Kondycja polskiego przemysłu najgorsza od ponad dwóch lat

Fabryka samochodów, źródło: Pexels, fot. Jens Mahnke

Fabryka samochodów, źródło: Pexels, fot. Jens Mahnke

Produkcja przemysłowa w Polsce w czerwcu spadła w ujęciu rok do roku o 2,7 proc. – podał Główny Urząd Statystyczny. To pierwszy taki przypadek od kwietnia 2017 r.

 

Taki spadek to nieprzyjemna niespodzianka. Przed publikacją danych oczekiwania ekspertów oscylowały wokół 3-proc. wzrostu.

Spadki dotknęły aż 76 proc. branż monitorowanych przez GUS. Wśród nich wyróżnia się jedna, bardzo eksportowa działka – pojazdy samochodowe, przyczepy i naczepy, która zaliczyła spadek aż o 8,5 proc. rok do roku.

Spada sprzedaż nowych aut w Europie

W czerwcu w UE zarejestrowano po raz pierwszy 1,45 mln nowych aut, aż 7,8 proc. mniej niż przed rokiem – poinformowało Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów (ACEA).
 

W tym roku przed wakacjami europejscy kierowcy ograniczyli zakupy nowych aut. W zeszłym miesiącu w …

Wyhamowywanie

Prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, podkreśla, że dotąd zaskakiwało go co innego: to, że polski przemysł radził sobie zaskakująco dobrze mimo wyraźnego spadku tempa wzrostu gospodarek na Zachodzie. Zwłaszcza u naszego głównego gospodarczego partnera, czyli Niemiec. – Oczekiwałem jednak, że te problemy dotrą w końcu do Polski – mówi. Jego zdaniem czerwcowe dane GUS to pierwszy sygnał, że nadchodzi poważne spowolnienie. Jak duże? – To się dopiero okaże w następnych miesiącach – podkreśla.

Według ekonomisty polscy producenci dotychczas unikali spadków, gdyż realizowali stare zamówienia. Nowe jednak nie nadchodzą już w takim tempie. Ponadto wpływ ma sytuacja w Chinach.- Realizują się obawy związane z ryzykiem wojny handlowej. Sam wpływ ceł jest niewielki, ale odbija się na nastrojach konsumenckich. Ludzie są bardziej ostrożni i mniej skłonni wydawać – analizuje. To z kolei uderza w europejski eksport, dla którego Chiny są ogromnym rynkiem zbytu.

Z kolei eksperci mBanku w swojej analizie jako przyczynę czerwcowych kłopotów przemysłu podają przede wszystkim czynniki kalendarzowe – w czerwcu tego roku było o 3 dni robocze mniej niż rok temu. „Jest to czynnik o niebagatelnym znaczeniu dla czasu pracy i wielkości produkcji. Dodatkowo historycznie tak duże wahnięcia liczby dni roboczych wiązały się z negatywnymi niespodziankami – czerwcowe dane w tym sensie nie wyłamują się ze wzorca.”

W 2019 r. wzrost gospodarczy Polski ma być jeszcze wyższy

Komisja Europejska podwyższyła prognozy wzrostu dla Polski. Jeśli się spełnią, pod tym względem będziemy na drugim miejscu w całej Unii Europejskiej.
 

Według Komisji Europejskiej w tym roku nasz wzrost gospodarczy osiągnie 4,4 proc. To o 0,6 pkt proc. mniej niż w …

Prognozy PKB do korekty?

Ale także zauważają, że odporność polskich producentów na czynniki zewnętrzne „nie mogła trwać wiecznie”. „Jeśli ktoś poszukuje jednorazowego czynnika, to dostosowanie produkcji po fali gromadzenia zapasów przed oryginalnym terminem brexitu mogło mieć tutaj znaczenie (podobnie, jak podbijało produkcję w pierwszych miesiącach roku)” – oceniają.

Zarówno ekonomiści mBanku, jak i banku Credit Agricole Polska uważają, że wpływ na wynik mogły mieć czerwcowe upały, co wpłynęło na krótsze godziny pracy i jej zmniejszoną wydajność.

Obydwa banki zapowiadają także zrewidowanie swojej prognozy na wzrost PKB w drugim kwartale tego roku. mBank ocenia, że będzie to 4,4 proc. zamiast prognozowanego wcześniej przez jego ekspertów 4,6-4,7 proc. „Zmniejsza to prawdopodobieństwo realizacji naszej prognozy wzrostu na rok bieżący – osiągnięcie średniorocznego wzrostu na poziomie 5 proc. wymaga bowiem znaczącego przyspieszenia PKB w II połowie roku i nietypowego przebiegu cyklu koniunkturalnego. Nie jest to niemożliwe co do samego kierunku, ale arytmetyka nie sprzyja >>piątce<<” – uważają.

Jednocześnie jednak przewidują, że w lipcu wzrost produkcji przemysłowej wróci do poziomu 7-8 proc. rok do roku.