KE przedstawiła projekt nowych przepisów cyfrowych. Za ich nieprzestrzeganie koncerny mogą słono zapłacić

Wiceprzewodnicząca KE ds. cyfrowych Margrethe Vestager, źródło: EC - Audiovisual Service, European Union 2020, fot. Aurore Martignoni

Wiceprzewodnicząca KE ds. cyfrowych Margrethe Vestager, źródło: EC - Audiovisual Service, European Union 2020, fot. Aurore Martignoni

Nawet 10 proc. rocznego globalnego obrotu miałaby wynosić kara za złamanie przez największe firmy komputerowe przepisów, jakie dla regulacji unijnego rynku cyfrowego zaproponowała Komisja Europejska.

 

Większość regulacji dotyczących rynku cyfrowego w UE jest już mocno przestarzała. Opierają się one przede wszystkim o Dyrektywę o handlu elektronicznym, którą przyjęto już dwie dekady temu. Konkretne przepisy potrafią się też znacznie różnić między państwami członkowskimi.

Z jednej strony utrudnia to rozwój mniejszym europejskim spółkom cyfrowym, które chciałyby działać transgranicznie, a z drugiej pozwala największym globalnym graczom cyfrowym na umacnianie dominującej pozycji.

Komisja Europejska przedstawiła więc wspólny projekt pakietu przepisów dotyczących wszystkich usług cyfrowych, w tym mediów społecznościowych i platform e-handlowych działających w Unii Europejskiej.

Francja nakłada duże kary finansowe na Amazona i Google

Oba koncerny zapewne odwołają się od decyzji CNIL Francuskiej Krajowej Komisji ds. Informatyki i Wolności.

Akt o cyfrowych usługach oraz akt o rynku cyfrowym

Chodzi konkretnie o dwa pakiety przepisów. Akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act – DSA) oraz Akt prawny o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act – DMA). Pierwszy ma w założeniu mieć wymiar bardziej społeczny, a drugi bardziej ekonomiczny.

W przypadku DSA chodzi bowiem głównie o ochronę unijnych konsumentów korzystających z usług cyfrowym przed nieuczciwymi praktykami oraz szkodliwymi treściami. Serwisy społecznościowe będą miały obowiązek usuwania zarówno treści będących mową nienawiści czy dezinformacji, a handlowe – ofert towarów niebezpiecznych bądź będących podróbkami.

Użytkowników będzie jednak trzeba poinformować o tym dlaczego opublikowaną przez niego treść lub oferowany towar usunięto z danego serwisu. Możliwe stać ma się także odwoływanie się od takiej decyzji.

Platformy handlowe będą musiały także wdrożyć zasadę „znaj swojego klienta”. Chodzi o to, aby użytkownicy oferujący jakieś towary nie byli anonimowi albo musieli uzyskać jakiegoś rodzaju uwierzytelnienie. Ma to ułatwić ewentualne dochodzenie swoich roszczeń w razie oszustw lub niewywiązania się z zamówienia oraz oferowania nielegalnych towarów i usług.

„Mamy prawo czuć się bezpiecznie w sieci, bez ryzyka, że natkniemy się np. na treści terrorystyczne i bez obaw, że jeśli kupimy dla dziecka zabawkę przez internet, to będzie ona gorszej jakości niż ta kupiona w tradycyjnym sklepie” – mówiła podczas prezentacji założeń pakietu cyfrowego wiceprzewodnicząca wykonawca KE ds. cyfryzacji Margrethe Vestager.

Czechy: Wyszukiwarka Seznam chce pozwać Google

Pozew Seznamu nie byłby pierwszym w Czechach przeciw Google. W czerwcu do praskiego sądu trafiła bowiem skarga czeskiej porównywarki cenowe Heureka.

Nowe cyfrowe uprawnienia dla KE

DSA ma również zobowiązać spółki technologiczne do utrzymywania większej przejrzystości działań, a w szczególności w odniesieniu do reklamy internetowej i algorytmów wykorzystywanych do rekomendowania użytkownikom wybranych treści.

Organy i instytucje unijne zyskają także nowe uprawnienia w zakresie kontroli funkcjonowania platform internetowych. Spółki technologicznie miałyby zostać m.in. zobowiązane do ułatwienia unijnym analitykom wglądu do kluczowych danych swoich platform.

