Chiński koronawirus uderzy w nafciarzy i motoryzację

Fabryka samochodów, źródło: Pexels, fot. Jens Mahnke

Fabryka samochodów, źródło: Pexels, fot. Jens Mahnke

Na światowych giełdach koronawirus z Chin już nie budzi paniki. Ale epidemia z Wuhanu na pewno w tym roku uderzy w nafciarzy, motoryzację i lotnictwo.

 

„Przy wejściu na Kreml zaostrzono kontrolę. Oprócz urządzeń do prześwietlania, które mają wykrywać metalowe przedmioty, pojawiły się urządzenia do zdalnego badania temperatury ciała gości siedziby prezydenta Rosji” – napisała w czwartek agencja Interfax. Do tej pory takie urządzenia znano z relacji z Chin, gdzie są one wykorzystywane do wykrywania osób, które mogą być zarażone nowym, niebezpiecznym koronawirusem.

Według ostatnich danych w Chinach wykryto ponad 30 tys. osób zarażonych tym wirusem, a zabił on już ponad 600 osób.

Nic dziwnego, że ochrona prezydenta Rosji Władimira Putina stara się go ochronić przed tym niewidzialnym przeciwnikiem. Chiński koronawirus stał się też wyzwaniem dla przedsiębiorców na całym świecie.

Belgia: Pierwszy stwierdzony przypadek koronawirusa

Władze belgijskie potwierdziły, że u jednego z obywateli Belgii, których ewakuowano z chińskiego miasta Wuhan, wykryto zakażenie koronawirusem.

 

Zakażony obywatel Belgii (nie podano ani płci, ani wieku) przebywa obecnie w szpitalu wojskowym w Brukseli. Został niedawno ewakuowany wraz z grupą 350 …

Niespodziewana plaga

Doniesienia o błyskawicznie rozszerzającej się w Chinach epidemii nowego, śmiertelnie niebezpiecznego koronawirusa rozeszły się po świecie mniej więcej w połowie stycznia. Zaledwie kilka dni po tym, jak prezydent USA Donald Trump i chiński wicepremier Liu He podpisali porozumienie o zawieszeniu broni w ciągnącej się przez półtora roku wojnie celnej USA z Chinami.

Świat mógł odetchnąć z ulgą, bo to porozumienie zapewniało stabilność w światowym handlu na ten rok i powinno doprowadzić do ożywienia globalnej gospodarki. Te optymistyczne nastroje całkowicie popsuł wybuch epidemii koronawirusa w chińskim mieście Wuhan w prowincji Hubei, która jest czwartym co do wielkości ośrodkiem gospodarczym Chin.

„Podczas gdy niebezpieczeństwo wojny handlowej USA z Chinami, jak się wydaje, zostało zażegnane, to koronawirus wniósł nowe pokłady niepewności” – oceniła w tym tygodniu Christine Lagarde, szefowa Europejskiego Banku Centralnego, która do zeszłego roku kierowała Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

Dziś największą niewiadomą jest, kiedy uda się zatrzymać rozszerzanie się epidemii koronawirusa i czy epidemia nie ogranie większej części świata poza Chinami, dopóki nie zostanie opracowana skuteczna szczepionka przeciw wirusowi.

Zamknąć wirusa w Chinach

Na razie w tym celu na świecie podjęto brutalne wręcz działania. Jeszcze w styczniu władze Chin odcięły niemal 50 mln ludzi w prowincji Huabei, wprowadzając tam warunki kojarzące się zagranicznym dyplomatom ze stanem wojennym. Wiele państw wywiozło swoich obywateli z zagrożonych rejonów Chin, poddając ich potem szczegółowym badaniom, a czasem nawet kwarantannie. Rosja zamknęła przejścia graniczne z Chinami, a Korea Południowa zakazała wjazdu przybyszów z Wuhanu, głównego ogniska koronawirusa.

