KE ma wobec Polski zastrzeżenia do ustawy o zapasach gazu

przesył gazu

Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Zdaniem Komisji Europejskiej Polska naruszyła unijne prawo, wprowadzając przepisy o obowiązkowych zapasach gazu zmniejszające atrakcyjność magazynowania gazu za granicą.

W czwartek (8 marca) Komisja Europejska ogłosiła, że wysłała do rządu Polski wezwanie do usunięcia uchybień we wprowadzeniu unijnego rozporządzenia w sprawie bezpieczeństwa dostaw gazu z października 2017 r. Zastrzeżenia KE dotyczą zaś ustawy o obowiązkowych zapasach gazu, którą Sejm uchwalił w 2016 r. i znowelizował w połowie 2017 r., a więc kilka miesięcy przed ogłoszeniem unijnego rozporządzenia.

Bezpieczeństwo i konkurencja

Polska ustawa przywróciła obowiązek tworzenia zapasów gazu przez wszystkie firmy wwożące surowiec – tak jak przewidywały przepisy obowiązujące do jesieni 2011 r. Wtedy Sejm postanowił zwolnić z obowiązku tworzenia zapasów firmy wwożące gaz na własne potrzeby, np. zakłady chemiczne czy elektrownie na gaz. Jednocześnie jesienią 2011 r. Sejm zniósł obowiązek przechowywania zapasów gazu z Polsce.

Tego ostatniego domagała się Komisja Europejska, zdaniem której polskie przepisy zniechęcały do wwozu gazu z Niemiec. W tym czasie Gazprom systematycznie informował, że sprzedaje Niemcom gaz za cenę 15-25 proc. niższą niż Polsce.

Astronomiczne ceny gazu w Polsce i Europie

Tak drogo za gaz nie płacono w Polsce nigdy dotąd. To efekt ogromnego zapotrzebowania zarówno u nas, jak i w Europie Zachodniej. Powód? Bestia ze Wschodu i niewidziane od lat pustki w magazynach gazu.
 

Fala mrozu znad Syberii, nazywana przez zachodnioeuropejskie …

Dyskryminowane PGNiG

Po wprowadzonej w 2011 r. zmianie przepisów obowiązkowe zapasy gazu w Polsce utrzymywało tylko PGNiG, jak wskazała Najwyższa Izba Kontroli. A to znaczyło dyskryminację PGNIG, które było zobowiązane nie tylko do zakupu w Rosji gazu za wyższą cenę niż konkurenci z Niemiec, ale także do wydawania pieniędzy na tworzenie i utrzymywanie zapasów gazu, z czego zwolnieni byli konkurenci polskiego koncernu.

Przepisy wprowadzone w październiku zeszłego roku wyrównywały warunki dla konkurencji. Zniesiono zwolnienia z tworzenia zapasów gazu, przy czym importerzy nie muszą faktycznie tworzyć sami takich zapasów. Mogą wykupić tzw. usługę biletową, czyli zapłacić za przechowywanie obowiązkowych zapasów firmie Gas Storage Poland. Należy ona do PGNiG, lecz spełnia unijne wymogi niezależnego zarządcy magazynów gazu – tak jak podobne firmy we Francji czy Niemczech.

Zapasy gazu można też przechowywać za granicą. Jednak od firm wymaga się wówczas zarezerwowania na przejściach transgranicznych z Polską mocy przesyłowych pozwalających w ciągu 40 dni sprowadzić całość zapasów surowca do Polski.

Kolejny konflikt gazowy Rosja-Ukraina

Kolejny konflikt gazowy Rosja-Ukraina wybuchł kilka dni temu, a KE zadeklarowała gotowość do podjęcia trójstronnych negocjacji z oboma państwami w sprawie dostaw tego surowca. Zastrzegła jednak, że rozpocznie działania w tym celu, jedynie wtedy, gdy obie strony sobie tego zażyczą.

Miękkie zastrzeżenia Brukseli

Przeciw tym zmianom protestowali konkurujący z PGNiG importerzy gazu, głównie z Niemiec. Ich zastrzeżenia dotarły do Brukseli.

„W polskich przepisach na przedsiębiorstwa importujące gaz do Polski nałożono obowiązek magazynowania gazu. Wprowadzone przez Polskę warunki, na jakich można wywiązać się z tego obowiązku poprzez magazynowanie gazu za granicą, w praktyce czynią takie magazynowanie mniej atrakcyjnym i bardziej uciążliwym niż magazynowanie w Polsce” – stwierdziła teraz Komisja Europejska, nie podając konkretnych zastrzeżeń.

KE przyznała, że rozporządzenie z października 2017 r. pozwala wprowadzić pewne obowiązki związane z bezpieczeństwem dostaw gazu, ale takie obowiązki „nie mogą między innymi bezzasadnie zakłócać konkurencji ani utrudniać funkcjonowania rynku wewnętrznego”.

Szkopuł w tym, że KE nie wygłosiła na razie konkretnych zarzutów, a jej zastrzeżenia są dość miękkie – mówią o zmniejszeniu „atrakcyjności” magazynowania gazu poza Polską (czyli np. w Niemczech) i większych uciążliwościach związanych z magazynowaniem gazu za granicą.

Rząd Polski ma teraz dwa miesiące, aby odnieść się do zarzutów KE. Jeśli tego nie zrobi, Komisja może podjąć decyzję o przesłaniu Polsce tzw. uzasadnionej opinii, czyli dokumentu stanowiącego wstęp do wszczęcia procedury o naruszenie unijnego prawa.

Artykuł opublikowany na podstawie partnerstwa z Gazetą Wyborczą.