Europejskie linie lotnicze z pomocą państwową?

Photo by Skyler Smith on Unsplash

Szwecja uzyskała zgodę Komisji Europejskiej na wart prawie 0,5 mld euro państwowy program pomocowy dla linii lotniczych. To pierwszy tak duży rządowy program pomocowy w Europie dla tego sektora. Zapewne będą kolejne.

 

Szwedzki program pomocowy obejmuje wart 455 mln euro pakiet gwarancji pożyczkowych dla każdej zarejestrowanej w Szwecji spółki przewozowej, która ma licencję na osobowy transport lotniczy. Według rządowych szacunków z programu będzie mogło skorzystać ok. 20 spółek.

Dotyczy to więc zarówno największych spółek lotniczych, takich jak norwesko-szwedzko-duńska linia lotnicza Scandinavian (SAS) czy mniejszych spółek oferujących loty czarterowe, czy helikopterowe. Pilnująca reguł konkurencji i pomocy publicznej Komisja Europejska dała już zielone światło na uruchomienie tego funduszu pomocowego.

„Pandemia koronawirusa wywrze bezprecedensowy wpływ na sektor transportu lotniczego w Europie i na całym świecie. Szwedzki program pomocowy jest w stanie zapewnić spółkom lotniczym tak potrzebną w tych trudnych czasach płynność finansową i nie będzie stawiał ich w uprzywilejowanej pozycji” – powiedziała wiceprzewodnicząca KE Margrethe Vestager.

KE mięknie ws. pomocy publicznej

Komisja dotąd twardo stała na straży konkurencji i zgadzała się na pomoc publiczną dla linii lotniczych tylko, jeśli spełniły one bardzo wyśrubowane warunki  – np. cięły siatki połączeń i nie otwierały przez określony czas nowych tras, do czego niegdyś musiał się dostosować LOT. Teraz jednak Bruksela zapowiedział dużo bardziej liberalne podejście. Nie oznacza to jednak całkowitego braku warunków dla udzielenie pomocy publicznej liniom lotniczym.

Szwedzki pakiet pomocowy został zaakceptowany, ponieważ zakłada udzielenie przewoźnikom wsparcia zwrotnego (choć na udzielanego na preferencyjnych warunkach). Do tego o gwarantowaną pożyczkę będzie można wystąpić tylko do końca roku, a środki zwrócić będzie trzeba przed upływem 6 lat.

W tym tygodniu mają zostać zaprezentowane wytyczne dla udzielania pomocy publicznej dla linii lotniczych we wszystkich 27 państwach członkowskich, ale można się domyślić, że będą to warunki podobne do tych, na jakie Bruksela zgodziła się w przypadku Szwecji. KE dała już do zrozumienia, że umarzanie przez państwa ew. długu linii lotniczych ma być traktowane jako działanie stosowane w ostateczności.

„Musimy mieć pewność, że podatnicy skorzystają na tym, że pozyskane od nich środki wesprą linie lotnicze, a spółki, które otrzymają takie wsparcie będą poddane ścisłej kontroli i rządy ograniczą do minimum to, co mogłoby zaburzyć konkurencję rynkową” – stwierdziła wiceprzewodnicząca Vestager.

Koronawirus: Niemcy szykują się do rozluźnienia ograniczeń

Niemcy zaczynają planować stopniowe rozluźnianie epidemicznych obostrzeń.

Linie lotnicze w tarapatach

Linie lotnicze w Europie znalazły się w bardzo trudnym położeniu. Uziemiona pozostaje większość ich floty. Według analizy S&P liczba pasażerów spadła na Starym Kontynencie w I kwartale tego roku aż o 70 proc. W ujęciu rocznym spadki mają zaś sięgnąć 30 proc.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) oszacowało potencjalne tegoroczne straty branży lotniczej na 113 mld dolarów, przede wszystkim z powodu odwołania lotów. Niemiecka Lufthansa odwołała 90 proc. swoich międzynarodowych lotów i właściwie lata jedynie wewnątrz Niemiec. Ale i jak realizuje tylko ok. 80 proc. kursów. Uziemionych jest więc blisko 700 ze wszystkich 760 należących do Lufthansy samolotów. Spółka chce także zmienić czasowo warunki zatrudnienia dla prawie 31 tys. osób – zarówno personelu pokładowego, jak i naziemnego. Chodzi głównie o obniżenie im do sierpnia pensji.