Praktycznie wszystkie główne zagraniczne linie lotnicze zawiesiły też loty do Chin. Sojusz przewoźników Air France-KLM, który pod koniec stycznia zawiesił loty do Chin do 9 lutego, w ostatni czwartek przedłużył to zawieszenie do 15 marca i zapowiedział, że potem wznawianie poszczególnych połączeń do Chin zostanie rozłożone na dwa tygodnie.

Epidemia koronawirusa: UE wysłała Chinom 12 ton sprzętu medycznego

Chiny wystąpiły do Unii Europejskiej z prośbą o pomoc. Chiński system opieki zdrowotnej jest przeciążony z powodu rosnącej liczby zakażeń koronawirusem. Brakuje także maseczek higienicznych czy sprzętu ochronnego dla służb medycznych.
 

O pomoc poprosił oficjalnie premier Chin Li Keqiang, który zadzwonił …

Przedłużona przerwa świąteczna

Epidemia koronawirusa z Wuhanu zbiegła się w czasie w okresem świętowania przez Chińczyków Nowego Roku w kalendarzu księżycowym. Zwykle w tym okresie Chińczycy najwięcej wydają, spotykają się z rodziną i znajomymi, wyjeżdżają na wycieczki.

W tym roku koronawirus pozbawił Chińczyków radości świętowania Nowego Roku, a dochodów pozbawił tamtejszych sklepikarzy i firmy turystyczne oraz przewoźników. Przedłużono też przerwy świąteczne, a w wielu przedsiębiorstwach wysłano pracowników na przymusowe, bezpłatne nieraz urlopy.

Nikt nie ma wątpliwości, że to przełoży się na spadek chińskiego PKB – co najmniej w pierwszym kwartale tego roku.

Ale z drugiej strony, szykując się do świętowania Nowego Roku, fabryki i handlowcy w Chinach gromadzili zapasy produktów na czas planowej przerwy w pracy. To złagodziło na razie – także dla zagranicznych kontrahentów Chińczyków – efekty dodatkowych przerw w pracy wprowadzonych po wybuchu epidemii.

Koronawirus. Pekin sypie pieniędzmi

Gdy w ostatni poniedziałek po przedłużonej przerwie otwarto wreszcie główne giełdy w Chinach, ich indeksy spadły o 9 proc. – najmocniej od roku. W kilka godzin wartość chińskich spółek giełdowych skurczyła się o niemal 400 mld dol.

Mogłoby być jeszcze gorzej, ale Pekin przygotował wielką interwencję rynkową. W poniedziałek Bank Centralny Chin przekazał na rynek pieniężny równowartość niemal 174 mld dol. A następnego dnia dorzucił jeszcze 100 mld dol.

W czwartek rząd Chin nagle zapowiedział też, że od 14 lutego obniży o połowę karne cła na ponad 1,7 tys. towarów z USA, importowanych do Chin za 75 mld dol. rocznie. Takiej obniżki nie wymagał rozejm zawarty w połowie stycznia z USA i Pekin przedstawił ją jako gest sprzyjający negocjacjom ostatecznej umowy handlowej z prezydentem USA Donaldem Trumpem. To pomoże chińskim firmom zmniejszyć wydatki w czasie walki z koronawirusem. Ale także ułatwi Amerykanom eksport do Chin.

embed

Kurs franka spada

Nic dziwnego, że na wieść o decyzji Pekinu główne indeksy giełdy na Wall Street zanotowały nowe rekordy. Do rekordowego poziomu podskoczył też indeks STOOX 600 największych spółek giełdowych Europy.

Po panice, jaką w zeszłym tygodniu na światowych giełdach wywołał koronawirus, w tym tygodniu nie ma już śladu. Analitycy i maklerzy wskazują, że te obawy ustąpiły wobec lepszych, niż prognozowano, wyników wielu spółek. W środę nastroje inwestorów poprawiły też doniesienia chińskiej i brytyjskiej prasy o postępach w opracowaniu leków na koronawirusa z Wuhanu.

