Facebook sprawdzi czy rosyjskie trolle internetowe angażowały się w kampanię ws. brexitu

źródło: MaxPixel

Amerykański serwis społecznościowy zapowiedział wczoraj (17 stycznia), że rozpoczyna dochodzenie w sprawie potencjalnego wywierania w 2016 r. przez Rosję wpływu na kampanię przed referendum na temat dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Chodzi o działania dezinformacyjne oraz wykorzystywanie tzw. internetowych trolli. O rosyjskich ingerencjach w sytuację wewnętrzną w Wielkiej Brytanii mówiła w ubiegłym roku wprost premier Theresa May.

 

W połowie grudnia ubiegłego roku Facebook poinformował brytyjską Komisję Wyborczą, że w okresie przedreferendalnym łączne wydatki powiązanych z Kremlem firm świadczących usługi PR w serwisach społecznościowych wyniosły mniej niż 1 funt. Strona brytyjska wystąpiła do amerykańskiego serwisu o takie dane, gdy na jaw wyszła działalność założonej na przedmieściach Petersburga firmy Internet Research Agency, która funkcjonowała jako tzw. fabryka trolli.

Spółka ta zajmowała się w internecie działaniami wymierzonymi m.in. w rosyjską opozycję demokratyczną czy ukraińskie władze. Dział amerykański firmy był natomiast bardzo aktywny podczas ostatnich wyborów prezydenckich w USA, wykupując np. około 3 tys. promocji dla anglojęzycznych postów politycznych. W sumie rosyjska spółka prowadziła ponad 470 fałszywych profili lub stron, na których prowadzono agitację polityczną, najczęściej wymierzoną w kandydatkę Demokratów Hillary Clinton. Rosyjskie wpływy na kampanię prezydencką bada już komisja Senatu USA.

Według Facebooka, w przypadku brytyjskiego referendum nie można jednak mówić o tego typu działaniach. Polityków z Londynu to jednak nie przekonało. Amerykański serwis zapowiedział więc szersze dochodzenie.

Facebook wypowiada wojnę rosyjskim trollom

Amerykański gigant internetowy zapowiedział, że przygotuje specjalne narzędzie, które pozwoli na łatwe demaskowanie kont i grup dyskusyjnych powiązanych z rosyjską firmą Internet Research Agency, która funkcjonowała jako tzw. fabryka trolli. Zmiany mają dotyczyć Facebooka i Instagrama.
 
W wydanym oświadczeniu Facebook …

Facebook poszuka nowych „fabryk trolli”

W liście przesłanym przez odpowiedzialnego za politykę Facebooka w Wielkiej Brytanii, na Bliskim Wschodzie i w Afryce Simona Milnera do przewodniczącego komisji kultury, sportu, mediów i spraw cyfrowych w brytyjskiej Izbie Gmin Damiana Collinsa znalazły się zapewnienia o tym, że serwis społecznościowy przeprowadzi „bardzo szczegółową analizę danych dot. historii aktywności użytkowników na przestrzeni kilku wzmiankowanych tygodni”. Chodzi o ustalenie czy w maju i czerwcu 2016 r. podczas kampanii przedreferendalnej oraz samego referendum nt. brexitu aktywne były inne rosyjskie firmy bądź grupy niż znana już opinii publicznej spółka Internet Research Agency.

O tym jak dokładnie wyglądały rosyjskie działania w amerykańskim internecie piszemy obszernie TUTAJ

Milner zapowiedział stronie brytyjskiej, że nowe dochodzenie może zająć Facebookowi przynajmniej kilka tygodni. Poprosił także o udostępnienie analitykom serwisu wszelkich danych wywiadowczych (zarówno „przypuszczeń, jak i potwierdzonych informacji”), które mogłyby okazać się pomocne. O rosyjskich ingerencjach za pomocą internetu w brytyjską sytuację wewnętrzną mówiła bowiem publicznie w listopadzie ubiegłego roku premier Theresa May. Jej słowa potwierdził potem dyrektor wykonawczy Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC) Ciaran Martin.

Poseł Damian Collins pochwalił Facebooka za nową deklarację. Dodał, że jest to jego zdaniem obowiązek amerykańskiego giganta internetowego. „Czekam z niecierpliwością na wynik tego nowego dochodzenia. Jestem pewny, że będziemy zapraszać przedstawicieli Facebooka na posiedzenie naszej komisji jak tylko zapoznamy się z nowymi informacjami” – powiedział przewodniczący komisji zajmującej się w Izbie Gmin kwestiami cyfrowymi.

Jeden z szefów brytyjskiego cyberwywiadu oskarżył Rosję o ataki hakerskie

Chodzi o przypadki ubiegłorocznych ataków na brytyjskie media oraz sektory energetyczny i telekomunikacyjny. Rosyjska ambasada w Londynie odrzuciła w imieniu Moskwy te zarzuty.
 
Oskarżenia w kierunku Rosji skierował Ciaran Martin, dyrektor wykonawczy Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC), które podlega Centrali Łączności Rządowej …