Tokio 2020: Igrzyska Olimpijskie miały ożywić gospodarkę. Ale z powodu COVID-19 Japonia może tylko ograniczać straty

igrzyska olimpijskie, Tokio 2020, Japonia, Chiny, Biała Księga, Toyota,

Foto via unsplash [Jezael Melgoza]

W piątek (23 lipca) miała miejsce ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Tokio. W związku z wprowadzeniem obowiązującego do 22 sierpnia stanu wyjątkowego, impreza odbywać się będzie bez udziału kibiców. Japończycy liczyli przy okazji Igrzysk na ożywienie gospodarcze, ale z powodu pandemii COVID-19 największa sportowa świata stała się kosztownym ciężarem. 

 

 

Zaledwie cztery dni przed ceremonią otwarcia, 68 proc. respondentów w ankiecie gazety „Asahi” wyraziło wątpliwości co do zdolności organizatorów do kontrolowania rozprzestrzeniania się koronawirusa. Aż 55 proc. stwierdziło, że jest przeciwnych igrzyskom. Ponadto, trzy czwarte z 1444 osób, które wzięły udział w ankiecie telefonicznej, przyznało, że zgadza się z decyzją o zakazie udziału widzów w imprezie.

XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio otwarte. Czy w obliczu pandemii lud potrzebuje Igrzysk?

W Tokio oficjalnie rozpoczęły się wczoraj Letnie Igrzyska Olimpijskie, odłożone o rok w związku z pandemią.

Cena braku widzów

Jak podaje Reuters, całkowity koszt przeprowadzenia igrzysk miał wynieść około 15,4 mld dolarów, w tym 2,8 mld dolarów za odroczenie igrzysk na następny rok. Od tego czasu przewidywalny rachunek za przesunięcie terminu wzrósł do 3 mld dolarów.

Jak pisze dr Jacek Borzyszkowski z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku, sektor turystyczny na wszystkich etapach związanych z realizacją imprezy olimpijskiej generuje korzyści gospodarcze. „Szczególne znaczenie dla tych destynacji ma tzw. faza pofinałowa, czyli związana z bezpośrednimi efektami i oddziaływaniem danej imprezy na sektor turystyczny. W zamyśle organizatorów imprezy, właściwie przeprowadzona powinna przyczynić się do wykreowania wizerunku destynacji jako atrakcyjnej pod względem turystycznym. Tego typu określenia są tzw. efektem barcelońskim”, pisze ekspert.

Stwierdzenie to wiąże się z Igrzyskami Olimpijskimi w Barcelonie z 1992 r., kiedy miasto dzięki dobrej organizacji i promocji stało się rozpoznawalne na całym świecie, stając się jednym z ulubionych celów turystów oraz wzorem do naśladowania dla kolejnych państw gospodarczy wielkich imprez sportowych.

Organizatorzy sprzedali początkowo około 4,48 mln biletów, a rząd spodziewał się sukcesu turystycznego. Przychody z biletów w Tokio oszacowano na około 815 mln dolarów – teraz spadną praktycznie do zera – licząc jednocześnie, że dwutygodniowa prezentacja codziennych relacji z olimpijskich zmagań połączona z prezentowaniem kultury japońskiej skłoni w przyszłości kolejne tysiące osób do odwiedzenia kraju.

Jak podaje Reuters, w przedpandemicznym 2019 r. Japonia gościła niemało bo 31,9 mln zagranicznych gości, którzy wydali prawie 44 mld dolarów. Liczby te spadły aż o 87 proc. w 2020 r. do zaledwie 4,1 mln, co jest najniższym wynikiem od 22 lat. Igrzyska Olimpijskie miały stać się szansą na odwrócenie negatywnego trendu wymuszonego przez COVID-19.

