Doradca Trumpa uruchomił serwis społecznościowy. Pół miliona użytkowników już pierwszego dnia

Serwis Gettr stworzyli współpracownicy Donalda Trumpa, źródło: gettr.com

Serwis Gettr stworzyli współpracownicy Donalda Trumpa, źródło: gettr.com

Dawny doradca byłego prezydenta USA Donalda Trumpa Jason Miller uruchomił nowy serwis społecznościowy Gettr, który już nazwano „prawicowym Twitterem”. Platforma szybko zyskała kilkaset tysięcy użytkowników, ale jej startowi towarzyszyło sporo problemów.

 

Donald Trump, jeszcze przed końcem jego kadencji, został usunięty z Twittera, z którego wcześniej bardzo chętnie korzystał. Stało się tak z powodu jego wpisów, który podburzały jego zwolenników, którzy 6 stycznia szturmowali budynek Kapitolu, co skończyło się śmiercią pięciu osób.

Już po odejściu z urzędu prezydenckiego Trump zapowiedział, że rychło uruchomi własny serwis społecznościowy, ale do tej pory się tak nie stało. Nie wybrał też żadnej innej platformy, aby dzielić się swoimi treściami ze zwolennikami. A jego konto – z taki samych powodów co Twitter – usunął także Facebook.

USA: Powstanie nowy serwis społecznościowy sojusznika Trumpa. Miała być wolność słowa, a będą bany za… bluźnierstwa

Projekt – nazwany Frank (po angielsku „Szczery”) – oficjalnie ruszy dziś (19 kwietnia).

Trump wciąż nie wybrał serwisu społecznościowego

Trump nie pojawił się ani w istniejącym od 2018 r. serwisie Parler, który na trzy miesiące także przestał działać, gdy z powodu ekstremistycznych treści (i roli w podburzaniu do styczniowych zamieszek na Kapitolu) zawieszono mu hosting, ani na skrajnie prawicowym serwisie Gab, ani na stworzonym przez jego ze zwolenników Trumpa, biznesmena Mike’a Lindella konserwatywnym serwisie Frank.

Przez krótki czas istniał natomiast blog zatytułowany „From the Desk of Donald J. Trump”, gdzie były prezydent publikował krótkie komentarze i które jego zwolennicy mogli linkować m.in. na Twitterze, ale po niecałym miesiącu przestały się tam ukazywać nowe wpisy.

Spekulowano wówczas, że może to wynikać z faktu, że w końcu ruszy jakiś serwis autoryzowany przez Trumpa. I teraz niektórzy tak traktują uruchomiony w ostatnią niedzielę (4 lipca) serwis Gettr.

Za projektem stoi bowiem były doradca Trumpa w Białym Domu Jason Miller, a więc ta sama osoba, która stworzyła bloga „From the Desk of Donald J. Trump”. Na razie jednak były prezydent USA nie założył tam swojego konta.

Hakerzy zaatakowali serwis już pierwszego dnia

Data premiery serwisu Gettr nie była przypadkowa, bo wystartował on w najważniejsze amerykańskie święto państwowe, czyli w Dzień Niepodległości. Od początku platforma cieszyła się wielkim powodzeniem. Zaledwie pierwsze dnia konta założyło tam 500 tys. osób. Obecnie serwis zbliża się już do miliona użytkowników.

Zapewne wiele z tych osób zrobiło to po prostu z ciekawości, ale Gettr oferuje też możliwość przeglądania jego treści bez zakładania profilu. Z drugiej strony swoje konta założyło tam już wiele ważnych osób administracji Trumpa, w wśród nich były dyrektor CIA, a potem Sekretarz Stanu Mike Pompeo czy rzecznik prasowy sztabu wyborczego Trumpa Tim Murtaugh.

Chociaż Gettr to stosunkowo prosty i nie oferujący wielu funkcjonalności serwis, to jednak jego start nie obył się bez kłopotów. Już pierwszego dnia włamało się na niego kilku hakerów, którzy zmieniali nazwy kont najsłynniejszym użytkownikom czy zostawiali na głównej stronie serwisie napisy w stylu: „Tu byłem”. Świadczyło to o kiepskim poziomie zabezpieczeń.

„Problem został zidentyfikowany i rozwiązany w ciągu kilku minut. Intruzom udało się jedynie dokonać tylko kilku niegroźnych zmian” – zapewniał Miller. Ale drugim problemem serwisu byłą duża liczna internetowych trolli, które umieszczały w nim animowaną pornografię albo zakładały konta szydzące z polityków.

Albicla wystartowała z kłopotami, ale twórcy polskiej platformy społecznościowej już zapowiadają ekspansję. Na razie na Węgry

Serwis Albicla w połowie ubiegłego tygodnia uruchomiła spółka Słowo Niezależne, kierowana przez redaktora naczelnego tygodnika „Gazeta Polska” Tomasza Sakiewicza.

Projekt wsparł chiński milioner-dysydent?

W założeniu Gettr – którego nazwa jest skrótem zwrotu „Getting Together” – ma być serwisem dla osób o wszystkich poglądach. „To bezstronna platforma, oparta na wolności słowa, a pozbawiona cenzury i kultury unieważnienia (tzw. cancel culture)” – zapowiedział Miller. Serwisowi towarzyszy też hasło mówiące, że to „Targowisko idei”. Ale na razie, oprócz trolli, przyciąga ona głównie zwolenników amerykańskiej prawicy.

Choć wzorowana jest bardzo mocno na Twitterze, odróżnia się tym, że oferuje umieszczanie postów o maksymalnej długości 777 znaków, podczas gdy Twitter pozwala na 280 znaków. Natomiast filmy wideo mogą mieć 3 minuty długości, podczas gdy Twitter pozwała na maksymalnie 2 minuty i 20 sekund.

Miller na razie nie zapowiedział, że również Trump założy konto w serwisie Gettr. Jak wyjaśnił, były prezydent „rozważa różne opcje”. Natomiast inny były doradca Trumpa, choć później z nim skonfliktowany, Steve Bannon określił nowy serwis jako „zabójcę Twittera”.

Oficjalnie Bannon nie jest z nowym serwisem powiązany, ale amerykański portal The Daily Beast poinformował, że Gettr uzyskał wsparcie finansowe od chińskiego miliardera-dysydenta Guo Wengui’a. A ten wcześniej współpracował właśnie z Bannonem.

Ponadto prasa ujawniła, że Gettr oparty jest o platformę, która wcześniej służyła przez rok do publikowania treści przez przeciwników politycznych rządzącej Chinami Partii Komunistycznej. Miller jednak nie potwierdził związków z przedstawicielami chińskiej emigracji.