Internet bez dezinformacji: Potrzeba regulacji, ale i lepszej edukacji w korzystaniu z mediów

dezinformacja-efni-sopot-boni-lewiatan-Bildziukiewicz-Boratyński-SWPS-UKE-Facebook-Twitter-media-Rosja

Coraz więcej korzystamy z internetu, ale nie zdajemy sobie sprawy z ryzyka. / Foto via Canva

Ponad połowa ludzkości korzysta z internetu. Media społecznościowe oraz inne platformy dają ogromne możliwości, ale niosą za sobą też wiele niebezpieczeństw. W sieci rozprzestrzeniają się fake newsy, dezinformacja i inne niebezpieczne, czasem wręcz nielegalne treści. Jak można ograniczyć ich negatywny wpływ na społeczeństwo?

 

 

Aż jedna czwarta dzieci w wieku od 9 do 16 lat w Unii Europejskiej miała negatywne doświadczenia podczas korzystania z internetu i widziała szkodliwe bądź nielegalne treści – wskazują badania EU Kids Online 2020. Wyniki w państwach członkowskich wahały się od 7 do 45 proc., co jest znaczącym wzrostem w stosunku do danych sprzed dekady – w 2010 ilość dzieci mających kontakt ze tego typu treściami nie przekroczyła 25 proc. w żadnym z krajów Unii.

Wiele problemów wynika z faktu, że większość Europejczyków nie potrafi filtrować informacji jakie docierają do nich za pośrednictwem sieci. Zaledwie 56 proc. Europejczyków posiada podstawowe umiejętności w dziedzinie konsumowania cyfrowych treści.

Dezinformacja: Czy da się przeciwko niej „zaszczepić” społeczeństwo? [WYWIAD]

Pandemia była katalizatorem do tego, żeby powstawał coraz bardziej rozbudowany, lepiej funkcjonujący system, który może uchronić nas przed dezinformacją, mówi Kamil Mikulski z Instytutu Kościuszki.

 

Według Jakuba Boratyńskiego, szefa działu ds. Cyberbezpieczeństwa i Prywatności Cyfrowej Dyrekcji Generalnej ds. Sieci Komunikacyjnych, Treści i Technologii Komisji Europejskiej (DG CNECT), zagrożenie ze strony szkodliwych treści, w tym dezinformacji, w sieci jest ogromne i wciąż rośnie ze względu na postępującą szybko cyfryzację – proces, który pandemia koronawirusa jedynie przyśpieszyła. 

W Unii Europejskiej z tym zjawiskiem walczy m.in. powołany w 2015 r. przez Radę Europejską East StratCom Task Force. A jest z czym walczyć – co roku na dezinformację przeznaczane są setki milionów dolarów.

Dr Martyna Bildziukiewicz, szefowa East StratCom Task Force, twierdzi że w rozsiewaniu dezinformacji nie chodzi jedynie o geopolitykę – jest ona wszędzie, a odpowiedzialne są nie tylko państwa, ale też aktorzy niepaństwowi, działający na zlecenie bądź wypełniający własną agendę. Problem z jej zwalczaniem – zdaniem ekspertki – wynika m.in. stąd, że „ciągle nie widzimy całości problemu [rosyjskiej dezinformacji]. Zaś jedną z przyczyn tej sytuacji jest fakt, że machina dezinformacyjna jest jak Hydra”.

FEJK MIESIĄCA: Niezaszczepione osoby mogą kupić w UE przez internet cyfrowy certyfikat covidowy

W niemal każdym już państwie członkowskim UE można w internecie znaleźć oferty kupienia podrobionych zaświadczeń o przyjęciu szczepionki przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2.

Czy korporacje i rządy robią wystarczająco dużo?

Unijny Kodeks postępowania w zakresie zwalczania dezinformacji (Code of Practice on Disinformation; CPD) określa pewne zasady w kwestii postępowania z dezinformacją i innymi szkodliwymi treściami, lecz obowiązuje ona tylko niektóre korporacje, które dobrowolnie podpisały dokument. 

Obecnie Facebook usuwa około 99 proc. spamu, treści pornograficznych, (w tym tych z udziałem nieletnich), przedstawiających przemoc oraz terrorystycznej propagandy. Na platformie obowiązuje też szereg zasad korzystania z niej. W ostatnich latach Facebook zdecydował się też m.in. na zwiększenie transparentności działania swoich algorytmów, szczególnie co do wyświetlania reklam politycznych.

Jednak według najnowszych informacji amerykańskich mediów, serwis miał sprzyjać szerzeniu dezinformacji, i nawet sami jego pracownicy byli zaniepokojeni jego działaniem, ale kierownictwo ich zawiadomienia zamiatało pod dywan. To algorytmy miały same podsuować użytkownikom dezinformację.