Tokio 2020: Za tydzień startują najbardziej restrykcyjne Igrzyska Olimpijskie w historii

To będzie zupełnie inna impreza niż zakończone kilka dni temu finały piłkarskich mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Dwa czarne scenariusze

Jednak zamiast liczy zyski, Japończykiem przyszło martwic się ograniczaniem strat. W Tokio w trakcie zawodów sportowych – a formalnie od 12 lipca do 22 sierpnia (igrzyska potrwają do 8 sierpnia) – nie będzie żadnych kibiców na olimpijskich arenach. Początkowo zakładano wprawdzie, że wstęp na nie będzie mieć tylko ograniczona liczba lokalnych widzów, a już w marcu ogłoszono, że zabraknie fanów z zagranicy. Jednak w związku z pogarszającą się sytuacją epidemiologiczną w Tokio zdecydowano o całkowitym zamknięciu olimpijskich aren.

Sytuacja była na tyle poważna, że rozważano nawet całkowite odwołanie największej na świecie sportowej imprezy. Jednak pełne anulowanie IO oznaczałoby utratę aż 1,8 bln jenów (ok. 16,3 mld dolarów), czyli 0,33 proc. PKB, podał w ostatnim raporcie Instytut Badawczy Nomura.

Rząd Japonii liczył przed igrzyskami 2020 – decyzję o przełożeniu igrzysk w Tokio na 2021 rok z powodu pandemii COVID-19 podjęto 23 marca 2020 r., że największa sportowa impreza świata przyniesie wpływy w wysokości 32 bln jenów, czyli ok. 290 mld dolarów. Teraz te szacunki są już nieaktualne.

„Jeżeli (Igrzyska Olimpijskie – red.) wywołają rozprzestrzenienie się infekcji i będą wymagały kolejnej nadzwyczajnej deklaracji, straty ekonomiczne mogą być znacznie większe”, powiedział Takahide Kiuchi, cytowany przez Reutersa ekonomista wykonawczy Instytutu Badawczego Nomura a w przeszłości były członek rady politycznej Banku Japonii.

Jednak ekonomiści już w maju br. alarmowali, że odwołanie Igrzysk Olimpijskich spowodowałoby dalsze szkody dla japońskiej gospodarki, która już balansuje na krawędzi podwójnej recesji.

Rezygnacja z imprezy w ostatniej chwili, poza przedłużającą się sytuacją kryzysową, wywołałaby ogromne załamanie się gospodarki, spowalniając oczekiwane jej ożywienie latem i hamując roczny wzrost nawet o 1,7 punktu procentowego, podaje ekonomista Yuki Masujima na łamach Bloomberga. Z drugiej strony, eksperci widzą zagrożenie dla gospodarki, jeżeli IO przyczynią się do przyspieszenia infekcji i rozprzestrzeniania się nowych wariantów SARS-CoV-2.

Japonia: Ponad 80 proc. mieszkańców nie chce Igrzysk Olimpijskich w Tokio

Ale Międzynarodowy Komitet Olimpijski wydaje się być zdeterminowany, aby największą imprezę sportową świata jednak przeprowadzić.

Igrzyska tracą sponsorów

Marcowy raport SMBC Nikko Securities Inc. wykazał, że odwołanie Igrzysk zmniejszyłoby PKB Japonii o 1,4 proc. Przewidywano wówczas, że wygenerują one popyt konsumencki o wartości 6,4 mld dolarów.

Jak podaje Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), po silnym ożywieniu pod koniec 2020 r. ponowne wprowadzenie środków sanitarnych na początku 2021 r. pogorszyło krótkoterminowe perspektywy gospodarcze Japonii. Mimo to przewiduje się, że PKB wzrośnie o 2,6 proc. w 2021 r. i o 2 proc. w 2022 r.

Pandemia nie jest jedynym problemem, z którym muszą zmierzyć się organizatorzy Igrzysk. Coraz więcej sponsorów rezygnuje z udziału w uroczystościach.

Toyota, jeden z głównych światowych sponsorów, zdecydował się nie emitować w Japonii reklam związanych z Igrzyskami Olimpijskimi w związku z pandemią. Również jej prezes, Akio Toyoda, nie wziął udziału w piątkowej ceremonii otwarcia.

Jak podaje portal onet.pl, to samo rozwiązanie wybrały trzy największe stowarzyszenia biznesowe w kraju – Keidanren (Japońska Federacja Biznesu), Japońska Izba Handlowo-Przemysłowa oraz Doyukai (Japońskie Stowarzyszenie Kierownictwa Korporacyjnego). Ich przedstawiciele również nie wzięli udziału w uroczystościach.

