Brytyjski parlament: Facebook to „cyfrowy gangster”

Sala obrad Izby Gmin, źródło: Flickr/UK Parliament, fot. Catherine Bebbington (www.parliament.uk)

Sala obrad Izby Gmin, źródło: Flickr/UK Parliament, fot. Catherine Bebbington (www.parliament.uk)

W przygotowanym przez brytyjskich posłów raporcie bardzo krytycznie ocenione zostały działania Facebooka, który zdaniem komisji w Izbie Gmin „celowo i świadomie” łamał przepisy w kwestii prywatności danych czy konkurencji rynkowej.

 

Przygotowanie raportu zajęło posłom z Komisji ds. Cyfrowych, Kultury, Mediów i sportu 1,5 roku. Posłowie zbadali m.in. to, jak Facebook współpracował biznesowo z podmiotami zewnętrznymi w ostatnim okresie.

Śledztwo podgrzane przez Cambridge Analytica

Poselska analiza zaczęła się jeszcze przed tym, jak w marcu ubiegłego roku ujawniono działania firmy Cambridge Analytica. Pozyskała ona bardzo złożone dane kilkudziesięciu milionów użytkowników Facebooka (głównie w USA i Wielkiej Brytanii), dzięki podsuwaniu im pozornie niewinnych ankiet i zabaw psychologicznych. Dzięki zebranym informacjom można było przygotować bardzo sprofilowane przekazy polityczne.

Analiza Izby Gmin dotyczyła jednak głównie przypadków dezinformacji szerzonej za pośrednictwem mediów społecznościowych i przyczynkiem do niej były doniesienia o rosyjskich ingerencjach w kampanie wyborcze w internecie w państwach Zachodu.

Członkom brytyjskiej komisji udało się dotrzeć m.in. do wewnętrznych maili przesyłanych między menedżerami Facebooka. Stało się to możliwe dzięki temu, że przed sądem w Kalifornii złożono pozew przeciw amerykańskiemu gigantowi internetowemu. Pozew złożyła niewielka spółka technologiczna Six4Three, która przygotowała aplikację pomagającą wyszukiwać na Facebooku… zdjęcia w kostiumach kąpielowych.

Facebook zerwał w 2014 r. umowę z Six4Three i tym samym odciął kontrowersyjną aplikację o nazwie Pikini od swoich baz danych. Niewielka spółka pozwała więc rok później giganta o zwrot kosztów poniesionych na rozwój swojej aplikacji. Jako jeden z dowodów przedstawiono komunikację e-mailową z menedżerami Facebooka. Sąd nakazał też serwisowi społecznościowemu ujawnienie innej wewnętrznej korespondencji i udostępnienie jej do wglądowi stronie pozywającej.

Nie oznaczało to jednak jeszcze upublicznienia maili. Ale przewodniczący Komisji ds. Cyfrowych, Kultury, Mediów i Sportu w Izbie Gmin – poseł Partii Konserwatywnej Damian Collins uzyskał je w listopadzie ubiegłego roku od założyciela Six4Three Teda Kramera. Oficjalnie stało się tak, ponieważ podczas pobytu w Londynie Kramerowi groziło zatrzymanie w związku z inną sprawą. Założyciel Six4Three w ramach ugody z brytyjskim wymiarem sprawiedliwości przekazał swojego laptopa członkom komisji w Izbie Gmin.

Prawnicy Facebooka przekonywali jednak, że to tylko wybieg, aby Brytyjczycy uzyskali wewnętrzne dokumenty amerykańskiej firmy. Wskazywali, że Kramer celowo zabrał ze sobą komputer, wynajął w Londynie pokój w hotelu niedaleko Pałacu Westminsterskiego, gdzie mieści się parlament, a także kilka razy wcześniej spotykał się z brytyjskimi parlamentarzystami. Do wątpliwości prawników Facebooka przychylił się kalifornijski sąd, który próbował zarekwirować Kramerowi laptopa i smartfona, a do ich dostarczenia zobowiązał prawnika Six4Three Thomasa Scaramellino. Brytyjczycy byli jednak szybsi.

