Europa stoi w obliczu kryzysu kwalifikacji pracowników

Jak podkreślił Thomaes, który wystąpił podczas konferencji poprzedzającej europejski szczyt gospodarczy (26-27 marca), w ubiegłym roku nieobsadzone pozostawały cztery miliony miejsc pracy, ponieważ 18 milionów bezrobotnych Europejczyków nie posiadało kwalifikacji, które były niezbędne do objęcia wolnych stanowisk. 

Mamy do czynienia z niespotykaną do tej pory rozbieżnością pomiędzy oczekiwanymi kwalifikacjami a umiejętnościami potencjalnych pracowników. Liczba bezrobotnych wzrosła w tym roku z 18 do 22 milionów, mimo że nadal cztery miliony stanowisk pozostaje wolnych, stwierdził Thomaes.

Aby dopasować kwalifikacje siły roboczej do oczekiwań pracodawców potrzebny jest szeroko zakrojony program szkoleń.

Jak wyjawił Thomaes, kryzys sprawił, że nawet organizacja konferencji, na której przemawiał stała pod znakiem zapytania, trudno było w tej sytuacji znaleźć sponsorów. Podkreślił, że w związku ze spadającymi przychodami dużych koncernów motoryzacyjnych i sektora finansowego pojawiły się poważne wątpliwości co do możliwości zorganizowania europejskiego szczytu gospodarczego (EBS). Ta dwudniowa konferencja odbędzie się jednak zgodnie z planem.

Podczas konferencji prasowej wystąpił również sekretarz generalny BusinessEurope Philippe de Buck. Stwierdził on, że EBS będzie dobrą okazją do podkreślenia znaczenia siły roboczej, środowiska i finansów dla gospodarki.

Buck przyznał, że to gospodarka musi przejąć odpowiedzialność za obecny kryzys. Zapewnił jednak przy tym, że wolny rynek nadal powinien być ważnym fundamentem przyszłości Europy.

Jako przedstawiciele gospodarki musimy zaakceptować fakt, że kryzys został spowodowany przez sektor prywatny, a nie przez urzędy regulacji czy rządy. Jednak choć europejska gospodarka wymaga państwowych planów ratunkowych, podejście wolnorynkowe w dłuższej perspektywie będzie miało decydujące znaczenie, dodał Buck.  (tmw)