Google sądzi się z Komisją Europejską o miliardy euro

Google, fot. Niharb [Flickr]

Google, fot. Niharb [Flickr]

W środę przed sądem Unii Europejskiej w Luksemburgu rozpoczęła się trzydniowa rozprawa z udziałem Google oraz Komisji Europejskiej. Cyfrowy gigant z Doliny Krzemowej odwołuje się od nałożonej grzywny w wysokości 2,4 mld euro.

 

 

Każdy spór o duże pieniądze musi znaleźć swój finał w sądzie. Nie inaczej jest w przypadku sporu między Komisją Europejską a Googlem. Amerykańska firma weszła na drogę sądową, aby uniknąć zapłacenia wysokiej grzywny nałożonej przez unijną egzekutywę za wykorzystywanie pozycji monopolisty na rynku.

„Spór z Googlem jest dla Komisji niezwykle istotny. Szczególnie w kontekście zapowiedzi Ursuli von der Leyen ws. uzyskania przez Unię Europejską „cyfrowej suwerenności”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Jan Zygmuntowski, ekonomista i prezes Fundacji Instrat.

Tymczasem, jak przekonuje Adam Malczak z Biura Prasowego Google Polska, amerykańska korporacja zamierza w sądzie „pokazać poprawę jakości usług i zwiększenie wyboru, jaki mają konsumenci”.

Irlandia: Google i Tinder na celowniku

Irlandzki komisarz ds. ochrony danych osobowych (DPC) wszczął dochodzenie przeciw dwóm spółkom internetowym – Google i Tinder – w związku z tym jak przetwarzają one dane osobowe swoich użytkowników. Chodzi o sprawdzenie czy nie doszło do złamania dyrektywy RODO.

 

Google to …

10 lat sporu

Rozpoczynająca się w środę w Luksemburgu rozprawa dotyczy kary finansowej nałożonej na Google’a w czerwcu 2017 r. przez Komisję Europejską. Batalia między dwoma podmiotami trwa od 2010 r., gdy Komisja po raz pierwszy wysunęła zarzuty przeciwko amerykańskiej firmie. Zarzuciła wówczas koncernowi wykorzystywanie pozycji monopolisty. Według Brukseli Google nadużywa dominującej pozycji na rynku wyszukiwarek przez promowanie własnej porównywarki usług handlowych w wynikach wyszukiwania.

„Google wykorzystuje dominującą pozycję na rynku wyszukiwarek internetowych poprzez promowanie usługi Google Shopping – umożliwiającej porównywanie konsumentom cen danego produktu w celu znalezienia korzystniejszej oferty. Te dwie funkcje powinny być od siebie oddzielone, ponieważ taka organizacja z góry dyskryminuje inne podmioty internetowe”, zwraca uwagę Jan Zygmuntowski.

Amerykańska korporacja miała wykorzystywać swoją dominację rynkową, by w wynikach wyszukiwania promować usługę Google Shopping. Umożliwia ona konsumentom porównywanie cen danego produktu i łatwe znalezienie korzystnej oferty cenowej. Przy wyszukiwaniu odpowiednich słów kluczowych dotyczących porównywania cen wyniki z Google Shopping miały preferencyjną pozycję, a te dotyczące rywali były „degradowane”, czyli spychane niżej w wynikach wyszukiwania.

„Firma z Mountain View jako monopolista na rynku wyszukiwarek wpływa poprzez algorytm na wyniki wyświetlania reklam. Dotyczy to usprawniania (lub komplikowania wyników wyświetleń). W praktyce oznacza to, że co dwa, trzy miesiące strony i portale internetowe muszą dostosowywać się do reguł gry narzucanych przez Google’a, a to skutecznie utrudnia konkurencję”, dodaje ekspert z Fundacji Instrat.

Google: Koniec ze strategią "podwójnej kanapki"

Począwszy od 2020 r. Google dostosuje się do zmiany prawa podatkowego w Irlandii, dzięki któremu wielkie cyfrowe korporacje oszczędzały rocznie wiele miliardów dolarów na unikaniu płacenia podatków.

 

 
Google przestanie od tego roku korzystać z luk w prawie podatkowym niektórych państw Unii …

To nie jedyna taka sprawa

Przez kilka lat Bruksela i amerykański gigant dążyły do wynegocjowania ugody, lecz Unia zmieniła kurs wraz z przyjęciem przez Margrethe Vestager teki komisarza ds. konkurencji. Była duńska minister finansów na twardym podejściu do amerykańskich firm wyrobiła sobie nazwisko w Brukseli. Od tamtej pory Komisja Europejska ukarała Google’a grzywnami na łączną kwotę 9 mld euro. Jeszcze więcej wymierzono innemu z amerykańskich gigantów cyfrowych: Apple otrzymał karę w wysokości 13 mld euro.

Początek środowej rozprawy odwoławczej przybliża do zakończenia wieloletniego sporu, jednak wyroku nie należy spodziewać się wcześniej niż w przyszłym roku. Sprawa następnie może zostać skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE. Jednak to nie jedyna batalia sądowa między amerykańską firmą a Komisją Europejską. W kolejce czekają dwa kolejne odwołania w Sądzie UE.

„Odwołujemy się od decyzji Komisji Europejskiej w sprawie Zakupów Google [Google Shopping – red.] z 2017 roku ponieważ uważamy, że jest błędna co do prawa, faktów i ekonomii. Reklamy zakupowe od zawsze pomagały ludziom w łatwy i szybki sposób znaleźć produkty, których szukają w internecie, jednocześnie ułatwiając sprzedawcom dotarcie do potencjalnych klientów. Mając możliwość przedstawienia naszych argumentów w sądzie chcemy pokazać, że poprawiliśmy jakość usług i zwiększyliśmy wybór jaki mają konsumenci”, przekonuje Adam Malczak z Biura Prasowego Google Polska.

„Spodziewam się, że dojdzie do potwierdzenia wyroku lub ewentualnie jego osłabienia, np. poprzez zmniejszenie kary, jednak przy zachowaniu sentencji”, podkreślił Jan Zygmuntowski.

W lipcu KE ukarała amerykańską korporację karą w wysokości 4,34 mld euro za wykorzystywanie pozycji monopolisty oraz własnego systemu Android do promowania przeglądarki Chrome i wyszukiwarki Google. Z kolei w marcu 2019 r. Komisja zdecydowała o nałożeniu grzywny w wysokości 1,49 mld euro za działania polegające na blokowaniu konkurencyjnych firm reklamowych.

Francja nakłada wysoką grzywnę na Google'a

Urząd ds. konkurencji zdecydował o ukaraniu Google’a grzywną w wysokości 150 mln euro. Powodem jest naruszenie przepisów dotyczących zachowania konkurencyjności oraz niejasne zasady stosowane w ramach platformy Google Ads.

 

 

„Niejasne i trudne do zrozumienia zasady” stosowane w ramach platformy Google Ads …