Inflacja w Polsce idzie w górę, ale raport o konsumpcji w pandemii przynosi zaskakujące wnioski

inflacja-polska-konsumpcja-nierowności-pandemia-COVID19-unia-europejska

Raport o konsumpcji w pandemii przynosi zaskakujące wnioski/ foto via unsplash [Imants Kaziļuns @imants72]

Według Komisji Europejskiej zarówno w tym jak i w przyszłym roku Polska ma być krajem UE o najwyższej inflacji. Jednak jak zauważają eksperci, konsumenci podczas pandemii wydawali mniej, a szybko rosnąca inflacja najbardziej uderzyła w najbogatszych. Dlatego nie nastąpiło zwiększenie nierówności w wydatkach poszczególnych grup społecznych. Eksperci wskazują na zmiany, jakie zaszły w zwyczajach zakupowych Polaków oraz rynku pracy. Jednak nie wszystkie muszą utrzymać się po pandemii.

 

 

Z zaprezentowanego w czwartek (13 maja) raportu „Konsumpcja w pandemii” przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny oraz Mastercard wynika, że pandemia COVID-19 znalazła odbicie w wydatkach konsumpcyjnych Polaków.

Wiosną 2020 r. wydatki całkowite były o 40 proc. niższe niż spodziewane w tym okresie i o ponad 30 proc. niższe niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Podstawą zakupów Polaków stały się artykuły pierwszej potrzeby, w tym głównie produkty spożywcze. Największej redukcji uległy kategorie związane z rozrywką i podróżami. Bardzo mocno ucierpiały branża gastronomiczna, odzieżowa jak i ta związana z zakwaterowaniem.

Z raportu możemy wyczytać że na pandemii zyskał natomiast sektor spożywczy oraz handel internetowy. Także sektor ICT (który zajmuje się produkcją urządzeń komunikacyjnych oraz informatycznych i usługami im towarzyszącymi) może zaliczyć poprzednie miesiące do udanych.

Minister finansów: Koronawirus cofnął polską gospodarkę o dwa lata, ale uda się to nadrobić

Szef resortu finansów przewiduje, że jeszcze w tym roku będzie “zdecydowanie lepiej”.

Czy pandemia pogłębiła nierówności?

Autorów raportu najbardziej zaskoczyły dane uzyskane za pomocą zestawienia wskaźników cen dla struktury konsumpcji Głównego Urzędu Statystycznego i Mastercard. Wykazały one, że w czasie zeszłorocznego wiosennego lockdownu, szczególnie w marcu i kwietniu rzeczywista inflacja, którą mogliśmy odczuć była znacznie wyższa niż wynikałoby to z oficjalnych miar GUS.

Różnica ta wyniosła odpowiednio 0,55 pkt. proc. w marcu i aż 0,96 pkt. proc. w kwietniu. Autor raportu, Maciej Miniszewski z Polskiego Instytutu Ekonomicznego podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl, że wbrew pozorom inflacja mogła być wówczas bardziej odczuwalna dla osób bogatszych, co było spowodowane wzrostem cen produktów lepszej jakości.

Ekspert PIE podkreśla, że zebranie dokładnych danych do raportu było możliwe dzięki użyciu danych o wysokiej częstotliwości. Opierają się one na wykorzystaniu bieżących danych dotyczących np. wartości transakcji bezgotówkowych. Ich użycie stało się możliwe dzięki współpracy z Mastercard. Pozwoliły one  na wychwycenie zmian na bieżąco, inaczej niż jest to możliwe, np. przez raportowanie GUS, który aktualizuje koszyk inflacyjny raz do roku.

O ile jednak inflacja w czasie wiosennego lockdownu najprawdopodobniej była wyższa niż oficjalna miara GUS, to od czerwca 2020 r. pozostaje na niższym poziomie niż w rzeczywistości, wynika z raportu.

Dane z raportu „Konsumpcja w pandemii” wykazują, że pandemia nie przyczyniła się do wzrostu nierówności wśród konsumentów w Polsce. Co więcej, wzrost cen był bardziej odczuwalny dla 20 proc. najwięcej wydatkujących niż pozostałych, co spowodowało zmniejszenie różnic w strukturach portfeli.

Autor raportu uzasadnia to tym, że zakupy bogatszych osób zostały ograniczone w znaczny sposób, gdyż nie mogli oni z powodu restrykcji wydawać pieniędzy na to, co wcześniej: z powodu ograniczeń w handlu czy usługach.

Maciej Miniszewski podkreśla jednak, że „nie świadczy to o tym, że nierówności nie zachodziły, ponieważ w analizie nie zostały uwzględnione np. czynniki inwestycyjne czy oszczędnościowe, a to one pozwalają najbogatszym łagodniej przechodzić czasy kryzysu”.

Pfizer notuje wielkie wzrosty przychodów, ale unika płacenia w Europie podatków?

Według ustaleń dziennikarzy śledczych z Holandii, dzięki wykorzystywaniu luk w przepisach, Pfizer unika płacenia w Europie podatków.

