Francja wprowadzi podatek cyfrowy jeszcze w tym roku

Francuski minister finansów Bruno Le Maire, źródło: Flickr/APCMA France (CC BY 2.0)

Francuski minister finansów Bruno Le Maire, źródło: Flickr/APCMA France (CC BY 2.0)

Francja jeszcze w tym roku zamierza wprowadzić podatek cyfrowy. To reakcja na wycofanie się przez USA z międzynarodowych, prowadzonych pod egidą OECD negocjacji nad globalnym rozwiązaniem w tej kwestii.

 

Według francuskiej koncepcji platformy internetowe zajmujące się streamingiem, handlem lub pośrednictwem w handlu on-line, prowadzeniem serwisów internetowych i społecznościowych bądź wyszukiwarek, które przekroczą globalne przychody w wysokości 750 mln euro, w tym przynajmniej 25 mln euro we Francji, zapłaciłyby 3-procentowy podatek od każdego euro zarobionego na francuskim rynku powyżej owych 25 mln euro.

Projekt ten – od pierwszych liter wielkich amerykańskich firmy cyfrowych Google, Amazon, Facebook i Apple nazywany GAFA – wzbudził duże zastrzeżenia branży internetowej (zwłaszcza tej w USA). Koncerny wsparł także obecny amerykański rząd.

Europa argumentuje bowiem, że wielkie cyfrowe koncerny z USA unikają podatków lub odprowadzają je jedynie tam, gdzie mieszczą się ich siedziby, a nie tam, gdzie działają i zarabiają. USA natomiast twierdzą, że opodatkowanie amerykańskich korporacji cyfrowych jest niezgodne z zasadami wolnego handlu.

Skończyło się to amerykańskimi groźbami nałożenia odwetowych ceł na wiele tradycyjnych francuskich towarów eksportowych, w tym wina, szampany, sery czy kosmetyki. Cła miały być według tej grudniowej zapowiedzi nawet 100-proc., a łączną roczna wartość tak potraktowanego importu z Francji miała wynieść 2,4 mld dolarów.

OECD: USA zawieszają negocjacje w sprawie globalnego podatku cyfrowego

Sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin poinformował o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z negocjacji w sprawie globalnego podatku cyfrowego.

USA wycofują się z rozmów na poziomie OECD

Ostatecznie w styczniu zawarto porozumienie, na mocy którego Francja zawiesiła do końca 2020 r. wdrażanie swojego cyfrowego podatku, a w zamian USA odstąpiły od nakładania karnych ceł na francuskie produkty. W uzyskanym w ten sposób czasie miało dojść do amerykańsko-francuskich negocjacji oraz wypracowania ogólnoświatowej koncepcji takiej nowej daniny.

Prace nad globalnym rozwiązaniem dotyczącym podatku cyfrowego toczyły się też na forum zrzeszającej 37 państw, w tym Polskę, Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Ale w ubiegłym tygodniu USA poinformowały o wycofaniu się z tych rozmów.

Amerykański sekretarz skarbu Steve Mnuchin napisał w tej sprawie list do ministrów finansów Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Włoch. I zagroził, że jeśli któreś z państw zdecyduje się na wprowadzeniem podatku cyfrowego, USA nałożą odwetowe sankcje.

Dodatkowo biuro przedstawiciela USA ds. handlu (USTR) wszczęło procedurę sprawdzającą czy podatki cyfrowe państw europejskich nie są dyskryminujące dla amerykańskich firm. Procedurą tą objęto m.in. Austrię, Czechy, Hiszpanię, Wielką Brytanię, Włochy oraz oddzielnie Unię Europejską jako całość.

„Prezydent Donald Trump obawia się, że nasi partnerzy handlowi wprowadzą takie przepisy podatkowe, które uderzą w amerykańskie firmy. Jesteśmy przygotowani, żeby podjąć odpowiednie działania w celu obrony naszych przedsiębiorców i pracowników przed taką formą dyskryminacji” – wyjaśniał amerykański przedstawiciel ds. handlu Robert Lighthizer.