Z kolei irlandzki Ryanair w marcu zmniejszył swoje możliwości przewozowe o 80 proc., a potem zadecydował o wstrzymaniu lotów w kwietniu i maju. Węgierski Wizzair wykonuje tylko 15 proc. dotychczasowej liczby lotów, ale rozważa całkowite uziemienie samolotów. Polski LOT nie wykonuje zaś już regularnych lotów międzynarodowych i krajowych, a jedynie na zlecenie rządu (przy dużym udziale kosztowym pasażerów) zwoził Polaków z zagranicy w ramach akcji „LotDoDomu”.

Kłopoty ma także wiele linii pozaeuropejskich. American Airlines ograniczyło loty o 75 proc., a China Southern Airlines o 73 proc. British Airways także uziemiło niemal całą flotę. Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol), która koordynuje bezpieczeństwo w ruchu lotniczym oceniła, że na niebie nad Europą jest o 90 proc. mniej samolotów.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Jaka pomoc publiczna?

Dlatego przewoźnicy w Europie mocno liczą na pomoc publiczną. Oficjalnie poprosiła o to już belgijska linia lotnicza Brussels Airlines (od 2017 r. należąca do Lufthansy). Nie ma jeszcze jasności jak mogłaby owa pomoc wyglądać, ale potrzeby gotówkowe tej spółki oceniane są na 300 mln euro. Od dłuższego czasu balansowała ona bowiem na granicy bankructwa i inwestycja ze strony Lufthansy niewiele pomogła.

Brussels Airlines powstała w 2005 r. na gruzach innej – działającej od 78 lat – belgijskiej linii lotniczej Sabena, która upadła w 2002 r. po poprzednim wielkim kryzysie w branży lotniczej jaki wybuchł po ataku terrorystycznym na World Trade Center w Nowym Jorku. Teraz w belgijskiej prasie dużo pisze się możliwości znacjonalizowania w całości lub części narodowego przewoźnika, aby uchronić go od upadku.

Problemy może mieć też sama Lufthansa. Musi bowiem (jak i wszystkie inne linie lotnicze w UE) zwrócić pieniądze pasażerom, których loty zostały odwołane. Dlatego niemiecki przewoźnik, razem z innymi liniami zrzeszonymi w stowarzyszeniu Airline for Europe (m.in. Ryanairem, TAP Air Portugal, Norwegian czy easyJet) wystąpił do KE z prośbą o zwolnienie ich z tego obowiązku i możliwość zaoferowania klientom voucherów na inne loty. Zwrot środków pieniężnych byłby możliwy tylko w przypadku nie wykorzystania vouchera w ciągu 12 miesięcy od wznowienia lotów.

Ale Komisja Europejska nie przystała na tę prośbę i zostało po staremu – pasażer odwołanego lotu może wziąć voucher, ale jeśli woli zwrot pieniędzy, linia lotnicza nie może mu tego odmówić. „W pierwszej kolejności musimy dbać o dobro obywateli” – tłumaczyła komisarz ds. transportu Adina Valean.

W związku z kryzysem Lufthansa przyspieszyła swoją rezygnację z używania największych w historii samolotów pasażerskich – Airbusów A380, które mogły wziąć na pokład ponad 500 pasażerów. Aż 6 z 14 latających w barwach niemieckiego przewoźnika maszyn zostało już odesłanych na emeryturę. Użycie takich samolotów jest całkowicie nieopłacalne, jeśli nie zostały sprzedane prawie wszystkie miejsca. Być może wpłynie to na samego Airbusa, który planował rezygnację z produkcji tych maszyn w 2021 r., ale teraz może to zrobić jeszcze w tym roku.

Kłopoty przeżywają także przewoźnicy z Francji, Holandii i Włoch. Francusko-holenderski Air France-KLM zapewne dostanie wsparcie od obu rządów (Francja i Holandia mają po 14 proc. udziałów w tym przewoźniku). Nie ma też obecnie widoków na znalezienie inwestora dla pogrążonej w kryzysie od niemal dwóch dekad Alitalii, którą zapewne przejmie w całości włoski rząd.

LOT przejął niemieckie linie lotnicze Condor

Polskie Linie Lotnicze LOT kupiły niemieckiego przewoźnika czarterowego Condor Air. Tym samym polski narodowy przewoźnik będzie mieć 20 proc. niemieckiego rynku rejsów czarterowych. LOT chce bowiem poszerzyć swoją ofertę dla biur podróży.

