Była menedżer Facebooka w Senacie USA: Ten serwis szkodzi dzieciom i osłabia demokrację

Zeznania byłej menedżerki Facebooka w Senacie USA to dla serwisu społecznościowego równie poważny problem wizerunkowi, co ostatnia kilkugodzinna awaria (Photo by Thought Catalog on Unsplash)

Zeznania byłej menedżerki Facebooka w Senacie USA to dla serwisu społecznościowego równie poważny problem wizerunkowi, co ostatnia kilkugodzinna awaria (Photo by Thought Catalog on Unsplash)

Była menedżer Facebooka Frances Haugen stanęła przed komisją ds. handlu Senatu USA. Powtórzyła tam swoje wypowiedziane dzień wcześniej w telewizji CBS News słowa oskarżenia pod adresem serwisu społecznościowego, w którym pracowała, wskazując, że przedkłada on zyski nad dobro ludzi.

 

37-letnia Frances Haugen w ostatni poniedziałek (4 października) wystąpiła w jednym z najpopularniejszych w USA programów publicystycznych – nadawanym w telewizji CBS News od 1968 r. późnym popołudniem „60 minutes”.

Oficjalnie poinformowano w nim, że to ona jest tajemniczym whistleblowerem, który ujawnił dziennikowi „Wall Street Journal” publikowane od tygodni tajne wewnętrzne dokumenty Facebooka dotyczące moderowania treści w serwisie, reagowania na zgłoszenia od użytkowników czy innych aspektów wewnętrznej polityki firmy.

Haugen, która w Facebooku pełniła funkcję product managera i zajmowała się m.in. walką z dezinformacją, odeszła z serwisu na początku roku. Przedtem jednak skopiowała firmowe dokumenty, które prasa za oceanem nazwała już „Facebook Files”.

Facebook: Przemysł paliw kopalnych prowadził dezinformację na temat klimatu wartą miliony dolarów

Koncerny paliwowe wydają miliony na przekonywanie za pomocą reklam, że ich działania nie szkodzą klimatowi.

Haugen: Facebook wie, że robi źle

W rozmowie z CBS News Haugen oskarżyła Facebooka o to, że z założenia stawia maksymalizację swoich zysków wyżej niż dobro użytkowników. Oświadczyła też, że odeszła z pracy w tym serwisie właśnie z powodu rosnącej frustracji polityką firmy i poczucia bezradności.

„Wyobraź sobie, że wiesz, co naprawdę dzieje się w Facebooku i wiesz, że nikt na zewnątrz tego nie wie. Zrozumiałam też, jak będzie wyglądać moja przyszłość, jeśli nadal pozostanę w  tej firmie. Będę musiała godzić się na kolejne i kolejne ustępstwa” – powiedziała.

I dodała, że Facebook celowo podsuwa użytkownikom treści, które mają w nich wzbudzić skrajne emocje, najlepiej negatywne – złość, strach czy irytację. To takie treści bowiem najbardziej angażują i przyciągają do serwisu. A im dłużej użytkownicy są do niego zalogowani, tym więcej Facebook zarabia na wyświetlanych im reklamach.

„Facebook zdał sobie sprawę, że jeśli zmieni algorytm na bezpieczniejszy, to ludzie spędzą mniej czasu w witrynie, będą mniej klikać w reklamy, a to oznacza mniej pieniędzy” – mówiła Haugen.

Wskazała też, że serwis ma poważne kłopoty z odpowiednim reagowaniem na przypadki mowy nienawiści. Według niej Facebook jest w stanie zidentyfikować maksymalnie 5 proc. takich treści.

Facebook przegrał przed TSUE spór o dane osobowe użytkowników w Belgii

Amerykański serwis społecznościowy zbierał i przetwarzał dane belgijskich internautów, nawet jeśli nie mieli oni w nim konta.

Raport o szkodliwości Instagrama ukryty?

Jeśli zaś chodzi o podżeganie do nienawiści, to statystyki są jeszcze gorsze, bo wykryta i usunięta jest zdaniem Haugen tylko co setna taka wypowiedź. Tymczasem oficjalnie dane Facebooka pokazują coraz więcej sukcesów w walce z hejtem. Według Haugen to dane całkowicie fałszywe i spółka doskonale o tym wie.

