Grecja liczy straty po bankructwie Thomasa Cooka

Hotel na greckiej wyspie Santorini, źródło: Pixabay/santorini

Bankructwo największego i najstarszego na świecie biura podróży – brytyjskiej spółki „Thomas Cook” – wywołało popłoch w Grecji. Grecka Krajowa Konfederacja Turystyczna (SETE) szacuje, że straty dla greckiej branży turystycznej mogą sięgnąć nawet 0,5 mld euro.

 

 

Grecja to popularny kierunek turystyczny dla Europejczyków. Spora część – ok. 50 tys. – z 600 tys. turystów jacy wykupili wycieczki w upadłym brytyjskim biurze podróży „Thomas Cook” przebywa właśnie w greckich kurortach. Najwięcej takich osób – 20 tys. – przebywa na Krecie.

Upadek biura „Thomas Cook” to duży problem dla greckich hotelarzy. Należności za pobyt turystów reguluje się zwykle dopiero pod koniec sezonu, a więc większość miejsc hotelowych nie była opłacona z góry. Część hoteli ma w związku z tym nieopłacone rachunki nawet od połowy lipca. Kłopotów mogą się także spodziewać firmy transportowe.

Największe kłopoty mają podwykonawcy turystyczni „Thomas Cook”, którzy operują na greckich wyspach na Morzu Jońskim – Zakintos i Korfu – oraz na Morzu Egejskim – Kos i Skiatos. Wielkie problemy mają też spółki turystyczne z największej greckiej wyspy – Krety. To te kierunku najchętniej wybierali turyści Brytyjscy, a to oni stanowią największą część klientów „Thomas Cook”.

Kłopoty hotelarzy przekładają się na kłopoty turystów, którzy są wypraszani z hoteli lub zmuszani do pokrycia kosztów podróży z własnej kieszeni. Taki los spotyka nie tylko turystów brytyjskich, ale także polskich (np. na Zakintos).

Upadło największe biuro podróży na świecie

Zbankrutowało najstarsze i największe biuro podróży na świecie – brytyjska spółka „Thomas Cook”. Wycieczki wykupiło w tym biurze ponad 600 tys. ludzi, w tym 150 tys. Brytyjczyków. Dużą część z nich trzeba będzie awaryjnie sprowadzać do domu z niemal całego …

Greccy hotelarze apelują do rządu o pomoc

Na wieść o bankructwie „Thomas Cook” w greckim ministerstwie finansów odbyło się kryzysowe spotkanie. Nie podjęto jednak na razie żadnych oficjalnych decyzji. Jeszcze wczoraj (23 września) straty greckiej branży turystycznej szacowano na 100 mln euro, dziś grecka Krajowa Konfederacja Turystyczna (SETE) podała, że sytuacja jest o wiele trudniejsza zaś straty wyniosą od 250 ml euro do nawet 500 mln euro. Dlatego SETE zaapelowało do rządu w Atenach, aby podjął szereg natychmiastowych kroków, które uratują grecką branżą turystyczną.

Wśród zaproponowanych działań jest m.in. rezygnacja z pobierania VAT od faktur, których „Thomas Cook” nie opłaciło, a w związku z ogłoszeniem upadłości raczej już nie opłaci. Kolejne propozycje to natomiast rezygnacja przez gminy z pobierania taksy klimatycznej oraz czasowe obniżenie stawki VAT na usługi turystyczne.

„Rząd musi sobie uzmysłowić skalę problemu i podjąć natychmiastowe decyzje o wsparciu dla branży, które pozwolą uniknąć tzw. efektu domino” – napisał na Twitterze prezes SETE Andreas Andreadis. „Efekt domino” (w rozumieniu ekonomicznym) to następujący po sobie łańcuch kolejnych bankructw, jakie wywołało wcześniejsze bankructwo jakiejś wielkiej spółki. Andreadis zaapelował jednocześnie, aby greccy hotelarze potraktowali klientów upadłego brytyjskiego biura podróży z „szacunkiem i hojnością”.

Jednocześnie brytyjski państwowych Urząd Lotnictwa Cywilnego (CAA) prowadzi zakrojoną na szeroką skalę akcję sprowadzania do domu ponad 150 tys. brytyjskich turystów, którzy utknęli w różnych miejscach na świecie (często na lotniskach, skąd nie odleciały ich samoloty). Operacja otrzymała kryptonim „Matterhorn”. Brytyjski minister transportu Grant Shapps nazwał tę operację „największą akcją repatriacyjną czasów pokoju w historii Wielkiej Brytanii”.

Europa oblężona przez turystów

Sezon turystyczny w Europie w pełni. W wielu miejscach, zwłaszcza na południu kontynentu, jego szczyt nadejdzie dopiero we wrześniu. Ale z sezonu na sezon turystów w Europie przybywa. Europejskie miasta muszą sobie z tym jakoś poradzić.
 

Turystów na świecie przybywa masowo. …