 

Linie Condor mają w swojej flocie niemal 60 samolotów …

Lot rezygnuje z Condora

Trudne czasy idą także dla LOT-u, który co prawda otrzymał już pewien zastrzyk finansowy w postaci programu „LotDoDomu”. Z jednej strony pozwoliło to na dofinansowanie tej spółki z budżetu, ponieważ wykonała ona loty na zlecenie polskiego rządy zwożąc Polaków z różnych miejsc na świecie. Z drugiej strony dużą część kosztów tej operacji wzięli na siebie sami pasażerowie, którzy musieli za nie niemało zapłacić.

Zryczałtowane ceny biletów wynosiły 600-800 złotych na trasach europejskich i od 1600-2400 złotych na trasach na pozaeuropejskich. Z jednej strony były one podobne (lub nawet niższe) niż ceny biletów kupowanych zwykle w ostatniej chwili, ale z drugiej strony dużo wyższe niż koszt biletów powrotnych do krajów na odwołane lotym ale zakupionych przez Polaków z dużym wyprzedzeniem.

Program „LotDoDomu” został już zakończony i obecnie polski narodowy przewoźnik nie wykonuje praktycznie żadnych lotów. To duży kłopot dla spółki, która planowała ekspansję i otwarcie tej wiosny nowych połączeń transatlantyckich czy na kierunkach azjatyckich, a także zwiększenie liczby swoich lotów ze stolicy Węgier Budapesztu, gdzie stworzyła swój pierwszy hub poza Polską.

Dlatego Polska Grupa Lotnicza (PGL), do której należy m.in. LOT, poinformowała wczoraj o rezygnacji z zakupu niemieckiej linii czarterowej Condor, ogłoszonego zaledwie półtora miesiąca temu. „PGL złożyła oświadczenie odstąpieniu od transakcji zakupu niemieckiej spółki Condor” – poinformowała dyrektor Biura Komunikacji Korporacyjnej PGL Katarzyna Majchrzak. Dodała, że spółka „na tym etapie nie udziela więcej informacji”.

Linie lotnicze przed groźbą bankructwa. Vouchery zamiast pieniędzy dla pasażerów?

O ile spadła liczba pasażerów linii lotniczych w I kwartale 2020 r.?

Dlaczego LOT nie chce kupić niemieckiej spółki?

Nieoficjalnie przekazano jednak, że Condor nie był w stanie „wykazać się odpowiednim standingiem finansowym”, co oprócz zgody niemieckiego rządy na tę transakcję było jednym z warunków jej przeprowadzenia. Sytuacja czarterowych linii lotniczych, w obliczu odwołania większości wyjazdów turystycznych jest obecnie jeszcze trudniejsza niż linii oferujących regularne połączenia.

Już od początku pandemii było jasne, że LOT na przejęciu Condora mocno straci, ponieważ nie wiadomo kiedy sytuacja wróci do normy. Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” napisał w ubiegłym tygodniu, że LOT od kilku dni negocjował już możliwość wycofania się z tej transakcji, która wiązałaby się dla polskiego przewoźnika z ogromnymi stratami.

O tym jak trudne czasy czekają linie lotnicze świadczy też historia brytyjskiej, obsługującej połączenia regionalne wewnątrz kraju spółki Flybe, która upadłość ogłosiła na początku marca. Nie udało jej się znaleźć żadnego inwestora, a w kłopotach była od lat, głównie z powodu brexitu i związanego z tym spadku kursu funta.

Flybe pokrywała bowiem wiele zobowiązań w dolarach, ale bilety sprzedawała w funtach. Coraz bardziej niekorzystna różnica kursowa pogłębiała straty tej spółki. Brytyjską linię lotniczą ochrzczono już mianem „pierwszej zabitej przez koronawirusa”.

Pierwsza linia lotnicza upadła przez koronawirusa

Upadłość ogłosiła brytyjska linia regionalna Flybe. Potwierdził to regulator rynku transportu lotniczego w Wielkiej Brytanii – Civil Aviation Authority (CAA). Pasażerowie, którzy mieli wykupione loty, zostali pozbawieni transportu.

 

Linie lotnicze Flybe zatrudniały blisko 2 tys. osób (wszystkie z dnia na dzień …