Google utrudni targetowanie reklam politycznych

Google, fot. :D [Flickr]

Google, fot. :D [Flickr]

Google zapowiedział, że ograniczy możliwość targetowania reklam politycznych, aby „zwiększyć zaufanie do cyfrowej komunikacji z wyborcami”. Zmiany wejdą w życie od przyszłego roku.

 

Według nowej polityki reklamowej Google reklamy polityczne będzie można targetować w bardzo zawężony sposób. System ograniczono do zaledwie 3 kategorii: wieku, płci oraz zamieszkiwanej okolicy. Wcześniej możliwe było zaś dużo bardziej dokładne określenie grupy odbiorców pozwalające np. docierać do osób, które się wahają albo interesują konkretnym zagadnieniem. To pozwalało przekazywać im mocno sprofilowane reklamy czy komunikaty.

Wciąż możliwe będzie jednak wykupywanie reklam przy określonych treściach, tak aby spróbować trafić do osób o konkretnych zainteresowaniach, np. przy linkach do artykułów o gospodarce albo filmach o określonej tematyce na YouTube. Niemożliwe będzie jednak automatyczne wyszukiwanie użytkowników o konkretnych cechach lub zainteresowaniach, a jedynie umieszczanie reklam przy tych treściach, które mogą ich ewentualnie przyciągnąć.

Nowy regulamin reklamowy

Aby kwestia zasad dotyczących wykupywania reklam politycznych była jak najbardziej jasna, Google opracuje i opublikuje specjalny regulamin. Mają się w nim znaleźć opisane wszystkie przypadki, gdy reklama zostanie przez Google usunięta. To m.in. stosowanie technologii deepfake (umożliwiającej np. fałszowanie filmów wideo czy nagrań dźwiękowych) czy umieszczanie fałszywych stwierdzeń, których celem jest oczernienie któregoś z kontrkandydatów.

Dostępne będą także pełne informacje na temat tego, jakie podmioty wykupują daną reklamę, a także jaką przeznaczyły na to kwotę. Ta baza danych ma być łatwo dostępna, z możliwością jej przeszukiwania oraz pobrania zawartości na własny dysk. Po kampanii wyborczej Google przedstawi też raport dotyczący reklam politycznych. Zmiany mają zacząć obowiązywać od 6 stycznia. Będą dotyczyć zarówno USA, jak i Europy. Być może Google wprowadzi je w Wielkiej Brytanii wcześniej, aby zdążyć jeszcze przed wyznaczonymi na 12 grudnia wyborami do Izby Gmin.

W umieszczonym na firmowym blogu oświadczeniu stwierdzono, że spółka zdaje sobie sprawę z tego, że nowe reguły zapewne ograniczą liczbę reklam politycznych i tym samym uszczuplą przychody Google. „Bez względu na koszty albo inny wpływ na finanse naszych platform, wierzymy, że te zmiany pomogą zwiększyć zaufanie do do cyfrowej komunikacji z wyborcami i w ogóle do procesu wyborczego” – napisał w tym komunikacie Scott Spencer, wiceprezes spółki Google Ads, która zarządza reklamami we wszystkich należących do Google podmiotach.

Twitter rezygnuje z reklam politycznych

Prezes Twittera Jack Dorsey poinformował, że jego serwis postanowił zrezygnować z możliwości opłacania reklam politycznych. W ten sposób mikroblogowa platforma chce walczyć z fake newsami. Wyjątek mają stanowić reklamy zachęcające do samego udziału w wyborach.

 

Jack Dorsey o decyzji poinformował w …

Twitter zakazuje reklam, Facebook zbiera krytykę

Decyzja Google to kolejne działanie ze strony amerykańskiego giganta cyfrowego. W październiku Twitter ogłosił, że w ogóle zrezygnuje z przyjmowania reklam politycznych. „Uważamy, że zasięg przekazu politycznego powinien być zdobywany, a nie kupowany. Reklama internetowa jest niezwykle potężna i efektywna dla komercyjnych marketerów, natomiast ta siła niesie ze sobą znaczące ryzyko w polityce, gdzie może być użyta, żeby wpłynąć na wynik głosowania przekładający się na życie milionów” – mówił wtedy prezes Twittera Jack Dorsey.

Natomiast prezes Facebooka Mark Zuckerberg oświadczył, że jego serwis reklamy polityczne będzie umieszczał nadal, ponieważ ich blokowanie „byłoby w rzeczywistości niszczeniem swobody wypowiedzi” oraz „preferowałby polityków obecnie sprawujących urzędy, bo mają oni szerszy dostęp do mediów.” Zdaniem Zuckerberga polityczne reklamy na Facebooku to „ważna część debaty”.

Ponieważ po kampanii z 2016 r. doszło do skandalu wokół spółki Cambridge Analytica, która nielegalnie pozyskiwała bardzo szczegółowe dane o użytkownikach, aby potem przedstawiać im bardzo konkretny przekaz kampanijny, serwis społecznościowy zmienił swoją politykę reklamową. Ale decyzja o dalszym szerokim umieszczaniu reklam politycznych wywołała falę krytyki, m.in. ze strony potencjalnych przyszłorocznych kandydatów prezydenckich Partii Demokratycznej – Elizabeth Warren i Joe Bidena. To właśnie kandydatka Demokratów z 2016 r. Hillary Clinton była atakowana na Facebooku dzięki materiałom opracowanym przez Cambridge Analytica.

Facebook, Google i Twitter po raz kolejny upomniane przez KE

Komisja Europejska po raz kolejny napomniała Facebooka, Google i Twittera za niewystarczające działania dotyczące zwalczania fake newsów przed nadchodzącymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.
 

Technologiczni giganci w październiku 2018 roku zobowiązali się do jeszcze intensywniejszej pracy na rzecz zwalczania fałszywych informacji w …

Facebook zmieni zdanie?

Jednak po tej fali krytyki serwis społecznościowy poinformował, że rozważa wprowadzenie głębszych zmian do swojej polityki reklamowej i ograniczenie możliwości targetowania reklam politycznych. Dyrektor ds. polityki globalnej Facebooka Nick Clegg poinformował media, że plan zmian zostanie przedstawiony niedługo. Być może będą to podobne rozwiązania do tych, które przedstawił Google.

Gdy jednak okazało się, że Facebook może zmienić zdanie w sprawie reklam politycznych, krytykę wobec serwisu rozpoczęło otoczenie prezydenta Donalda Trumpa. Szef jego sztabu wyborczego Brad Parscale nazwał zapowiedź Clegga „kolejną próbą uciszenia konserwatystów”.

Z kolei na oficjalnym Twitterowym koncie prezydenckiej kampanii reelekcyjnej pojawił się wpis: „Facebook chce nam odebrać ważne narzędzie przed wyborczym 2020 r. To narzędzie pomagało nam dotrzeć do jeszcze większej liczby wspaniałych Amerykanów oraz prezentować opinie, które są ignorowane przez media i wielki biznes.”

USA, Rosja i trolle

Zgodnie z przewidywaniami podczas szczytu APEC w Wietnamie nie doszło do dwustronnego spotkania prezydentów Rosji i USA. Krótko przedtem rosyjskie media ujawniły, jak funkcjonowała w latach 2015-2017 rosyjska firma, będąca w rzeczywistości tzw. fabryką trolli, w której bardzo ważny był …