Wśród firm, które zdecydowały się na podobny krok znajdują się Fujitsu, Meiji, NEC, Nippon Life i NTT. Obok Toyoty, na imprezie nie zamierza reklamować się także firma Bridgestone.

MKOl odrzucił postulat UE i Słowenii dotyczący unijnej flagi na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio

Komitet nie zgodził się, by w związku z unijną prezydencją Słowenii reprezentacja tego kraju na ceremonii otwarcia Igrzysk trzymała flagę Unii Europejskiej.

Ogromne koszty igrzysk

Potencjalne korzyści z organizowania największej sportowej imprezy świata mogą robić wrażenie, jednak należy pamiętać także o ich kosztach. A są one nie małe.

Jak podaje Forbes, organizacja Igrzyska Olimpijskich generują ogromne koszty. Przykładowo, igrzyska z Montrealu w 1976 r. przekroczyły swój budżet o 720 proc., a wspomniane – „modelowe” – igrzyska w Barcelonie – o 266 proc.

Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro w 2016 r. kosztowały prawie 14 mld dolarów, przekraczając swój budżet o 352 proc. W Londynie koszt zawodów, które odbyły się w 2012 r. wyniósł około 15 mld dolarów. Przekroczono budżet o 76 proc. W Pekinie (2008 r.) cena igrzysk wynosiła oficjalnie 6,8 mld dolarów, w Atenach (2004 r.) – 2,9 mld dolarów.

Jednak nie tylko Japończycy nie są zadowoleni z organizacji igrzysk. W podobnej sytuacji w 2016 r. byli Brazylijczycy, którzy masowo protestowali przeciwko imprezie argumentując, że pieniądze przeznaczone na organizację sportowych zawodów powinny być wykorzystane na poprawę jakości ich życia.

Korea Północna wycofuje się z Olimpiady w Tokio

Powodem decyzji ma być pandemia COVID-19.

Prestiżowe igrzyska

Choć Japończycy nie chcą Igrzysk, bojąc się rosnącej liczby zakażeń, Igrzyska Olimpijskie dla tego kraju są istotne z innej przyczyny – prestiżu. Zimą przyszłego roku odbędą się bowiem Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Władzom w Tokio z pewnością będzie zależało na tym, by mimo wszystkich trudności dobrze wypaść przed światem, zwłaszcza gdy w bliskiej perspektywie czasu zimowa olimpiada odbędzie się w Pekinie.

Oba państwa rywalizują ze sobą, nie tylko na płaszczyźnie politycznej, ale również gospodarczej. Przed pandemią (w 2019 r.) PKB Chin było prawie trzykrotnie większe niż to japońskie. W 2020 r. chińska gospodarka zwiększyła się o 2,3 proc.

To wprawdzie najgorszy wynik od czasów Mao Zedonga, ale w ubiegłym roku z powodu pandemii koronawirusa w niewielu krajach świata zanotowano wzrost gospodarczy, a Rok 2020 r. potwierdził, że coraz silniejsze gospodarczo Chiny stają się bardziej asertywne w polityce międzynarodowej, zwłaszcza a najbliższym sąsiedztwie.

W 2020 r. Pekin doprowadził do faktycznego ograniczenia autonomii Hongkongu. Rozpoczęto także wojnę handlową z Australią, zaś w listopadzie Pekin zawarł największą umowę wolnego handlu na świecie: Regionalne Kompleksowe Partnerstwo Gospodarcze (RCEP), do którego oprócz Chin przystąpiły: AustraliaBruneiFilipinyIndonezjaJaponiaKambodżaKorea Płd., LaosMalezjaMjanmaNowa ZelandiaSingapurTajlandia i Wietnam.

Władze w Tokio coraz bardziej obawiają się Chin. W tegorocznej Białej Księdze dotyczącej obronności ostrzegły, że rosnące napięcia militarne wokół Tajwanu, a także ekonomiczna i technologiczna rywalizacja między Chinami a Stanami Zjednoczonymi może zagrozić pokojowi i stabilności w regionie.