Ceny ropy naftowej runęły – winne koronawirus i spory w OPEC

źródło: pxhere (CC0 Public Domain)

Ceny ropy naftowej spadły najmocniej od 1991 r. To skutek braku porozumienia na szczycie OPEC+. Rosja nie chce ograniczenia wydobycia, a Arabia Saudyjska ogłosiła w odwecie rozpoczęcie wojny celnej. Swoje dokłada także spadek popytu wywołany epidemią koronawirusa.

 

Cena za jedną baryłkę ropy Brent na światowych rynkach spadła na otwarcie notowań o 29 proc., czyli aż o 13,29 dolara, do poziomu 31,98 dolara. Tak dużego spadku liczonego procentowo nie było od stycznia 1991 r., czyli od wybuchu wojny w Zatoce Perskiej i rozpoczęcia pierwszej amerykańskiej inwazji na Irak.

Cena jednej baryłki ropy Brent zbliżyła się więc do najniższego poziomu od 4 lat, który wynosił 31,02 dolara. Jeszcze niższa była cena ropy West Texas, która wyniosła 28,16 dolara za baryłkę. Gwałtowny spadek cen ropy naftowej natychmiast odbił się na indeksach giełdowych, za które w wielu miejscach świata odpowiadają w dużym stopniu wielkie koncerny paliwowe.

Spadki giełdowe na świecie

Najważniejsze światowe giełdy otworzyły się dziś na dużym minusie, niemiecki indeks DAX tracił 7 proc., hiszpański IBEX35 6 proc, a włoski FTSE MIB 5,5 proc. Spadały też wszystkie najważniejsze indeksy na nowojorskiej Wall Street – S&P500 (o 4,9 proc.), Dow Jones (o 4,7 proc.) i Nasdaq (o 4,8 proc.). Gdy spadki zaczęły się pogłębiać – S&P500 malał o 7 proc., a Dow Jones skurczył się aż o 2 tys. punktów – notowania wstrzymano na kwadrans, by inwestorzy ochłonęli.

Najwięcej w Europie tracił indeks giełdy w Atenach – 13 proc., a w Oslo o 10 proc. Źle zaczęła się także sesja Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – od spadku indeksu WIG20 o 6,6 proc., który jednak około południa nieco się zmniejszył (do -5,7 proc.). Drożały właściwie tylko akcje firm farmaceutycznych oraz producentów artykułów higienicznych.

Co ciekawe, na GPW drożały (o nieco ponad 1 p.p.) także akcje PKN Orlen, ale akurat ten koncern zajmuje się głównie przetwórstwem i sprzedażą paliw, a więc niższe ceny surowca mogą wpłynąć na większe zyski koncernu, zwłaszcza jeśli cała sytuacja w mniejszym stopniu przełoży się na cenę końcową na stacjach benzynowych.

Nerwowo reagowały też kursy niektórych walut. Najmocniej zareagował rosyjski rubel. Inwestorzy walutowi przerzucali się za to na japońskiego jena oraz na – traktowanego najczęściej jako tzw. bezpieczna przystań – franka szwajcarskiego. Drożało także złoto. Dziś rano cena 1 uncji przekroczyła 1,7 tys. złotych.

Spadki na giełdach wywołane są jednak nie tylko załamaniem się kursu ropy naftowej, ale także niepokojem związanym z epidemią koronawirusa. Dlatego na rynkach azjatyckich oznaczający zniżki kursów kolor czerwony króluje już od dłuższego czasu – dziś główny indeks giełdy w Hong Kongu (Hang Seng) malał na otwarciu sesji o 3,8 proc., a tokijski indeks Nikkei o ponad 5 proc. Spadek indeksów na giełdzie w Szanghaju (średnio o 3 proc.) nie wyglądał więc już tak dramatycznie.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie

Europa stała się epicentrum pandemii koronawirusa. Obecność patogenu zdiagnozowano u ponad 425 tys. ludzi na świecie, wyzdrowiała dotąd ok. 1/4 zakażonych. Ponad 4 proc. osób zarażonych umarło. 

Nieudany szczyt OPEC+

Główną przyczyną tak gwałtownych spadków cen ropy jest fiasko szczytu grupy OPEC+, czyli zrzeszenia części eksporterów ropy naftowej poszerzonego w ostatnim czasie m.in. o Rosję. W ostatni piątek Arabia Saudyjska zaproponowała na spotkaniu w Wiedniu ograniczenie wydobycia o 1,5 mln baryłek ropy dziennie. Tego typu decyzje stabilizowały cenę ropy w przypadku poprzednich spotkań w formacie OPEC+.

Tym razem jednak część z państw członkowskich zrzeszenia, powołując się na wprowadzone już w ostatnich miesiącach ograniczenia wydobycia, powiedziała Arabii Saudyjskiej: „Nie!”. Najważniejszy był jednak opór Rosji, która jest dużym eksporterem ropy i zależy od tego mocno państwowy budżet. Tymczasem obecnie obowiązujące ograniczenie wydobycia działa tylko do kwietnia.

Zirytowany działaniami Moskwy Rijad zapowiedział więc zwiększenie wydobycia i – na dodatek – obniżanie cen surowca, co odczytano jako jawne wypowiedzenie wojny cenowej wobec Rosji. Moskwa nie pozostała dłużna i także zapowiedziała zwiększenie wydobycia, ale na sztuczne obniżanie ceny surowca nie może już sobie pozwolić.

Budżet rosyjski stabilizuje się przy cenie około 82 dolarów za baryłkę, a tymczasem rosyjska ropa Urals też potaniała do ok. 30 dolarów za baryłkę. Natomiast budżet saudyjski bilansuje się także na poziomie obecnych cen. Ale spadek cen ropy odbił się także na saudyjskiej giełdzie (główny indeks tracił 3,5 proc) oraz na notowaniach państwowego giganta naftowego Aramco, który stracił 10 proc. giełdowej wartości.

To dlatego, choć Ministerstwo Finansów Rosji zapewnił, że zgromadzone rezerwy finansowe pozwolą sztucznie stabilizować budżet przez 6-10 lat, tak mocno osłabił się kurs rubla. Rosyjska giełda na razie nie zareagowała, ale tylko dlatego, że w poniedziałki… jest nieczynna.

Swoje do cen ropy dokłada także koronawirus. Świat zaczyna się już powoli godzić z wywołanym epidemią spowolnieniem, ponieważ niezwykle istotna w ujęciu globalnym gospodarka chińska stoi od przeszło miesiąca. Z jednego strony spada zapotrzebowanie na ropę naftową w Państwie Środka, a z drugiej – spowolnienie gospodarcze zawsze wiąże się bowiem ze spadkiem zapotrzebowania na ropę na całym świecie – wiele krajów nie zamierza robić kryzysowych zapasów surowca.

Pierwsza linia lotnicza upadła przez koronawirusa

Upadłość ogłosiła brytyjska linia regionalna Flybe. Potwierdził to regulator rynku transportu lotniczego w Wielkiej Brytanii – Civil Aviation Authority (CAA). Pasażerowie, którzy mieli wykupione loty, zostali pozbawieni transportu.

 

Linie lotnicze Flybe zatrudniały blisko 2 tys. osób (wszystkie z dnia na dzień …