Ale to nie wszystko. KE chce uzyskać więcej uprawnień do kontrolowania działań największych koncernów, a zwłaszcza tych, których użytkownicy to przynajmniej 10 proc. obywateli UE, czyli co najmniej 45 mln osób. Oznacza to, że dodatkowym nadzorem objęte byłyby takie podmioty jak Google, Amazon, Facebook czy Twitter.

W myśl przedstawionego w Brukseli projektu mają one być surowiej rozliczane z przestrzegania regulacji już teraz obowiązujących na jednolitym unijnym rynku cyfrowym i podlegać  nowej strukturze nadzoru sprawowanego przez specjalnie powołaną radę krajowych koordynatorów usług cyfrowych.

Kodeks Usług Cyfrowych a V4: Potrzeba precyzyjnych regulacji, ale i ostrożności

W jaki sposób do unijnego Kodeksu Usług Cyfrowych (Digital Services Act) podchodzą kraje Grupy Wyszehradzkiej?

Wysokie kary z łamanie przepisów

Za łamanie przepisów KE miałaby móc nakładać na koncerny sankcje, w tym dotkliwe kary finansowe, sięgające nawet 10 proc. rocznych globalnych obrotów danej spółki. Bruksela będzie mogła także wymagać od koncernów wprowadzenia zmian strukturalnych, w tym rozdziału lub sprzedaży części działalności np. jednego z serwisów.

Jak jednak zaznaczali przedstawiciele KE, środek taki zostałby zastosowany tylko w ostateczności i „w przypadku, gdy nie będzie dostępny żaden inny również skuteczny środek alternatywny zapewniający przestrzeganie przepisów”. Te regulacje stanowiłyby wzmocnienie już istniejących przepisów monopolowych.

Duże koncerny podlegałyby też przepisom ujętym w DMA, które stanowić ma szereg wytycznych dla międzynarodowych koncernów technologicznych działających na unijnym rynku. Wśród nich ma się znaleźć także status tzw. strażnika dostępu, czyli podmiotu kontrolującego tak duży obszar sieci, że może on np. skutecznie zablokować działanie mniejszej konkurencji.

Chodzi w tym przypadku przede wszystkim o wyszukiwarki i platformy społecznościowe, które obecnie są w dużej mierze bramą dostępu od użytkowników dla mniejszych graczy.

Często zdarza się, że korzystają one w ocenie KE nadmiernie ze swojej przewagi, blokując dostęp do danych czy użytkowników, a także mocno faworyzują własne produkty kosztem innych, a tym samym ograniczają konsumentom możliwość wyboru.

KE uznała na przykład w 2018 r., że w ten sposób uczciwą konkurencję uprawiał koncern Google, który wymuszał na producentach urządzeń z systemem Android forowanie własnych produktów (np. przeglądarki). W innym postępowaniu Bruksela uznała zaś, że Google w swojej wyszukiwarce faworyzował własne serwisy sprzedażowe kosztem innych.

Władze USA pozwały Facebooka za praktyki monopolistyczne. Instagram i WhatsApp zostaną oddzielone?

Jeśli zapadnie decyzja o konieczności rozbicia internetowego giganta, serwis społecznościowy może być zmuszony do sprzedaży Instagrama i WhatsAppa.

KE: To nie są plany wymierzone w największych

Teraz KE chce mieć w ręku gotowe narzędzie do dyscyplinowania największych platform, choć zastrzega, że nie jest to początek krucjaty przeciw nim. „Nie zamierzamy dyskryminować dużych platform, ale uważamy, że im większe serwisy, tym większe mają obowiązki” – wyjaśniał komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton.

Z kolei wiceprzewodnicząca Vestager nazwał oba pakiety „kamieniami milowymi, jeśli chodzi o reformę rynku cyfrowego w UE.” „Potrzebujemy reguł, które wprowadzą porządek w panującym dzisiaj chaosie cyfrowym” – dodała członkini KE odpowiedzialna za cyfrowe reformy.

Teraz propozycje KE staną się przedmiotem prac Parlamentu Europejskiego oraz będą omawianie przez państwa członkowskie w ramach ministerialnej Rady. Gdy zakończą się negocjacje między tymi instytucjami nowe cyfrowe przepisy będą mogły zostać przyjęte a potem wejść w życie po upływie odpowiedniego (zwykle dwuletniego) okresu vacatio legis.