Budżety 2017: Hiszpanii się udało, Włochom – nie

Źródło: KE

Komisja Europejska zaakceptowała budżet Hiszpanii na bieżący rok, kończąc tym samym miesiące sporów z Madrytem. Rzym natomiast będzie musiał się jeszcze postarać, zanim Bruksela zgodzi się na zwiększenie jego wydatków.

 

Wczoraj (17 stycznia) Komisja Europejska, w cieniu wyborów przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, wydała oceny budżetów państw członkowskich. Dobre informacje popłynęły na Półwysep Iberyjski. Gorsze wieści usłyszał natomiast Rzym oraz  Wilno, które będzie wymagać specjalnej uwagi Komisji.

Oceny budżetów

KE regularnie ocenia budżety państw członkowskich Unii Europejskiej, by upewnić się, że nie planują one nadmiernych wydatków. To pokłosie kryzysu sprzed prawie 10 lat, który zmotywował Brukselę do podjęcia kroków mających na celu zapobieżenie podobnym załamaniom w przyszłości.

Wymogi Brukseli są sformalizowane w Pakcie Stabilności i Wzrostu. Zgodnie z nim, w danym roku, deficyt budżetowy nie może przekroczyć 3 proc. PKB, a dług publiczny 60 proc. PKB. Prócz tego, w UE istnieją także, ustalane przez KE, cele średnioterminowe (MTOs, medium-term objectives), które mają na celu poprawę zdrowia finansów publicznych we wszystkich krajach, nawet tych bez nadmiernego zadłużenia.

Gdy te limity są przekroczone, Komisja Europejska wydaje zalecenia danemu państwu i wyznacza mu w nich cele. Cele określają, jak w kolejnych latach powinny się kształtować powyższe wskaźniki, by doprowadzić do jak najszybszego powrotu danego państwa poniżej unijnych progów.

Hiszpania i Portugalia

Hiszpania była jednym z państw, które unijne limity przekroczyło. Od 2009 r. jest na nią nałożona procedura nadmiernego deficytu za niedotrzymanie unijnych wskaźników, ale z uwagi na ciężką sytuację gospodarczą tego kraju proces przywracania budżetu do równowagi się wydłużał.

Jednak 8 sierpnia 2016 r., w środku trwającego wtedy hiszpańskiego kryzysu politycznego (od ośmiu miesiąc ten kraj nie miał wówczas rządu), Rada UE postawiła Madrytowi konkretne warunki. Zgodnie z nimi deficyt budżetowy tego kraju miał wrócić do akceptowalnego poziomu do 2018 r.: w 2016 r. miał wynieść 4,6 proc., w 2017 r. – 3,1 proc., a w 2018 r. – 2,2 proc.

4 listopada 2016 r. nowo zaprzysiężony hiszpański rząd premiera Mariano Rajoya przedstawił uaktualnioną wersję budżetu na 2017 r. Normalnie KE ocenia budżety w listopadzie roku poprzedzającego, ale z uwagi na brak rządu w Hiszpanii od grudnia 2015 r. do października 2016 r. przygotowanie takiego budżetu było wtedy niemożliwe.

Zatwierdzenie budżetu przedstawionego przez Rajoya jest dobrą informacją dla hiszpańskiego premiera, jako że nie będzie on musiał teraz szukać oszczędności. To dla niego szczególnie ważne, ponieważ ma on ambitne plany względem hiszpańskiej gospodarki na ten rok – na wczorajszym spotkaniu z samorządowcami zapowiedział, że w bieżącym roku w Hiszpanii powstanie 400 tys. nowych miejsc pracy, a bezrobocie spadnie do 17,6 proc. Zapowiedział też dalsze dążenie do pokryzysowej odbudowy przychodów, choć  nadal mają być one niższe o 20 mld euro niż 10 lat temu.

Portugalia z kolei osiągnęła w zeszłym roku deficyt na poziomie 2,3 proc. PKB. Nastąpiło to po serii starć z Brukselą na początku 2016 r., która naciskała na zwiększenie oszczędności, po tym, jak w 2015 r. deficyt wyniósł 4,4 proc. PKB.

Premier António Costa skorzystał więc z okazji, by pochwalić się tym wynikiem przed własnym parlamentem. Przemawiając w nim stwierdził, że „wbrew wszelkim oczekiwaniom katastrofy wypełniliśmy nasze zobowiązania”.

Włochy

Włochy, w przeciwieństwie do Hiszpanii i Portugalii, nie mogą natomiast zakończyć sporu budżetowego.

Deficyt budżetowy tego kraju był przewidziany na 2,4 proc. PKB, a w 2017 r. rząd chce go obniżyć do 2,3 proc. To cały czas poniżej progu 3 proc. PKB ustalonego przez Pakt, ale powyżej oczekiwań KE, która chce, by włoski deficyt nie przekroczył w tym roku 1,8 proc. PKB.

Powodem jest rekordowo wysoki dług publiczny Włoch. Przekracza on ponad dwukrotnie wymogi Paktu i wynosi 130 proc. PKB.

KE miała wysłać do Rzymu list, w którym apeluje o obniżenie planów wydatkowych na bieżący rok. Do  tej pory Włochy argumentowały, że muszą pozostać na tym poziomie z uwagi na dodatkowe koszty wywołane napływem imigrantów, a także kolejnymi trzęsieniami ziemi. Nieoficjalnie, ze źródeł we włoskim rządzie wynika, że decyzja nt. tego, czy Rzym w ogóle odpowie na list KE zapadnie w najbliższych dniach.

Litwa

Litwa z kolei będzie wymagała ponownej oceny KE. Planuje ona obecnie reformę strukturalną finansów publicznych, w tym także wydatków emerytalnych. Mimo że na dłuższą metę ma ona poprawić ich wydajność, to będzie ona wymagała odejścia od swojego MTO w tym roku, co wymaga zgody KE.

Pierre Moscovici, komisarz ds. gospodarczych i finansowych, podatków i ceł zapowiedział, że Komisja będzie stosowała postanowienia Paktu „w sposób zdecydowany i inteligentny”. Stwierdził, że KE „zatwierdzi klauzulę elastyczności dla litewskich reform strukturalnych na wiosnę”.