Jak pokazują przykłady niepoprawnego funkcjonowania wielkich platform internetowych z ostatnich miesięcy, w dziedzinie walki ze szkodliwymi treściami można zrobić o wiele więcej. W Parlamencie Europejskim trwają prace nad rozwiązaniami prawnymi, które ograniczą rozpowszechnianie nielegalnych, niebezpiecznych i niechcianych treści.

Według dr. Michała Boniego, adiunkta w Zakładzie Społecznych Zastosowań Nowych Technologii Uniwersytetu SWPS, w walce o bezpieczeństwo w sieci pamiętać należy o wolności słowa. Były europarlementarzysta twierdzi, że powinno się znaleźć między nimi złoty środek. Jednym z pomysłów Boniego jest odbieranie możliwości biznesowych firmom umożliwiającym m.in. rozsiewanie dezinformacji (defunding).

„Poprawić jakość treści w internecie mogą nie tylko rządy i korporacje, ale każdy użytkownik z osobna”, przekonywała w trakcie EFNI dr Martyna Bildziukiewicz. Do walki z dezinformacją potrzebne są “miękkie umiejętności” wśród użytkowników internetu – szukania i doboru treści. Każdy internauta musi zrozumieć jak działają dezinformacja, manipulacje i algorytmy stron, z których korzystają.

Jak będzie wyglądać regulacja treści w przyszłości?

Głównym narzędziem walki ze szkodliwymi i nielegalnymi treściami ma być w UE prawo o usługach cyfrowych (digital services act, DSA). Przewiduje ono wzmocnienie zapisów obecnie zawartych w CPD, wprowadzając konkretne zasady i odpowiedzialność wielkich firm technologicznych w kwestii rozpowszechniania niebezpiecznych lub nielegalnych treści.

Zgodnie z zapisami DSA, zwiększyć ma się liczba moderatorów w przestrzeni internetowej, mających o wiele efektywniej walczyć ze szkodliwymi wpisami. Zaproponowany w grudniu 2020 r. dokument wciąż jednak jest w fazie roboczej, i jego wprowadzenie w życie planowane jest dopiero na połowę 2022 r. Według Michała Boniego kluczowe jest, by te regulacje były “future-proof”, odporne na zmiany w wysoce dynamicznej gałęzi jaką jest technologia.

Jakub Turowski, szef zespołu ds. polityki publicznej w Europie Środkowo-Wschodniej Facebooka, dodaje, że regulacja treści musi w przyszłości mieć charakter ogólnoświatowy albo przynajmniej europejski – jedynie ujednolicone standardy i prawa mogą przynieść rezultaty w ponadnarodowej przestrzeni internetu, a ponadto przy rozbiciu standardów na państwa przepisy mogą zostać upolitycznione.

Według dr Lidii Stępińskiej-Ustasiak, zastępczyni dyrektora w Departamencie Spraw Zagranicznych Urzędu Komunikacji Elektronicznej, regulacja nie jest jednak jedynym rozwiązaniem problemu. Według niej najważniejsze jest polepszenie jakości edukacji informatycznej i prowadzenie kampanii w szkołach, jako że obecnie około 60 proc. uczniów ma styczność z niepożądanymi treściami, a rodzice nie są w stanie efektywnie walczyć z tym problemem. 

Stępińska-Ustasiak podkreśla, że potrzebny jest nam nie tylko lek, jakim jest regulacja, ale również szczepionka, czyli działania prewencyjne – edukacja i szkolenia w dziedzinie “media literacy”, czyli  umiejętności korzystania z mediów.

Problem szkodliwych treści jest nie tylko wszechobecny, ale i wpływa znacząco na funkcjonowanie europejskiego społeczeństwa. Potrzeba znacznych inwestycji, zaangażowania i współpracy zarówno rządów, korporacji, ale również organizacji społeczeństwa obywatelskiego i samych obywateli, by go rozwiązać.


Na temat przyszłości regulacji treści cyfrowych rozmawiano podczas odbywającego się w dniach 20-22 października Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w trakcie debaty “Zarządzanie treściami w internecie” z udziałem dr Martyny Bildziukiewicz z East StratCom Task Force, Jakuba Boratyńskiego z DG CNECT w Komisji Europejskiej, b. ministra cyfryzacji dr. Michała Boniego z Uniwersytetu SWPS, dr. Lidii Stępińskiej-Ustasiak – socjolożki z Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz Jakuba Turowskiego z Facebooka. Dyskusję prowadziła redaktorka naczelna EURACTIV.pl Karolina Zbytniewska. Partnerem debaty był Facebook, zaś partnerem merytorycznym redakcja EURACTIV Polska.

Facebook: Przemysł paliw kopalnych prowadził dezinformację na temat klimatu wartą miliony dolarów

Koncerny paliwowe wydają miliony na przekonywanie za pomocą reklam, że ich działania nie szkodzą klimatowi.