Inflacja odczuwalna dla każdego

Według kwietniowych danych GUS, roczna inflacja w Polsce doszła już do poziomu 4,3 proc. – 0,8 proc. w porównaniu z marcem – to najwięcej od 13 miesięcy. Główną przyczyną jest wzrost cen paliw, ale dużo bardziej uciążliwe dla portfeli Polaków są koszty utrzymania mieszkania – poszły w górę o 5,7 proc. rok do roku, w tym wywóz śmieci – aż 27,8 proc. rok do roku.

GUS informuje, że zdrożały warzywa i mięso. Warzywa o 2,5 proc. w kwietniu w porównaniu z marcem, choć w skali roku staniały o 0,6 proc. Mięso podrożało w kwietniu o 1,3 proc. mdm, a rok do roku staniało o 1,2 proc. Energia elektryczna zdrożała o 9,5 proc., zaopatrywanie w wodę o 4,6 proc., a usługi kanalizacyjne o 4,4 proc.

Polska miała w zeszłym roku znaczną inflację na poziomie 3,7 proc. (przy unijnej średniej na poziomie 0,7 proc.), którą Komisja Europejska w niedawnej wiosennej prognozie gospodarczej objaśnia m.in. właśnie wzrostem cen usług. Dlatego Komisja podwyższyła prognozę dotyczącą inflacji w Polsce. KE podziewa się, że wzrost cen konsumpcyjnych wyniesie w naszym kraju w 2021 r. 3,5 proc. a w 2022 r. 2,9 proc. Zarówno w tym jak i w przyszłym roku Polska ma być krajem UE o najwyższej inflacji.

Dlatego Katarzyna Pietrzak z Wydziału Polityki Gospodarczej Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) zauważa, że wysoka inflacja dotknęła w ostatnich miesiącach w dużym stopniu pracowników.

Nasza rozmówczyni wykazuje, że „dynamika wzrostu realnego przeciętnego wynagrodzenia w 2020 r. w stosunku do 2019 r. wyniosła 1,7 proc. Natomiast w przypadku siły nabywczej pracowników, według badania GfK Purchasing Power Europe – w 2020 r., wynosiła ona 7 143 euro na mieszkańca, co oznacza, że jej wartość w liczbach bezwzględnych zmniejszyła się”.

W rankingu Corona Impact Index, w którym GfK przedstawiło siłę wpływu pandemii COVID-19 na poszczególne kraje europejskie, wykazano wysoki wpływ pandemii na poziom dochodu polskich gospodarstw domowych. „Wskaźnik ten dla Polski wynosi 138, czyli spadek potencjału nabywczego jest o 38 proc. wyższy niż przeciętnie w Europie”, dodaje Pietrzak.

Jak stwierdza w rozmowie z EURACTIV.pl ekonomista i ekspert rynku pracy Łukasz Komuda, inaczej wygląda sytuacja jeśli chodzi o wpływ pandemii na wzrost nierówności społecznych. „Wydaje się że każdy kryzys pogłębia nierówności, z tej prostej przyczyny, że zawsze uderza on z różną siłą w różne grupy dochodów i w różne grupy które można wyróżnić na rynku pracy. Im gorsza jest sytuacja na nim, tym bardziej dyskryminowane są grupy które odbiegają od idealnego wzorca pracownika”, stwierdził ekspert.

Podobnie uważa Katarzyna Pietrzak, która zaznacza że „pandemia wzmocniła i uwypukliła negatywną sytuację wielu grup pracujących, pracowników nisko wynagradzanych oraz pracujących w oparciu o nietypowe (śmieciowe) umowy”.

Nasza rozmówczyni podkreśla, że „kryzys utrwali obecne tendencje w zakresie nierówności”. Przedstawicielka OPZZ oraz Łukasz Komuda są zdania, że w ciągu minionych kilkunastu miesięcy pogorszyła się sytuacja kobiet na rynku pracy, co może w konsekwencji wpływać na ich obecną i przyszłą sytuację ekonomiczną.

Pietrzak dodaje, że „należy spodziewać się negatywnego wpływu pandemii na wykluczenie społeczne, w tym biorąc pod uwagę rosnące koszty utrzymania (także energii prowadzące do wykluczenia energetycznego) oraz przeobrażenia rynku pracy związane z cyfryzacją”.

Pandemia uderzyła w pracowników

Katarzyna Pietrzak zauważa dodatkowo, że „sytuacja pracowników była zróżnicowana w zależności od branży, w której byli zatrudnieni, rodzaju działalności przedsiębiorstwa oraz jego wielkości”.

W związku z ograniczeniem działalności przedsiębiorstw na skutek zamrożenia gospodarki, pracownicy doświadczali bowiem obniżenia wynagrodzeń, czasu pracy, byli wysyłani na urlopy bezpłatne. Pracownikom wypowiadano umowy o pracę bądź umowy, na podstawie których świadczyli pracę. „Powyższe z pewnością wpłynęło negatywnie na ich dochody do dyspozycji”, dodaje.