Francja postanowiła odpowiedzieć na amerykańskie groźby odwieszeniem wdrażania własnego podatku GAFA. Ma on według zapowiedzi francuskiego ministra finansów Bruno Le Maire’a zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku. Ale na razie innych konkretów w tej sprawie brak.

Le Maire poinformował też podczas radiowego wywiadu, że wspólnie ze swoimi odpowiednikami z Hiszpanii, Włoch oraz Wielkiej Brytanii odpowiedział już na list Mnuchina, w którym cztery europejskie kraje domagają się natychmiastowego powrotu Amerykanów do stołu negocjacyjnego na forum OECD.

Ale zapowiedział też konkretne działania. „Francja wprowadzi w tym roku podatek cyfrowy, niezależnie od tego, czy Stany Zjednoczone powrócą do negocjacji czy nie” – stwierdził Le Maire. Zastrzegł jednak, że Francja woli „sprawiedliwe, globalne rozwiązanie w sprawie podatku cyfrowego”.

Paryż nie chce już jednak czekać na ustępstwa ze strony Waszyngtonu. Nie czeka także Londyn. Wielka Brytania swój podatek cyfrowy wprowadziła w marcu. Londyn oszacował dodatkowe wpływy do budżetu na kilkaset mln funtów. Nowa danina obejmie firmy cyfrowe, których globalne dochody przekraczają 500 mln funtów, natomiast przychody na Wyspach Brytyjskich są większe niż 25 mln funtów.

Polski rząd wprowadza "podatek od Netflixa"

W ramach przepisów antykryzysowych polski rząd wprowadza nową daninę dla serwisów streamingowych oraz platform VOD. Ma ona przynieść nawet 20 mln złotych rocznie dla Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Podatek cyfrowy w Polsce

Polska również miała plany nałożenia podatku cyfrowego. Wielokrotnie mówił o tym premier Mateusz Morawiecki. Ale w 2019 r. wiceprezydent USA Mike Pence podczas wizyty w naszym kraju, tuż po rozmowie z prezydentem Andrzejem Dudą podziękował Warszawie za wycofanie się z tego rozwiązania.

Pence wywołał tym samym niemałą konsternację, ponieważ polskie władze – przynajmniej oficjalnie – takiej decyzji nie podjęły. Ale od tego czasu prace nad podatkiem cyfrowym toczyły się już bardzo powoli. Warszawa wydawała się przede wszystkim czekać na wypracowanie rozwiązań na poziomie OECD.

Minister finansów Tadeusz Kościński niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że nie jest przeciwny takiemu rozwiązaniu. W lutowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”  przyznał, że „jedyny podatek, o którym myślimy, to podatek cyfrowy.” Premier Morawiecki mówił też o takim podatku jako dochodzie własnym UE, który mógłby pomóc w finansowaniu unijnego budżetu.

W kwietniu polski rząd, w ramach przepisów antykryzysowych wprowadził także nową daninę dla serwisów streamingowych oraz platform VOD. Media nazwały to rozwiązanie „podatkiem od Netflixa”.

Chodzi jednak nie o bezpośredni wpływ do budżetu, ale o opłatę w wysokości 1,5 proc przychodu, jaka trafiałby od platform streamingowych oraz serwisów VOD do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który zajmuje się m.in. dofinansowywaniem produkcji filmowej w Polsce.

Podobną opłatę wnoszą już od 2005 r. np. sieci kinowe, telewizje oraz inne podmioty prezentujące w Polsce sztukę filmową. Dopisanie do tej listy serwisów streamingowych oraz platform VOD jest przede wszystkim unowocześnieniem przepisów sprzed 15 lat, gdy legalne oferowanie filmów i seriali w internecie było zjawiskiem marginalnym.

Dlatego polski minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński jak ognia unikał wówczas słowa „podatek”. Sugerował, aby w tym konkretnym przypadku mówić o „składce”. Tłumaczył, że nie jest to działania związane z podatkiem cyfrowym, ale „uzupełnienie powstałej luki w prawie”.