Czy więcej technologii to więcej demokracji?

Nowe technologie. Źródło - Komisja Europejska / Facebook

Nowe technologie. Źródło - Komisja Europejska / Facebook

Dzięki powszechnemu dostępowi do internetu i gwałtownemu rozprzestrzenianiu się nowych technik komunikacji głos w debacie publicznej zabiera dziś więcej ludzi niż kiedykolwiek w historii świata. Ale czy rzeczywiście oznacza to, że demokracje na świecie mają się coraz lepiej? Na to pytania odpowiedzi szukali uczestnicy panelu „Czy więcej technologii oznacza więcej demokracji?” w trakcie IX Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

 

Nastanie ery mediów społecznościowych i niemal nieograniczonego dostępu do informacji rozbudziło nadzieje wszystkich, którym na sercu leżało dobro demokracji. Większa świadomość obywatelska miała przyczynić się do kresu rządów autorytarnych i większej transparentności życia publicznego. O ile jeszcze w 2000 r. więcej na świecie było państw autorytarnych niż demokracji, u progu XXI wieku tendencja ta zaczęła się szybko zmieniać. Autorytarny model rządów zaczął wydawać się przestarzały, a „oś zła” szybko rozbrojona.

Jednak od kilku lat demokracji na świecie już nie przybywa; wręcz przeciwnie, ich liczba nieznacznie spada lub utrzymuje się na stałym poziomie. W tym samym czasie powszechne stało się użycie mediów społecznościowych, jak Facebook bądź Twitter, oraz innych – które np. w momencie arabskiej wiosny nawet jeszcze nie istniały. Przypadek? Tego na razie nie wiadomo.

Paryż i Berlin wspólnie przeciw kryptowalucie Facebooka

Ministrowie finansów Francji i Niemiec wydali wspólne oświadczenie po piątkowym (13 września) spotkaniu wszystkich unijnych szefów resortów finansów w Helsinkach. Obaj politycy zapewnili, że będą zwalczać każdy wysiłek Facebooka, aby „uzyskać monetarną władzę.”
 

Facebook, we współpracy z kilkudziesięcioma innymi firmami z …

Pułapki i zagrożenia

Na pewno jednak, zdaniem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, dyrektorki forumIdei – think tanku Fundacji Batorego, korzyści płynące z nowych technologii wcale nie przeważają ich wad. „Działają one w dwie strony: możemy z nich czerpać korzyści, ale też ponosić straty.” Według niej w ostatnich latach były przykłady, które tę ambiwalencję potwierdzają. „Mieliśmy arabską wiosnę, gdzie wszyscy zachwycaliśmy się nowymi możliwościami sprawczymi mediów społecznościowych, ale dziś mamy też Chiny budujące cybertotalitaryzm. W końcu są protestujący w Hongkongu, którzy – wykorzystując nowe technologie – próbują ten system podważać”, twierdzi była ambasador Polski w Rosji.

Zagrożenia są zdaniem Pełczyńskiej-Nałęcz dużo groźniejsze, a stan demokracji na świecie wcale się w związku z tym nie poprawia. „Przede wszystkim każdy może powiedzieć co chce i w zasadzie nie wiadomo już, kto ma coś sensownego i merytorycznego do powiedzenia, a kto nie. Po drugie, dzisiejsza debata cechuje się płytkością i odbywa się niezwykle szybko, a dobrze zaawansowane demokracje potrzebują czasu na deliberację i wypracowanie rozwiązań akceptowalnych dla wszystkich stron.” Po trzecie w końcu, jej zdaniem, „występuje ogromna przestrzeń do manipulacji”.

Google zapłaci we Francji prawie 1 mld euro kary

Amerykański gigant internetowy zawarł ugodę z francuską prokuraturą. Chodzi o kwestię unikania płacenia podatków. Choć kwota jest ogromna, Google i tak sporo dzięki ugodzie zaoszczędził.
 

Uzgodniona kwota – 965 mln euro – składa się z dwóch części. Zaległe podatki wynoszą 456 …

W obronie postępu

Nie wszyscy przyjmują jednak tak negatywny obraz nowych technologii. Na korzyści płynące z ich zaawansowania i możliwości uczestniczenia dzięki nim przez coraz większe rzesze obywateli w procesach społecznych wskazywała Marta Poślad z Google Polska.

