Koniec opłat za ROAMING, początek Europy bez granic – Róża Thun

Róża Thun / Koniec opłat za ROAMING

Róża Thun

Firmy telekomunikacyjne całe lata oskubywały klientów. Miały przebicie liczone w tysiącach. Unia Europejska znosi opłaty za roaming, by chronić Europejczyków oraz umożliwić innowacyjny rozwój Europy – mówi europosłanka Róża Thun, od 10 lat zaangażowana w walkę o zniesienie opłat roamingowych. Dziś zakończoną sukcesem.

EURACTIV.pl: Wczoraj – 15 czerwca – zniesione zostały opłaty za roaming dla użytkowników telefonów komórkowych w Unii Europejskiej. Polskie telekomy ociągały się z planem dostosowania stawek do wymogów europejskich. Pierwszy wyłamał się Orange, potem dołączył T-Mobile. P4 złamał się na dwa dni przed terminem wejścia w życie nowych przepisów, Polkomtel czekał do ostatniej chwili. Może jednak polscy operatorzy mieli powody do buntu? W końcu sama minister cyfryzacji Anna Streżyńska stanęła w obronie polskich firm przed nowym unijnym prawem. Jej zdaniem „nowe regulacje faworyzują międzynarodowych operatorów i uderzają finansowo w krajowych, co może spowodować wzrost cen”.

Na początek zastanówmy się, co to znaczy ten tzw. „krajowy operator”… Czy wiadomo, gdzie jest zarejestrowany, gdzie płaci podatki? Bo określenie „polskie firmy” i zestawienie z „niepolskimi” jest nieścisłe. Niezależnie jednak od tego, w jakim kraju rozlicza się dany telekom, najważniejsze jest zapewnienie tanich i konkurencyjnych usług telekomunikacyjnych dla naszych obywateli. Zniesienie dodatkowych opłat za roaming temu wcale nie przeszkadza.

Zniesienie opłat za roaming nie wyrządzi szkody krajowym operatorom. Po prostu zarobią mniej, bo era 1000-krotnych narzutów minęła. Mimo to telekomy wciąż będą zarabiać. Unii przecież nie zależy, by zrujnować przedsiębiorców.

Obecnie mamy niejasny obraz na temat potencjalnych strat operatorów. Chcąc je wyolbrzymić jako argument przeciwko zniesieniu dodatkowych opłat za roaming, telekomy przedstawiały głównie raporty z tygodni, kiedy klienci przebywali za granicą używając roamingu jak opętani. Powinno się przedstawiać te dane w skali roku, ponieważ przeciętny użytkownik roamingu pozostaje poza krajem pochodzenia zaledwie 16 dni. Płaci tymczasem operatorowi przez cały rok. Nie można więc tak wyolbrzymiać jego strat. I tak swoje zarobi.

Aby jednak chronić operatorów, którzy mimo zmian dalej będą musieli rozliczać się między sobą, Unia Europejska wprowadziła zasadę „fair use”. Oznacza to, że osoba będąca za granicą powyżej dwóch miesięcy, może zostać zobowiązana przez operatora do uiszczania dodatkowych opłat. Z tego punktu widzenia argument podnoszony przez operatorów, że ponad 2 miliony naszych rodaków mieszka poza granicami Polski jest zupełnie nietrafiony.

Batalia o zniesienie opłat dla użytkowników roamingu trwała 10 lat. Dlaczego tak długo?

To była bardzo skomplikowana walka, którą zaczęła komisarz Viviane Reding, gdy jeszcze byłam dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Wspierałam ją od początku. Nie na tym przecież polega wspólna Europa bez granic, by te granice sztucznie odtwarzać opłatami komórkowymi. Gdy tylko zaczęłam pracę w Parlamencie Europejskim od razu zidentyfikowałam grupę posłów, którym tak jak mi zależało na redukcji tych opłat.

Walka trwała tyle lat, bo trzeba przyznać, że lobbing operatorów komórkowych jest wyjątkowo mocny. Osobiście, straszenie przez operatorów telekomunikacyjnych wzrostem cen krajowych słyszę od 2009 r., kiedy zaczęłam zajmować się regulacją roamingową. Przez moje biuro przewinęły się tabuny przedstawicieli tych firm, którzy niemal zawsze straszyli, że każde ograniczenie dodatkowych opłat roamingowych spowoduje, że automatycznie ceny krajowe wzrosną. I co? I jakoś nie wzrosły.

