Koalicja Zjednoczonej Prawicy trzeszczy?

Jarosław Gowin

Jarosław Gowin, fot. Porozumienie [Twitter]

Kością niezgody w Zjednoczonej Prawicy jest projekt ustawy znoszącej limit 30-krotności składek ZUS, który PiS złożył w Sejmie bez konsultacji z koalicjantami. Zarząd współrządzącego Porozumienia przyjął formalną uchwałę zobowiązującą swoich członków do głosowania przeciwko temu projektowi.

 

Partia Jarosława Gowina, która w nowym Sejmie ma aż 18 posłów, już we wrześniu negatywnie oceniała taką inicjatywę. Teraz zdecydowanie wyklucza głosowanie za zgłoszonym projektem. PiS przed wyborami wycofało się z pomysłu, teraz jednak do niego wraca wykorzystując inicjatywę poselską, żeby uniknąć konsultacji wymaganej w wypadku projektu rządowego. Według wicepremiera Jacka Sasina (PiS) Sejm może zająć się tym projektem już w przyszłym tygodniu. Zapowiedział on także, że jego partia będzie przekonywać do proponowanego rozwiązania nie tylko swoich koalicjantów, ale również ugrupowania opozycyjne i prezydenta.

Kim są nowi ministrowie w rządzie Morawieckiego?

Wczoraj wieczorem prezydent Andrzej Duda przyjął od premiera Mateusza Morawieckiego dymisję jego dotychczasowego rządu. Powierzył mu jednocześnie dalsze sprawowanie obowiązków do czasu powołania nowej Rady Ministrów nie kryjąc, że to on ma być szefem również następnego gabinetu.

Projekt PiS

W środę posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt ustawy likwidujący od przyszłego roku górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe – tzw. 30-krotności ZUS. Według autorów projektu ma to przynieść wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oszacowany na 7,1 mld zł. W ocenie obserwatorów jest to poszukiwanie dodatkowych pieniędzy na realizację obietnic wyborczych składanych bez zabezpieczenia finansowego.

Ekonomiści przyznają, że w krótkim okresie przyniesie to budżetowi państwa kilka miliardów złotych, ale ostrzegają, że dłuższym okresie narazi to ten sam budżet na kilkukrotnie wyższe wydatki. Obecni płatnicy wyższych stawek będą bowiem musieli otrzymywać później stosownie wyższe emerytury.

Gowin: Gdybyśmy zagłosowali “za”, to sami siebie musielibyśmy wyrzucić z partii

“Likwidacja 30-krotności – oprócz doraźnych negatywnych skutków takich jak potencjalny exodus najlepiej wykształconych na przykład informatyków – prowadziłaby przede wszystkim do ukrytego długu publicznego i za kilka – kilkanaście lat mogłaby wręcz rozbić system ubezpieczeń społecznych – argumentował wczoraj (14 listopada) Gowin.

Przyznał także, że premier Mateusz Morawiecki uprzedzał go, że “będzie dążył do przeforsowania tego rozwiązania”, ale zapewnił, że w nowej kadencji rozmów na temat poselskiego projektu ustawy nie było.

Zapewnił też, że jego ugrupowanie będzie jeszcze rozmawiać z PiS o likwidacji 30-krotności ZUS. „Rozmowy są same w sobie wartością i na pewno będziemy rozmawiać, ale gdybyśmy zmienili nasze stanowisko, to – w świetle uchwały zarządu partii – sami siebie musielibyśmy z tej partii wyrzucić” – zauważył.

W sobotę (9 listopada) zarząd krajowy Porozumienia zobowiązał swoich posłów i senatorów do „bezwzględnego głosowania na rzecz utrzymania górnego limitu składek emerytalnych i rentowych do wysokości 30-krotności średniej pensji, zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami prawa”.

Sasin: Nikt nie może być zaskoczony

Jacek Sasin zapowiedział, że PiS będzie przekonywać koalicjantów z Porozumienia, że warto poprzeć proponowane przez nich rozwiązanie,  bo – jak powiedział – “koniec końców to będzie rozwiązanie dobre”. Zdaniem wicepremiera dopóki ustawa nie jest głosowana, wszystko jest możliwe, nawet przekonanie koalicjantów. “Nie dziwi mnie to, że są tutaj różnice między nami. Gdybyśmy się we wszystkim zgadzali, to byśmy byli w jednej partii” – podkreślił.

Lewica poprze PiS?

Wicepremier zapowiedział ponadto, że PiS będzie przekonywał również kluby opozycyjne do poparcia likwidacji limitu 30-krotności. Być może okaże się to łatwiejsze niż przekonanie koalicjanta bo wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Marcelina Zawisza (Lewica Razem) nie wyklucza głosowania za tym projektem.

“Ja osobiście będę namawiać do tego, żebyśmy zagłosowali „za” pod warunkiem, że będzie tam fragment o tym, że będzie obowiązywać emerytura maksymalna. To znaczy, z jednej strony uwalniamy składki, a z drugiej strony wprowadzamy emeryturę maksymalną” – oświadczyła w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.

Jednak bez głosów Porozumienia Zjednoczona Prawica nie może liczyć na przyjęcie ustawy, bo ma tylko 217 posłów, a wymagana większość, to 231. Natomiast klub Lewicy ma w Sejmie 49 posłów (24 z SLD, 19 z Wiosny i 6 z Lewicy Razem), więc gdyby wszyscy posłowie tego klubu opowiedzieli się za projektem zniesienia 30-krotności składek na ZUS, to PiS mógłby uzyskać wystarczające poparcie dla swojego projektu.

Orędzie nowego marszałka Senatu w TVP1

Dobre prawo ma służyć ułatwianiu i ulepszaniu ludzkiego życia – podkreślił nowy marszałek Senatu Tomasz Grodzki w specjalnym orędziu wygłoszonym wczoraj w TVP1.

 

Wybrany we wtorek (12 listopada) marszałek Senatu Tomasz Grodzki wygłosił w czwartek (14 listopada) swoje pierwsze telewizyjne orędzie, …

Umowy koalicyjnej jeszcze nie ma

Lider Porozumienia przyznał także, że nie podpisano jeszcze nowej umowy koalicyjnej między partiami Zjednoczonej Prawicy, ale toczą się rozmowy sekretarzy generalnych na ten temat. “Myślę że w przyszłym tygodniu dojdzie do spotkania prezesa (PiS Jarosława) Kaczyńskiego, ministra (sprawiedliwości Zbigniewa) Ziobry i mnie. Liczę na to, że umowa zostanie wtedy zawarta” – powiedział Jarosław Gowin.

Grozi weto prezydenta?

W związku z inicjatywą PiS media przypomniały wypowiedź rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, który mówił w październiku, że Andrzej Duda jest bardzo nieprzychylny likwidacji 30-krotności składek na ZUS i ma nadzieję, że rozwiązanie takie nie trafi na jego biurko.

Sasin pytany, czy nie odbiera tego jako zapowiedzi weta, odpowiedział, że trudno mu się za prezydenta wypowiadać, bo nie wie jak on postąpi, gdy uchwalona ustawa trafi na jego biurko. “To jest prerogatywa pana prezydenta. My będziemy przekonywać, jeśli ten projekt zostanie przyjęty przez parlament, żeby pan prezydent go zaakceptował” – powiedział.

Na pytanie skąd rząd weźmie pieniądze jeśli PiS nie uda się przeforsować zniesienia limitu składek na ZUS wicepremier odpowiedział, że wtedy będzie analizował budżet po stronie dochodowej i wydatkowej. “W najgorszym wypadku w tym budżecie pojawi się deficyt” – powiedział Jacek Sasin.