Konflikty są bowiem w interesie Facebooka. „To jest konflikt interesów między tym, co dobre dla społeczeństwa, a tym, co dobre dla Facebooka. Facebook jednak ciągle wybierał optymalizację własnych zysków” – podkreśliła sygnalistka.

Najostrzej skrytykowała jednak należący do Facebooka serwis Instagram. Firma miała bowiem ukryć bardzo krytyczny wewnętrzny raport na temat szkodliwości tej aplikacji wobec dzieci i młodzieży. Pokazał on bowiem, że u 13,5 proc. używających Instagrama nastolatek doszło do pogłębienia myśli samobójczych, a u 17 proc. nasilił się brak akceptacji dla własnego ciała.

Haugen zastrzegła jednak, że jej zdaniem większość pracowników Facebooka to także ofiary tego systemu. „Bodźce dla pracowników są nieodpowiednie. Facebook zarabia więcej pieniędzy, gdy ludzie konsumują więcej treści. A ludzie lubią angażować się w rzeczy, które wywołują reakcję emocjonalną. Im więcej zatem gniewu, na który są narażeni, tym częściej wchodzą w interakcje i więcej treści konsumują” – zaznaczyła Haugen.

Była menedżerka Facebook stwierdziła też, że taka konstrukcja serwisu „nigdy nie była celem Marka Zuckerberga„. „On nie zamierzał stworzyć platformy napędzanej nienawiścią, ale pozwolił na to, aby decyzje podejmowały osoby, którym zależy tylko na zysku. A okazało się, że to nienawiść generuje najwięcej pieniędzy” – powiedziała.

Irlandzki regulator wszczął śledztwo ws. wielkiego wycieku danych z Facebooka

Wielki wyciek danych z Facebooka ujawniono 3 kwietnia, ale doszło do niego prawdopodobnie wiele tygodni wcześniej.

Haugen powtarza swoje oskarżenia w Senacie USA

Wczoraj te same oskarżenia Haugen powtórzyła podczas wysłuchania przed komisją ds. handlu w Senacie USA. „Jestem tutaj, bo uważam, że produkty Facebooka szkodzą dzieciom, zaogniają podziały, osłabiają naszą demokrację i wiele więcej. Szefostwo firmy wie, jak uczynić Facebooka i Instagrama bezpieczniejszymi, ale nie dokona koniecznych zmian, bo przedkłada swoje ogromne zyski ponad ludzi” – powiedziała.

Wskazała przy tym, że kierownictwo serwisu doskonale zdaje sobie sprawę, że algorytmy, które przynoszą najwięcej pieniędzy, jednocześnie są bardzo szkodliwe dla osób nieletnich, prowadząc ich do uzależnień i obniżenia poczucia własnej wartości oraz promują szkodliwe nawyki żywieniowe czy anoreksję.

Co więcej, zdaniem Haugen, Facebook ma pełną świadomość, że jego serwisy są wykorzystywane do szerzenia także prowadzącej do prześladowań i morderstw nienawiści na tle rasowym, etnicznym czy religijnym. I także niemal nic z tym nie robi. Podała tu przykłady Birmy, gdzie dochodziło do pogromów muzułmańskich Rohindżów czy Etiopii, gdzie dochodzi do walk między różnymi grupami etnicznymi.

Była menedżer serwisu przypomniała też, że oficjalnie regulamin zabrania zakładania na Facebooku czy Instagramie kont osobom młodszym niż 13-letnie, ale zapis ten pozostaje martwy, bo przymyka się na to oficjalnie oko.

Dodała też, że problemem są oszczędności robione na kwestii moderowania treści. Pracowników celowo ma być zbyt mało, aby byli w stanie usuwać mowę nienawiści czy agresywne posty. Automatyczne algorytmy mające same wychwytywać niebezpieczne wpisy są zaś nieskuteczne.

Reporterzy bez Granic oskarżają Facebook o "nieuczciwe praktyki handlowe”

Organizacja podkreśla, że dopuszczanie do „masowego rozprzestrzeniania się” fałszywych informacji narusza zobowiązania platformy wobec jej użytkowników.

Facebook odrzuca oskarżenia

Facebook zaprzeczył już wszystkim rewelacjom Haugen. Rzeczniczka firmy Lena Pietsch nazwała opowieści byłej menedżerki spółki „nieprawdziwym obrazem serwisu”. Zapewniła też, że firma nie ukrywa niekorzystnych dla siebie raportów, ani nie odpuszcza sobie walki z nienawiścią.

