Chiny: Na stacjach benzynowych brakuje oleju napędowego. Zaburza to transport towarów

Stacja benzynowa w Chinach, fot. Martin Junius (CC BY-NC-ND 3.0)

Stacja benzynowa w Chinach, fot. Martin Junius (CC BY-NC-ND 3.0)

Stacje benzynowe w wielu częściach Chin zaczęły racjonowanie paliwa dla pojazdów z silnikami diesla. To kolejny po kryzysie energetycznym problem dla chińskiej gospodarki, który może się odbić także na eksporcie towarów z tego kraju.

 

 

Maksymalnie do 100 litrów na jedno tankowanie dla kierowców w prowincji Hebei. Tylko do 25 litrów na pojazd dla kierowców samochodów osobowych w Junnanie, a jedno tankowanie dziennie do 300 juanów (47 dolarów) w mieście Shijiazhuang.

Chiński portal Caixin donosi o tym, że w niektórych częściach Chin zaczęło się na stacjach racjonowanie paliwa. Chodzi tu o olej napędowy dla silników diesla, którego zaczyna w Państwie Środka brakować.

Użytkownicy serwisu Weibo, nazywanego czasem „chińskim Twitterem”, dzielą się zaś historiami o kilkugodzinnym oczekiwaniu na stacji na dowóz paliwa oraz szybko rosnących cenach.

Podwyżki cen prądu i gazu w Europie. Receptą powstanie Unii Energetycznej?

Drastyczne podwyżki cen energii w całej Europie powodują wzrost kosztów energii dla konsumentów.

Zakłócenia dla łańcucha dostaw

Choć oficjalnie o kryzysie paliwowym w Chinach władze nie mówią, eksperci zwracają uwagę, że niedobory oleju napędowego już odbijają się na transporcie. „Przede wszystkim chodzi o transport na duże odległości związany np. z dowozem towarów na eksport. To odbije się na dostawach dla obiorców poza Chinami” – ocenia w rozmowie z BBC Mattie Bekink, ekspert ds. Chin w Economist Intelligence Unit.

Analityk dodaje, że to na ile łańcuchy dostaw zostaną zakłócone zależeć będzie od tego jak długo potrwają trudności z dostawami oleju napędowego na chińskie stacje. Już teraz jednak jest wiele opóźnień w dostawach, ponieważ popyt na wiele rzeczy rośnie, bo światowa gospodarka odbija się po pandemii COVID-19.

Tymczasem Chiny zmagają się już z poważnym kryzysem energetycznym wywołanym przez braki paliw kopalnych, a przede wszystkim węgla i gazu ziemnego. Tej jesieni do blackoutów doszło już w 17 prowincjach, które łącznie odpowiadają za 66 proc. chińskiego PKB.

Sprawia to kłopoty nie tylko dla chińskich gospodarstw domowych, ale także do ograniczenia pracy w fabrykach lub nawet całkowitego ich wyłączenia. Kłopoty z produkcją mieli m.in. chińscy podwykonawcy Tesli czy Apple. Są już także kłopoty w dostawach krzemu do paneli fotowoltaicznych (jego cena wzrosła o 300 proc.) czy komponentów do produkcji leków.

Francja chce częściowo zrekompensować obywatelom wzrost cen paliw i energii

W sumie ze świadczenia ma skorzystać 38 mln mieszkańców Francji.

Rośnie cena węgla i ropy naftowej

W związku z brakami węgla czy gazu cena tych surowców w Chinach rośnie – nawet do 192 dolarów za tonę węgla o kaloryczności 5500 kilokalorii. Wynika to nie tylko z większego zapotrzebowania na ten surowiec, ale także obłożenia embargiem jego dostaw z Australii, czym Pekin chciał ukarać Canberrę za głośne domaganie się śledztwa w sprawie przyczyn wybuchu pandemii.

Dodatkowym problemem są ulewne deszcze w prowincji Shanxi, która jest głównym chińskim regionem węglowym i odpowiada za 1/3 dostaw węgla dla chińskiej gospodarki. Ulewy wywołały bowiem powodzie i zakłóciły wydobycie.

Ponieważ brakuje w Chinach węgla, rośnie zapotrzebowanie na olej opałowy i inne naftowe paliwa, co z kolei prowadzi zarówno do braków na chińskich stacjach, jak i wzrost cen ropy na rynkach światowych.

Według wielu analiz kryzys energetyczno-paliwowy w Chinach może potrwać nawet do wiosny przyszłego roku.