Jej zdaniem „nowe technologie niesamowicie poszerzyły możliwości komunikacyjne i zwiększyły partycypację społeczną. A to jest rzecz korzystna dla demokracji. Ponadto, istnieje tendencja do skupiania się jedynie na negatywnych konsekwencjach tych technologii, a mało czasu poświęca się sferom, w których poszerzają one pole demokracji – np. poprzez włączanie do debaty publicznej grup, które wcześniej nie miały do niej dostępu.”

Przedstawicielka Google’a broniła również wolnościowo-demokratycznego aspektu nowych mediów, odpowiadając na krytykę Pełczyńskiej-Nałęcz, że „to prawda, że każdy może powiedzieć co chce i rzeczywiście nie zawsze to, co jest w sieci ma sens, ale czy nie na tym polega demokracja?” Ponadto, podkreślała, na portalu YouTube kontrowersyjne treści stanowią niecały 1 proc. wszystkich zasobów, ale najczęściej mówi się właśnie o nich”.

RODO może utrudniać rozwój sztucznej inteligencji – WYWIAD

Agenda cyfrowa Unii Europejskiej na następną kadencję przewiduje wiele szeroko zakrojonych reform, począwszy od sztucznej inteligencji i ochrony danych osobowych, po regulacje dotyczące kryptowalut oraz podatek cyfrowy. W rozmowie z EURACTIV grecka eurodeputowana Eva Kaili opowiada o tym, jak wyobraża sobie …

Kasandra czy Platon?

W podobnym duchu wypowiadała się podsekretarz stanu w ministerstwie cyfryzacji Wanda Buk. Jej zdaniem dzisiejszy świat opiera się na sile nowych technologii i z tym faktem trzeba umieć sobie radzić. Zarzucanie im najgorszych przewin traktuje jako „formę obrażania się na rzeczywistość. Nowe technologie są narzędziem, które można wykorzystywać do wielu celów i to jest wielkie wyzwanie, aby sobie z nimi poradzić”.

Ale, jak podkreśla Buk, „nie są [one] tak naprawdę niczym nowym: pojawienie się druku, książek czy prasy też było przełomem, później to samo było z radiem i telewizją. Te wyzwania zawsze były, są i będą. Nie ma co snuć kasandrycznych wizji, tylko trzeba sobie z nimi radzić. Jeszcze nie raz nas nowe technologie zaskoczą, uczmy się więc na błędach”.

Problem leży więc w tym, aby nie tylko uczyć się na błędach, ale również, aby jak najczęściej im zapobiegać. Pewien pomysł ma socjolog prof. Radosław Markowski, choć jak sam przyznaje, jest on kontrowersyjny.

„Czy samo tempo zmian nie nakazuje dania prymatu egzekutywie nad dwiema pozostałymi władzami?”, mówi Markowski. „Wiem, jak to brzmi, ale warto się nad tym zastanowić. A jeżeli tego nie chcemy, to zastanówmy się, jak ciało legislacyjne ma działać w tak szybko zmieniającym się świecie. Demokracja zawsze była po to, aby spowalniać decyzje, aby był namysł nad ustawami. Problem w tym, że teraz często nie ma na to czasu. Wystarczy popatrzeć dziś na niektóre kraje azjatyckie, gdzie tempo podejmowania zmian jest ważniejsze niż namysł. Wiem, że jest to kontrowersyjne, ale trzeba się nad tymi sprawami zastanowić”.

Niemcy: Asystenci głosowi Google już nie mogą podsłuchiwać

O sprawie zrobiło się głośno, gdy wyszło na jaw, że nie tylko Google, ale także firmy będące podwykonawcami amerykańskiego giganta, podsłuchiwały w Holandii użytkowników Asystenta Google, czyli systemu do wydawania urządzeniom poleceń głosowych. W odpowiedzi na decyzję niemieckiego komisarza ds. …

Czy więc na rozwój nowych technologii powinniśmy patrzeć przez pryzmat jego dobrodziejstw, czy zagrożeń, które wcale nie muszą być tylko ich skutkiem ubocznym? A jeżeli kasandryczne wizje nie są przesadą, to czy na pewno najlepszą odpowiedzią na ich konsekwencje są dostosowane do demokracji parlamentarnej, ale z ducha platońskie koncepcje sprawowania władzy? Na te pytania coraz częściej odpowiadać będą musiały nie tylko władze, ale i wyborcy. Oczywiście przy użyciu mediów społecznościowych.

 

EURACTIV.pl jest patronem medialnym IX Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.