„Lęki, które ogarnęły inwestorów, gdy zaczął się wirus, jak się wydaje, już nieco opadły” – potwierdził Rick Meckler z amerykańskiej firmy inwestycyjnej Cherry Lake Investments, cytowany przez agencję Reuters.

W tym tygodniu inwestorów uspokajał też Philip Lane, główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego.

„Historia [poprzednich epidemii] pokazuje, że takie wydarzenia mogą mieć poważne skutki na krótką metę, ale nie mają trwałych skutków” – powiedział Lane, przypominając epidemię koronawirusa SARS z 2003 r.

Na poprawie nastrojów inwestorów na świecie skorzystali też posiadacze kredytów we frankach szwajcarskich. W zeszłym tygodniu po wybuchu paniki koronawiursa za jednego franka według średniego kursu NBP trzeba było zapłacić ponad 4 zł, a w ostatni czwartek – już 3,97 zł.

Epidemia koronawirusa. Cios w nafciarzy i Gazprom

Ze skutkami koronawirusa boryka się saudyjski gigant naftowy Saudi Aramco. W grudniu zeszłego roku po ofercie publicznej Saudi Aramco zostało najcenniejszą spółką giełdową świata, a kapitalizacja saudyjskiego koncernu przekroczyła astronomiczną kwotę 2 bln dol. Jednak teraz kurs akcji Saudi Aramco spada i w czwartek saudyjski koncern był wart „tylko” 1,78 bln dol. Nic dziwnego, skoro przez ostatnie dwa tygodnie cena ropy naftowej spadała do poziomu najniższego od końca 2018 r.

„Dla Aramco koronawirus to podwójny cios. Chodzi nie tylko o niskie ceny ropy naftowej, ale także o prawdopodobne zmniejszenie wydobycia przez OPEC Plus [allians OPEC i Rosji], które zapewne znowu zostanie zrealizowane głównie kosztem Arabii Saudyjskiej” – ocenił Dmitrij Marinczenko z rosyjskiego oddziału agencji ratingowej Fitch.

WHO ogłasza globalny alert ws. koronawirusa

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła globalny stan wyjątkowy w związku z epidemią chińskiego koronawirusa. Wirus przenosi się bowiem do coraz większej liczby krajów.

 

Epidemia wywołującego ostre zapalenie płuc koronarowirua wybuchła pod koniec grudnia w chińskim mieście Wuhan w prowincji Hubei. Od tamtej …

Według agencji Bloomberg z powodu koronawirusa w styczniu popyt Chin na ropę naftową zmalał o 20 proc., a według ekspertów w lutym ten spadek może wynieść 25 proc. – jak napisał dziennik „The Financial Times”. To przekłada się na zmniejszenie globalnego popytu na ropę naftową aż o 3 proc. i w efekcie ceny surowca maleją.

W czwartek po trzech dniach obrad komitet techniczny OPEC zaproponował dalsze cięcia wydobycia ropy naftowej. Ale Rosja zapowiedziała, że musi jeszcze to rozważyć. I ceny ropy zaczęły spadać.

Powody do obaw ma także Gazprom, który wysłał w zeszłym roku do Europy rekordową niemal ilość gazu, szykując się do kolejnej wojny gazowej z Ukrainą. Nie doszło jednak do tego, a z powodu wyjątkowo ciepłej zimy w magazynach UE są teraz rekordowe zapasy gazu i rekordowo niskie są także ceny gazu na europejskich giełdach.

– Teraz ceny gazu w Europie mogą jeszcze spaść, bo z powodu koronawirusa zmalało zapotrzebowanie na skroplony gaz w Chinach i statki z LNG przeznaczonym dla Chin są przekierowywane do Europy – powiedział Rainer Seele, szef austriackiego koncernu paliwowego OMV.

