Czechy: Narodowy przewoźnik lotniczy upadnie przez koronawirusa? Czech Airlines ogłosiły zwolnienie wszystkich pracowników

Boeing 737 linii Czech Airlines na lotnisku w Pradze, źródło: Flickr/Aero Icarus (CC BY-SA 2.0)

Boeing 737 linii Czech Airlines na lotnisku w Pradze, źródło: Flickr/Aero Icarus (CC BY-SA 2.0)

Chodzi o ostatnie wciąż zatrudnione w spółce 430 osób. Spółka od kilku miesięcy stara się o publiczną pomoc, ale rząd Czech odrzucił wnioski w tej sprawie. Za kilka dni czeskim liniom lotniczym kończy się okres ochrony przed wierzycielami.

 

 

České aerolinie (funkcjonujące też pod swoją angielską nazwą Czech Airlines) za 2,5 roku skończą 100 lat. Nie wiadomo jednak czy powstała w październiku 1923 r. spółka dotrwa do tej rocznicy. Pandemia COVID-19 i obowiązujące od niemal roku ograniczenia w podróżowaniu, bardzo mocno odbiły się na jej kondycji finansowej.

Pandemia dobiła czeskie linie lotnicze

Na skraju bankructwa Czech Airlines (ČSA) stanęła już w 2005 r., ale wówczas udało się po kilku latach znaleźć strategicznego inwestora w postaci południowokoreańskich linii lotniczych Korean Air, które w 2013 r. przejęły 44 proc. udziałów w czeskiej spółce.

Z kolei oferująca m.in. loty czarterowe czeska firma Travel Service (przemianowana w 2018 r. na Smartwings) kupiła 34 proc. udziałów. Gdy ČSA udało się wyprowadzić na prostą, Smartwings dokupiła kolejne udziały (m.in. pakiet należący do Koreańczyków) i stała się właścicielem 98 proc. narodowego czeskiego przewoźnika lotniczego.

Niestety dobra passa ČSA trwała bardzo krótko. Wraz z wybuchem na początku 2020 r. pandemii COVID-19 i długotrwałym uziemieniem niemal wszystkich samolotów, a potem przywróceniem połączeń w bardzo okrojonym zakresie, spółka znalazła się w poważnych kłopotach finansowych.

ICAO: Ruch lotniczy zmalał w pandemii o 60 proc. Pasażerów tyle co w 2003 r.

Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) szacuje, że do poziomu z 2019 r. pasażerski ruch lotniczy wróci najwcześniej w 2024 r.

Ochrona przed wierzycielami kończy się za kilka dni

W sierpniu ubiegłego roku Smartwings wystąpiła w imieniu ČSA do sądu w Pradze, aby na mocy specjalnie przyjętej antykryzysowej ustawy (tzw. lex-COVID) otrzymać sześciomiesięczne moratorium na spłatę zobowiązań. Okres ten upływa jednak wraz z końcem lutego.

Tymczasem ČSA nie odzyskała płynności finansowej, zwłaszcza, że władze Czech nie poszły śladem wielu europejskich rządów i nie przyznały narodowemu przewoźnikowi pomocy publicznej, choć spółka wnioskowała o udzielenie jest wsparcia opiewającego na 42 mln euro.

Długi więc rosły z miesiąca na miesiąc, ale mimo przywrócenia latem części połączeń, nie udało się wystarczająco zmniejszyć strat. Część wierzycieli nie chce już nawet czekać na wygaśnięcie ochronnego moratorium.

Serwisująca samoloty spółka zależna lotniska w Pradze Czech Airlines Technics zatrzymała na początku lutego dwie należące do ČSA maszyny – turbośmigłowe krótkodystansowe samoloty ATR. Nie podano jednak o jaką kwotę zadłużenia chodzi.

Branża lotnicza wciąż w kryzysie przez koronawirusa. Hongkoński przewoźnik ogranicza działalność

Hongkońskie linie lotnicze Cathay Pacific to jeden z największych przewoźników powietrznych w Azji.

Wszyscy pracownicy zwolnieni

Na kilka dni przed wygaśnięciem ochronnego moratorium, ČSA postanowiła zwolnić wszystkich swoich 430 pozostających jeszcze przy zatrudnieniu pracowników. Jak ustalił ekonomiczny dziennik „Hospodářské Noviny”, informacja w tej sprawie trafiła już do odpowiedniego Urzędu Pracy. Zapewne oznaczać to będzie rychłe wstrzymanie przez ČSA wykonywania operacji lotniczych.

„Mogę potwierdzić, że otrzymaliśmy informację o masowych zwolnieniach” – powiedziała jedynie przewodnicząca zrzeszającego pracowników ČSA Związku Zawodowego Załóg Lotniczych Tereza Löffelmanová.

O ile ČSA jest już tylko o krok od ogłoszenia całkowitej upadłości, o tyle Smartwings jeszcze ma spore szanse na utrzymanie się. Jak piszą „Hospodářské Noviny”, spółka planuje pozyskać dodatkowe fundusze dzięki gwarantowanym przez państwo pożyczkom.

Ale warunek ma być jeden – ani jedna korona z tej kwoty nie może zostać wpompowana w zbyt już zadłużone ČSA, a to zdaniem czeskiego dziennika ekonomicznego oznacza, że dni narodowego przewoźnika lotniczego są już policzone.