Hiszpania: Rząd reguluje pracę zdalną. Koszty pokryje pracodawca?

Hiszpania, praca zdalna, pandemia, koronawirus, COVID19, Sanchez, Illa,

Od lewej minister pracy i polityki społecznej Yolanda Diaz, rzeczniczka rządu Maria Jesus Montero oraz minister zdrowia Salvador Illa w trakcie wtorkowej (22 września) konferencji prasowej. / Foto via flickr @La Moncloa - Gobierno de España, licencja (CC BY-NC-ND 2.0)

Hiszpański rząd przyjął dekret regulujący zasady pracy zdalnej. Przepisy zostały zaakceptowane przez największe hiszpańskie centrale związkowe. Co znalazło się w przepisach?

 

 

Prace koalicyjnego rządu Pedro Sancheza (PSOE) nad pracą zdalną przyspieszyły z powodu pandemii koronawirusa, gdy w trakcie ścisłego lockdownu od marca do czerwca br. wielu Hiszpanów wykonywało swoje obowiązki zawodowe w domu.

Zgodnie z rządowym dekretem, pracownik będzie podlegał zasadom pracy zdalnej o ile wykonuje ją przez co najmniej 3 miesiące i 2 dni w tygodniu, lub czas równoważny 30 proc. etatu.

Z przepisów wynika, że praca na dystans jest dobrowolna, nie można jej narzucić ani firmie ani pracownikowi. A rozpoczynając ją, strony muszą wyrazić pisemną zgodę na jej warunki. Dokument jest dodawany do istniejącej umowy o pracę i nie może pogarszać jej warunków.

Podczas pandemii koronawirusa z pracy zdalnej skorzystało w Hiszpanii 3 mln osób.

Przepisy o pracy zdalnej

Jak poinformowała na wtorkowej konferencji prasowej rzeczniczka rządu Maria Jesus Montero, nowa regulacja precyzuje zasady, na jakich pracownicy mogą zawierać z pracodawcami umowy o pracę, uwzględniające możliwość wykonywania obowiązków zawodowych w ramach telepracy.

Uczestnicząca w konferencji minister pracy i polityki społecznej Yolanda Diaz zaznaczyła, że umowy dotyczące telepracy nie mogą naruszać wolności ani pracownika, ani pracodawcy.

„Reżim ten oznacza, że pracownik zgadza się na wykonywanie swoich obowiązków w miejscu innym niż dotychczasowe na zasadzie dobrowolności”, dodała Diaz, wyjaśniając, że żadna ze stron, ani pracodawca, ani podwładny, nie może narzucić drugiej wykonywania obowiązków zdalnie.

Rządowy dekret przewiduje, że pracownik może wykonywać swoje obowiązki poza miejscem pracy w sposób zdalny przez 30 proc. tygodniowego czasu pracy. Koszty pracy zdalnej, takie jak np. zużycie energii elektrycznej, będą mu zwracane przez pracodawcę.

Ponadto firmy muszą zapewnić pracownikom narzędzia, środki, sprzęt i materiały niezbędne do wykonywania obowiązków, a pracownik ma prawo do zwrotu wydatków za eksploatację własnego sprzętu, np. drukarek czy zużycie prądu. Jednak, co podkreślają hiszpańskie media, ustawa nie wymusza na pracodawcy obowiązku zapłacenia za te wydatki tylko zachęca do negocjacji. Przedsiębiorstwa dostały trzy miesiące na ustalenie zasad dotyczących zwrotu kosztów.

Przyjęcie dekretu poprzedziły rozmowy z największymi centralami związkowymi w Hiszpanii, a sam dokument przeszedł przez skróconą ścieżkę legislacyjną z pominięciem parlamentu. Obowiązuje od środowego poranka.

Niemcy: "Kluczowi pracownicy" strajkują. Jakie mają postulaty?

Związkowcy domagają się podwyżek wynagrodzeń, ale także „respektu i uznania”. 

Strajk nauczycieli

Tymczasem od wtorku rano w placówkach oświatowych na terenie wspólnoty autonomicznej Madrytu trwa dwudniowy strajk nauczycieli. Protestujący domagają się poprawy warunków sanitarnych w szkołach i na uczelniach, twierdząc, że ryzyko zakażenia koronawirusem jest tam bardzo wysokie.

Strajk zorganizowały cztery największe związki zawodowe pracowników placówek oświatowych. Według szacunków w proteście prowadzonym w Madrycie udział bierze około 80 proc. nauczycieli szkół podstawowych i średnich oraz wykładowców uczelni wyższych.

Strajkujący domagają się m.in. zwiększenia liczby pracowników naukowych i technicznych w placówkach oświatowych, a także personelu medycznego kontrolującego stan zdrowia uczniów i nauczycieli.

Strajk to kolejny w ostatnich dniach protest środowisk akademickich w Hiszpanii. W piątek w całym kraju zakończył się trzydniowy strajk generalny studentów, w którym brała też udział część wykładowców.

Głównymi postulatami strajkujących studentów było poprawienie warunków sanitarnych na uczelniach, zmniejszenie grup słuchaczy na zajęciach do maksymalnie 15, a także zwiększenie o jedną trzecią liczby pracowników naukowych oraz psychologów i osób sprzątających.

Hiszpania: Częściowy lockdown w Madrycie. Możliwe kolejne restrykcje?

Od kilkunastu dni w Hiszpanii notuje się ponownie rekordowe przyrosty zachorowań na COVID-19. To obecnie najbardziej zagrożony koronawirusem kraj w Europie. W niektórych dzielnicach Madrytu następuje powrót do blokady związanej z epidemią.

 

 

Od poniedziałku mieszkańcy Madrytu będą mogli opuścić swoją strefę …

Madryt: „Zostańcie w domu”

Madryt stał się w ostatnich dniach centrum pandemii koronawirusa w Hiszpanii. Po poniedziałkowych rozmowach premiera Pedro Sancheza z szefową rządu z Isabel Díaz Ayuso (Partia Ludowa) prezydentką wspólnoty autonomicznej Madrytu, we wtorek hiszpański minister zdrowia Salvador Illa (PSOE) i burmistrz Madrytu José Luis Martínez-Almeida (Partia Ludowa) zalecili ograniczenie mobilności w stolicy kraju „do minimum”. Ma to zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa SARS-CoV-2. We wspólnocie Autonomicznej Madrytu notuje się obecnie najwięcej zakażeń w całym kraju, a od kilku dni w mieście obowiązuje częściowy lockdown.

Jednak Illa powiedział w wywiadzie dla prywatnej stacji radiowej Cadena SER, że obecnie nie jest konieczne ogłaszanie „stanu alarmowego” w Madrycie, chociaż należałoby przeanalizować dalsze uzupełniające środki w celu ograniczenia mobilności i spotkań towarzyskich.

„Poleciłbym mieszkańcom Madrytu, aby maksymalnie ograniczali swoją mobilność do tego, co jest obecnie niezbędne”, powiedział. Jego zdaniem kontakty powinny nie tylko ograniczać się do możliwie najwęższego kręgu najbliższych osób, ale również należy skrupulatnie szanować nakazy i zakazy wprowadzone przez władze.