni dzień kwietnia trzecią już wersję tarczy antykryzysowej. Czy przepisy antykryzysowe uchronią gospodarkę?

„Zauważamy coraz większą skalę zwolnień (co najgorsze – państwo wprowadza przepisy, które sugerują, że samo chce dawać zły przykład pracodawcom w tym zakresie). W takiej sytuacji zasadne wydaje się to, że zwolnieni powinni mieć zabezpieczone środki w wysokości połowy ostatniego wynagrodzenia, co pozwoliłoby im na w miarę spokojne poszukiwanie nowej pracy. Ponadto nie doszłoby do drastycznego obniżenia popytu wewnętrznego, co również niekorzystnie wpływa na kondycję firm, które w takiej sytuacji sprzedadzą mniej produktów”, dodaje Sebastian Koćwin.

Bezwarunkowy dochód podstawowy: Czy się stoi, czy się leży, godne życie się należy – Guy Standing

99 proc. ludzi chce poprawiać swoje życie. I z minimalnym dochodem bezwarunkowym nie przestaną tego chcieć – mówi prof. Guy Standing

A może podatki?

Część ekonomistów uważa – podobnie jak holenderski historyk Rutger Bregman – że najlepszym remedium na wszelkie nierówności są odpowiednie podatki, które nie tylko częściowo zmniejszą nierówności społeczne, ale spowodują, że postrzeganie społecznej wartości pracy bankierów nie będzie zakłócane przez wysokość ich zarobków.

Siódemka ekonomistów, politologów, prawników i nauczycieli akademickich, w tym Thomas Piketty proponuje, by z podatków od najbogatszych sfinansować częściowo odbudowę gospodarek, które uginają się pod ciężarem obecnego kryzysu. Autorzy apelu argumentują, że kryzys jest szansą na napisanie od nowa sprawiedliwszej umowy społecznej, a proponowane podatki nie tylko zmniejszyłyby nierównowagę społeczną, ale „ujawniłyby społeczną użyteczność wszystkich grup”.

Graeber w „Pracy bez sensu”, napisał prowokacyjnie, że skoro istnieją prace niezbędne, to istnieją także te niepotrzebne, które nie wnoszą niczego do społeczeństwa. W uproszczeniu wykonują je te osoby, które obecnie pracują z domu, które „codziennie w biurach przekonywały siebie, że ich praca ma sens, a w rzeczywistości można ją było wykonać w mniej niż godzinę”. To prace związane najczęściej z sektorem finansowym, z pracą biurową, doradztwem, których znaczenie zostało przyćmione przez pracujących na pierwszej linii walki z koronawirusem pracowników supermarketów, kurierów, kierowców i wielu innych. 

„Podstawą powinno być maksymalne zabezpieczenie miejsc pracy oraz zadbanie o bezpieczne i higieniczne warunki świadczenia pracy, mniej elastycznych form zatrudnienia i wyższe zasiłki”, konkluduje Sebastian Koćwin.

Czy obecny kryzys cokolwiek zmieni w sytuacji najsłabiej wynagradzanych?

1% najbogatszych ma ponad 2 razy więcej niż pozostałe 99% ludzi na świecie

Nierówności społeczne nieustannie rosną. Najbogatsi powiększają majątki, podczas gdy setki milionów ludzi żyje w skrajnym ubóstwie. Jednocześnie większość państw świata nie zapewnia odpowiednich warunków rozwoju dla swoich mieszkańców, a sytuacja może ulec pogorszeniu w najbliższych latach – czytamy w raporcie …