EU jednak ukarze Danię i Estonię za aferę Danske Bank?

Jeden z oddziałów Danske Bank, źródło: geograph.ie, fot. Albert Bridge (CC BY 2.0 - https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/)

Jeden z oddziałów Danske Bank, źródło: geograph.ie, fot. Albert Bridge (CC BY 2.0 - https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/)

Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) uznał co prawda w połowie kwietnia, że Dania i Estonia nie złamały unijnego prawa i nie zaniedbały swojego nadzoru nad Danske Bank, ale Komisja Europejska zapowiedziała teraz, że nie kończy swojego postępowania sprawdzającego. Może się ono skończyć pozwem do TSUE wobec Danii i Estonii.

 

Afera Danske Bank dotyczy lat 2005-2017. Przez estońską filię tego duńskiego banku przepłynąć miało wówczas ponad 200 mln euro w ramach mocno podejrzanych transakcji. Sprawa wyszła na jaw we wrześniu 2018 r., gdy okazało się, że ze specjalnego pośrednictwa Danske Banku skorzystało ok. 6 tys. klientów, którzy nie mieli statusu rezydenta na terenie UE. W przypadku tych transakcji właściwie nie wiadomo było do końca kto komu i dlaczego przelewał ogromne sumy pieniędzy.

Zrodziło to podejrzenia, że duński bank przymknął w przypadku swojej estońskiej filii oko na podejrzane przelewy, za których obsługę otrzymał sowite prowizje. Danske Bank przyznał się, że doszło do budzących spore wątpliwości transakcji, ale tłumaczył się istnieniem luk w systemie wewnętrznego nadzoru oraz przy weryfikacji klientów, a odrzucił oskarżenia o celową działalność. Funkcjonujące w Londynie EBA wszczęło jednak w lutym śledztwo wobec Danske Banku, a także wobec regulatorów rynku finansowego w Danii i Estonii, którzy mogli nie dopełnić swoich nadzorczych obowiązków.

Duńscy i estońscy regulatorzy zaczęli tymczasem zwalać winę na siebie nawzajem, ale po niedawnej decyzji EBA, która zdjęła z nich odpowiedzialności za aferę, obie instytucje EBA pochwaliły i zapowiedziały wzmożenie działań w celu przeciwdziałania niejasnym transakcjom finansowym oraz praniu brudnych pieniędzy. Duński parlament przyjął nawet nowelizację kodeksu karnego i 8-krotnie zwiększył kary za przestępstwa finansowe.

Maltański Pilatus Bank zamknięty. W tle zabójstwo dziennikarki śledczej

Europejski Bank Centralny (EBC), który nadzoruje m.in. system bankowy w państwach strefy euro, cofnął licencję na działalność maltańskiemu Pilatus Bank. Na jego prezesie ciążą zarzuty prania brudnych pieniędzy, wcześniej prowadzona przez niego instytucja  była oskarżana o liczne przestępstwa przez zamordowaną …

KE wciąż chce wyjaśniać aferę Danske Banku

Ale Komisja Europejska nie zadowoliła się ustalenia EBA. Biuro prasowe KE poinformowało, że prowadzone przez Brukselę odrębne dochodzenie w tej sprawie wciąż trwa. I w jego przypadku mniej chodzi o Danske Bank (którego działalność wciąż badają duńscy i estońscy prokuratorzy), a bardziej właśnie o funkcjonowanie lokalnych regulatorów rynku finansowego. KE nie jest bowiem przekonana, że dopełnili oni wszystkich swoich obowiązków.

Najwięcej wątpliwości budzi w Brukseli kwestia nadzoru nad ponadgraniczną działalnością banków. Gdyby KE stwierdziło, że doszło do naruszeń, a Dania i Estonia nie wdrożyły wypracowanych w ramach unijnego postępowania rekomendacji, możliwy jest pozew wobec tych krajów do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE), a w jego efekcie do nałożenia kar finansowych.

Reuters twierdzi, że determinacja Komisji Europejskiej wynika z odnalezienia nowych dokumentów, które rzucają więcej światła na sytuację wobec Danske Bank. Dziennikarze tej agencji prasowej widzieć mieli ostrzeżenia jakie do służb nadzorczych w Kopenhadze i Talinnie przesłał Centralny Bank Rosji.

Rosjanie już w 2007 mieli ostrzegać Duńczyków i Estończyków, że przez Danske Bank przechodzą pieniądze, które mogą prać rosyjskie i ukraińskie grupy przestępcze. Podejrzane były również transakcje przeprowadzane przez obywateli Azerbejdżanu. Ostrzeżenie jednak zlekceważono, tak jak i kolejne przesłane w 2013 r. W 2014 r. o podejrzanych przelewach miał też alarmować jeden z pracowników banku w jego filii w londyńskim City.

Deutsche Bank broni się przed PE ws. prania brudnych pieniędzy

Przedstawiciel Deutsche Banku stawił się w poniedziałek przed komisją Parlamentu Europejskiego w związku z podejrzeniami o udział banku w praniu brudnych pieniędzy. Eurodeputowani nie usłyszeli jednak przekonujących wyjaśnień.
 

„Widzieliśmy tu wiele, ale to, co pan pokazał, to naprawdę niezwykle ograniczone podejście …

Danske Bank traci na giełdzie

Tymczasem skandal na razie odbija się głównie na samym Danske Banku. Akcje tego bankowego giganta o 150-letniej tradycji, który należy do 60 największych na świecie, zaczęły tracić na giełdzie po tym, jak jego obecny tymczasowy prezes Jesper Nielsen zapowiedział obniżenie prognoz finansowych na bieżący rok. Firma zabezpiecza bowiem środki na ewentualne kary finansowe. Tuż po tej informacji akcje Danske Banku potaniały o ponad 8 proc., a na dużym minusie są już drugi miesiąc z rzędu.

Afera Danske Banku wywołała wiele poruszenia w Danii i w Estonii. W tym pierwszym kraju korupcja jest bowiem na wyjątkowo niskim poziomie. Danske Bank w swoim rodzimym kraju tylko w pierwszym kwartale 2019 r. stracił ponad 8,5 tys. klientów. W drugim kraju szokowała zaś suma pieniędzy jakie najpewniej wyprano. Jest ona bowiem 9 razy większa niż PKB całej Estonii.

Unijne śledztwo nie jest jedynym, jakie jest prowadzone w sprawie Danske Bank. Swoje własne dochodzenie wszczęły bowiem także USA.

Szwedzki gigant bankowy też prał pieniądze z Rosji?

Prawie 4 mld euro wyprał szwedzki bank Swedbank, współpracując z oddziałami duńskiego banku Danske Bank w państwach bałtyckich – twierdzi szwedzka telewizja SVT.
 

W środę szwedzka stacja telewizyjna SVT poinformowała, że dotarła do dokumentów o podejrzanych transakcji banku Swedbank, jednego z …