Według ekspertki OPZZ „pracownicy wstrzymywali się z dokonywaniem zakupów zwłaszcza w pierwszej fazie pandemii, a poziom konsumpcji wzrastał wraz ze skalą odmrożenia gospodarki”.

Nie należy jednak zapominać, że pandemia wymusiła na pracownikach poniesienia dodatkowych wydatków związanych z opieką medyczną czy nakładów na przystosowanie miejsca zamieszkania do świadczenia pracy i nauki zdalnej.

Optymistyczne prognozy dla gospodarki w Polsce oraz UE. W ożywieniu pomaga kampania szczepień

Według unijnych ekspertów, wraz ze stopniowym znoszeniem ograniczeń związanych z pandemią COVID-19, gospodarka powinna się ożywić.

Podczas pandemii nastąpił wzrost zatrudnienia w rolnictwie

Jednak podczas trwającej pandemii można dostrzec, że są branże które zostały dotknięte koronakryzysem, a są takie, które wręcz skorzystały na sytuacji. Widać to w liczbie zatrudnionych, która w niektórych sektorach wyraźnie spadła, a w innych wzrosła.

„Z jednej strony mamy programistów albo innych specjalistów o bardzo wysokich kwalifikacjach, np. menedżerów w rozwijających się branżach, a z drugiej ludzi, którzy nie mają takiej wysokiej pozycji, możliwości. Muszą się oni w rezultacie liczyć z niższym wynagrodzeniem lub nawet zwolnieniem”, diagnozuje Łukasz Komuda.

A gdzie podziały się osoby zwolnione? Wiceprzewodniczący OPZZ, Sebastian Koćwin zwraca uwagę na to, że przez „pandemiczny” 2020 r. odnotowano wzrost zatrudnienia w rolnictwie, w którym od lat ono malało (z 1 504 tys. na koniec 2019 r. do 1 604 tys. na koniec 2020 r.).

Nowi zatrudnieni w rolnictwie pracowali wcześniej głównie w gastronomi, przemyśle, budownictwie i handlu, co oznacza, że musieli się przebranżowić, aby znaleźć źródło dochodu, gdy kolejne lockdowny „zamroziły” ich dotychczasowe miejsca pracy.

„Porównanie danych GUS-u i KRUS-u wskazuje na duże prawdopodobieństwo wzrostu skali zatrudnienia w szarej strefie w sektorze rolniczym”, dodaje Koćwin.

Amazon mimo rekordowej sprzedaży nie zapłacił w Europie ani eurocenta podatku CIT

Według ustaleń mediów europejska spółka amerykańskiego koncernu wykazała… stratę.

Handel internetowy odkryciem pandemii?

Pandemia i wprowadzone w związku z nią restrykcje wpłynęły pozytywnie na działalność handlu internetowego. Jak twierdzi Łukasz Komuda, „upodobanie wygody oraz brak zastrzeżeń do jakości tego rodzaju zakupów, np. spożywczych mogą przyczynić się do tego, że część konsumentów pozostanie przy tej nowej formule handlu również w późniejszym okresie”. Nie dojdzie do rewolucji w tym zakresie, dodaje ekspert, ale „będzie widać różnicę we wskaźnikach że firmy handlujące przez Internet mają większe obroty niż w czasie przed pandemią”.

Zgadza się z tym dr Ewa Szostak z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, która w rozmowie z EURACTIV.pl wnioskuje że zwiększona skłonność do zakupów online zapewne pozostanie, podając przykład badań ukazujących że poprzez wzrost kompetencji cyfrowych, który nastąpił w wyniku pandemii, osoby w wieku 50+ pokonały barierę technologiczną i znacznie częściej korzystają z urządzeń mobilnych do zamawiania rozmaitych produktów.

Twórcy raportu PIE są bardziej sceptyczni wobec rozwoju handlu internetowego, zauważając, że jest on uzależniony od stopnia restrykcji ekonomicznych. Otwieranie galerii i supermarketów powodowało powrót konsumentów do zakupów stacjonarnych. W kwietniu 2020 r., czyli w momencie najsurowszego lockdownu 11,9 proc. transakcji było realizowanych przez internet, natomiast już w sierpniu, w momencie „letniego odprężenia” 6,8 proc. (dla porównania w styczniu 2020 r., czyli przed nadejściem pandemii w Polsce liczba ta wynosiła 5,6 proc.).

W listopadzie, gdy nastąpił szczyt jesiennej fali zachorowań na COVID-19 Polacy znowu wrócili do handlu internetowego (11,4 proc. transakcji realizowanych w ten sposób), aby w lutym br. znów powrócić do galerii i supermarketów (spadek transakcji internetowych do 8,6 proc.). Od marca zeszłego roku nie było miesiąca, w którym procent transakcji online zbliżył się do niższego poziomu sprzed pandemii.

Aktualizacja strategii przemysłowej UE. Bruksela chce bronić firmy przed nieuczciwą konkurencją

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zaprezentowała zaktualizowany plan strategii przemysłowej z 2020 r.