„Nieustannie wprowadzamy znaczące usprawnienia, aby przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się dezinformacji i szkodliwych treści. Nienawistne lub szkodliwe treści są złe dla naszej społeczności, złe dla reklamodawców i ostatecznie złe dla naszej firmy” – podkreśliła Pietsch.

Oceniła również, że „sugerowanie, że Facebook zachęca do publikowania nieodpowiednich treści i nic nie robi potem z nimi, jest zwyczajnie nieprawdą”. Z kolei wiceprezes Facebooka ds. globalnych (a niegdyś brytyjski wicepremier) Nick Clegg nazwał słowa Haugen „niedorzecznością”.

Sama sygnalistka przyznała przed komisja ds. handlu Senatu USA, że obawia się odwetu ze strony byłego pracodawcy. „Wiem, że Facebook ma nieskończone środki, których może użyć, by mnie zniszczyć” – powiedziała.

Słuchający jej senatorowie nazwali Haugen „bohaterką na miarę XXI wieku” i zapewniali, że Kongres USA „nie pozwoli na jej zastraszanie”. Szef komisji – Demokrata Ed Markey – zapowiedział też, że Senat podejmie działania, aby wyciągnąć konsekwencje wobec Facebooka.

„To moja wiadomość dla Marka Zuckerberga: pański czas ingerowania w naszą prywatność, promowania toksycznych treści i żerowania na dzieciach się skończył. Kongres będzie działał” – oświadczył i przypomniał, że Kongres pracuje obecnie nad ustawami mającymi m.in. zakazać personalizacji reklam dla dzieci, a także promowania szkodliwych treści dla nieletnich. Inny projekt ma zaś zmusić Facebooka do ujawnienia wszystkich algorytmów stosowanych przez tę spółkę.

Facebook: Ujgurzy na celowniku chińskich hakerów

Działania grupy hakerskiej miały umożliwić inwigilację ujgurskich emigrantów.

Zuckerberg znów zostanie wezwany przez oblicze Senatu?

Z kolei Republikanka Marsha Blackburn oskarżyła Facebooka o to, że nie tylko toleruje mowę nienawiści, ale wręcz działalność przestępczą, bo pozwala, aby używali go do promocji swoich działań dilerzy narkotykowi czy nawet handlarze ludźmi.

Natomiast szef podkomisji ds. ochrony konsumentów Demokrata Richard Blumenthal podkreślał własne negatywne doświadczenia z Facebookiem. Wraz ze współpracownikami założył bowiem w serwisie konto fikcyjnej 13-letniej dziewczynki.

Gdy w ramach tego eksperymentu zaobserwowano z tego profilu kilka kont trenerów-celebrytów czy popularnych dietetyków, to po zaledwie kilku dniach serwis sam podsuwał sugestie obserwowania profili, gdzie promowano drastyczne i szkodliwe dla zdrowia diety i podbijano negatywne emocje związane z ciałem innym niż wysportowane i bardzo szczupłe.

Blumenthal zapowiedział, że Senat będzie chciał po raz kolejny wezwać do publicznej odpowiedzi założyciela i prezesa Facebooka. „Mark Zuckerberg – zamiast wziąć odpowiedzialność i pokazać siłę przywództwa – poszedł żeglować. Jego nowy modus operandi to: Żadnych przeprosin, żadnego przyznania się do winy, żadnych działań” – mówił demokratyczny senator.

I zwrócił się bezpośrednio do Zuckerberga. „Musi pan przyjść do tej komisji, wyjaśnić Frances Haugen, nam i światu, co pan robi i dlaczego” – podkreślił. W kwietniu 2018 r. Zuckerberg zeznawał już w Senacie USA przed połączonymi komisjami ds. wymiaru sprawiedliwości oraz ds. handlu, nauki i transportu.

Przez pięć godzin był wówczas pytany o działania brytyjskiej firmy Cambridge Analytica, która wyłudzała szczegółowe dane użytkowników, by potem serwować im dokładnie sprofilowane reklamy polityczne dotyczące wyborów prezydenckich w USA czy referendum brexitowego. Zapowiedział wtedy wdrożenie mechanizmów naprawczych na Facebooku.