Przy wsparciu Komisji walczyliśmy o jak najniższe, choć realistyczne stawki. Zresztą do ich wyliczenia też musieliśmy dojść sami, bo operatorzy nie ułatwiali nam zadania – i nie chcieli podawać nam kwot rozliczeniowych. Od 2009 r. opłaty za roaming regularnie spadały. Ale od początku planem było ich wyzerowanie.

Polska jako jedyny kraj UE do ostatniej chwili starał się wyłamać – i to głosem swojej minister.

Dziwne, bo znosimy opłaty roamingowe na mocy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej, a jako minister Anna Streżyńska jest członkiem Rady. Nie rozumiem, dlaczego więc głos zabrała dopiero na tydzień przed wejściem w życie negocjowanej – jak już tu mówiłyśmy – 10 lat regulacji, zamiast poruszać ten temat na licznych posiedzeniach Rady.

Jutro będę na Malcie na spotkaniu podsumowującym Prezydencję tego kraju. Hucznie będziemy tam świętować zniesienie opłat roamingowych, co Valletta uważa za flagowy sukces swojego przewodnictwa.

Minister Streżyńska, jak sama mówi, jest ostatnią osobą, która „odpuszczałaby” operatorom, może więc jednak coś jest na rzeczy. Może rzeczywiście zniesienie roamingu wykończy mniejszych graczy, a ostatecznie doprowadzi do monopolu?

Nie sądzę. Firmy te po prostu próbują się bronić przed utratą łatwych dochodów. Całe lata oskubywały klientów niemiłosiernie. Miały przebicie liczone w tysiącach. Wydaje mi się, że żadna branża nie mogła liczyć, na aż takie zyski, jakie operatorzy komórkowi notowali przez lata.

Jeszcze kilka lat temu za transfer 1 gigabajta danych, czyli powiedzmy obejrzenie jednego filmu w niezłej rozdzielczości, w roamingu można było dostać rachunek na 20 000 PLN. I zdarzało się przecież, że ludzie wracali z wakacji takimi prezentami.

To dlatego, bo na rynku telekomów nie wytworzyła się porządna konkurencja i ceny były zdumiewająco podobne – podobnie wysokie. Zatem choć nie chcieliśmy tego robić, byliśmy zobowiązani tę branżę uregulować. Naszym celem była ochrona klienta europejskiego, a także umożliwienie innowacyjnego rozwoju Europy. Wspólny Europejski rynek nie może się dzielić na 28 oddzielnych rynków ze względu na opłaty.

Rzeczywiście, brzmi jak oksymoron.

Znosząc te opłaty, instytucje europejskie zaprowadziły w Europie normalność. Bo to, co się działo, nie było normalne. Dziś rynek wymaga stałego dostępu do internetu, kontaktu z firmą, rodziną, lekarzem, z mapą dojazdu. Nienormalnie robi się wtedy, gdy trzeba za to nie wiadomo ile płacić.

Zniesienie tych opłat wydaje się więc przykładem odgórnego uregulowania rynku dla dobra obywateli europejskich.

Skoro operatorom nie opłacało się konkurować przez różnicowanie, a przez to obniżanie cen, spróbowaliśmy wypracować kompromis ważący interesy zarówno operatorów, jak i użytkowników – ludzi i przedsiębiorców – tak, by czuli, że rzeczywiście funkcjonują w jednolitym obszarze gospodarczym.

To skoro tak te interesy dobrze wyważyliście to dlaczego operatorom wciąż nie pasuje?

Ponieważ nie mogą się pogodzić z utratą zawrotnych zysków. Ale taka jest rzeczywistość – każdy nowy biznes, jeśli się przyjmie, najpierw zarabia dużo. Potem rynek się nasyca i zarabia się mniej.

Myślę, że operatorzy boją się takich zmian, tym bardziej że wiedzą, że na nich się nie skończy. Że niedługo Wi-Fi też będzie już ogólnodostępne i darmowe, a dostęp do niego traktowany jak prawo człowieka. I będą musiały się zamknąć, albo przekwalifikowywać – a to kosztuje.

Wszyscy musimy się przekwalifikowywać. Pani musi się przekwalifikowywać, ja muszę. Firmy także – bo technologia rozwija się i zmienia rzeczywistość w zawrotnym tempie. Konstrukcja rzeczywistości uniemożliwia zasiedzenie się w skostniałych strukturach. Taki jest dzisiejszy świat.

 

Rozmawiała Karolina Zbytniewska

List otwarty Róży Thun do minister Anny Streżyńskiej TUTAJ. Minister zapowiedziała odpowiedź poprzez wpis na Facebooku z 7 czerwca br.