Koronawirus straszy motoryzację. Huśtawka Tesli

Przez ostatnie dni inwestorzy przecierali oczy ze zdumienia, patrząc na wzlatujący kurs akcji producenta aut elektrycznych Tesla. W ostatni wtorek akcje Tesli kosztowały ponad 900 dol. za sztukę, od początku roku ponad dwukrotnie podbijając swoja cenę. Jednym z głównych powodów tak gwałtownego wzrostu kursu akcji Tesli było rozpoczęcie sprzedaży aut tej firmy z jej fabryki w Szanghaju.

W środku tygodnia inwestorzy nagle przypomnieli sobie, że Szanghaj jest w Chinach, gdzie szaleje koronawirus. A gdy w środę Tesla zapowiedziała, że przekłada o kilka dni wznowienie produkcji w Chinach, kurs akcji firmy Elona Muska zanurkował o 17 proc. i na zamknięcie giełdy na Wall Street kosztowały one niespełna 735 dol. za sztukę.

Kilka dni wcześniej koreański Hyundai zapowiedział, że będzie musiał wstrzymać lub opóźnić produkcję kilku modeli aut w swoich macierzystych fabrykach z powodu braku części z Chin.

Pierwszą fabrykę aut poza Chinami z powodu koronawirusa może zamknąć w Europie koncern Fiat Chrysler. W piątek szef tego koncernu Mike Manley zapowiedział, że może się to stać za dwa do czterech tygodni, jeśli do tego czasu produkcji nie wznowi jeden z chińskich kooperantów Fiat Chrysler.

Nie ma wątpliwości, że właśnie branża motoryzacyjna może być jedną z największych ofiar koronawirusa, nawet jeśli epidemię najbardziej odczują fabryki koncernów w Chinach. W większości są one teraz zamknięte. Prawie 70 proc. chińskich dilerów twierdzi też, że od końca stycznia prawie nie ma klientów.

To może przekreślić szanse na wzrost sprzedaży nowych aut w Chinach po dwóch latach spadków wywołanych wojną celną z USA. A skutki tej depresji odczują światowe koncerny. Zdaniem agencji ratingowej najbardziej skutki koronawirusa może odczuć Volkswagen, który ok. 40 proc. swoich aut produkuje i sprzedaje właśnie w Chinach. W tym przypadku stawką jest ok. 3 mld dol. dywidend, jakie co rok koncern z Wolfsburga dostaje od swoich chińskich spółek.

Ucierpi także niemiecki koncern Bosch, którego dwie fabryki części samochodowych w mieście Wuhan zostały zamknięte przez władze Chin. A sprzedaży części do aut w Chinach przynosi Boschowi 14 mld dol. rocznie.

KE uruchamia Mechanizm Ochrony Ludności ws. koronawirusa

Unijny Mechanizm Ochrony Ludności uruchomiono na wniosek Francji. Chodzi o to, aby ułatwić ewakuację z Chin obywateli państw członkowskich. W prowincji Hubei trwa bowiem epidemia koronawirusa wywołującego ostre zapalenie płuc.

 

Epidemia, która wybuchła w mieście Wuhan kosztowała już życie 132 osób. …

Przez koronawirusa stracą Disney i Michael Kors

Przymusowe zamknięcie Disneylandu w Szanghaju może przynieść w tym kwartale 135 mln dol. strat, a dodatkowe 40 mln dol. strat może kosztować zamknięcie takiego parku rozrywki w Hongkongu – przewiduje firma The Walt Disney Company.

Firma Capri Holdings, która na początku lutego musiała zamknąć w Chinach 150 z 225 tamtejszych sklepów z odzieżą marek Versace, Michael Kors i Jimmy Choo, straty z tego powodu szacuje na 100 mln dol.

Z niepokojem doniesienia z Chin śledzą też amatorzy nowych smartfonów. Amerykański producent mikroprocesorów Qualcomm ostrzegł, że jeśli wkrótce nie zostanie wznowiona produkcja w chińskich fabrykach, to producentom smartfonów grożą problemy z dostawą nowego sprzętu.