Niemcy hamują Facebooka

Niemiecki Federalny Urząd Kartelowy uznał, że Facebook wykorzystuje swoją dominującą pozycję na rynku do gromadzenia danych o użytkownikach, które pochodzą z zewnętrznych stron internetowych. Chodzi m.in. o Whatsapp, Instagram, a także inne, zupełnie niepowiązane z Facebookiem strony.
 

Czwartkowa decyzja jest efektem …

Facebook znał wcześniej swoje luki?

Wśród ujawnionych brytyjskim posłom maili była między innymi korespondencja dotycząca funkcjonowania tzw. interfejsu programowania aplikacji (API). W uproszczeniu interfejs ten to zbiór reguł określających to jak różne aplikacje czy programy komputerowe komunikują się ze sobą i wymieniają informacje. A Six4Three korzystało z tego samego typu API co Cambridge Analytica. Ujawnione maile pokazały, że menedżerowie Facebooka doskonale wiedzieli o lukach w interfejsie i możliwościach ich komercyjnego wykorzystania. Świadomy istnienia luk miał być nawet założyciel i prezes serwisu społecznościowego Mark Zuckerberg.

Brytyjska komisja stwierdziła również, że Facebook majstrował przy ustawieniach prywatności swoich użytkowników tak, aby ich dane mogły wyciekać do zewnętrznych podmiotów, które wykupywały od serwisu społecznościowego róże usługi. Programiści, którzy przeciw temu protestowali mieli być zaś usuwani z firmy. „Firmy takie jak Facebook nie powinny zachowywać się jak cyfrowi gangsterzy w świecie online, uważając się za stojących ponad prawem” – stwierdzono w raporcie.

„Facebook nieuczciwie wykorzystuje dominującą pozycję rynkową w mediach społecznościowych, aby zdecydować, które firmy odniosą sukces, a które nie” – stwierdzono w innym miejscu liczącego 108 stron raportu. Koncern bowiem dzieli ich zdaniem podmioty zewnętrzne na „równych i równiejszych” w dostępie do swoich baz danych.

Posłowie wytknęli także Markowi Zuckerbergowi, że trzykrotnie odmówił stawienia się do złożenia wyjaśnień przed Izbą Gmin, choć zeznawał przez Kongresem USA oraz przedstawicielami Parlamentu Europejskiego. Do Londynu jeździli jednak składać wyjaśnienia tylko niżsi rangą menedżerowie Facebooka, którzy często nie odpowiadali na pytania brytyjskich posłów zasłaniając się niewiedzą.

Podczas zeznań w Waszyngtonie i Brukseli Zuckerberg zapewniał natomiast, że jego koncern bierze na siebie pełną odpowiedzialność za to co się stało, choć „nie miał świadomości tego, jak działają podmioty zewnętrzne”. Obiecał także usunięcie luk w działaniu Facebooka, które pomagały w uzyskiwaniu danych użytkowników i wykorzystywaniu ich niezgodnie z przepisami. Ale członkowie komisji Izby Gmin stwierdzili, że Zuckerberg wykazał się „odpowiednim poziomem przywództwa oraz profesjonalizmem w zarządzaniu.”

Europosłowie chcą audytu Facebooka przez organy UE

Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą do przeprowadzenia głębokiej kontroli dotyczącej tego, jak amerykański serwis społecznościowy chroni dane użytkowników z UE. To pokłosie skandalu, jaki wybuchł wiosną tego roku wokół firmy Cambridge Analytica, która wykorzystując luki w regulaminie Facebooku, pozyskała dokładne …

Facebook odrzuca oskarżenia, ale obiecuje współpracę

Także teraz Facebook odrzucił oskarżenia. Dyrektor koncernu ds. polityki publicznej w Wielkiej Brytanii Karim Palant napisał, że koncern „wspiera istniejące już przepisy dotyczące ochrony danych osobowych i prywatności użytkowników”. Ujawnione przez Izbę Gmin dokumenty dotyczące sporu sądowego z Six4Three są zaś jego zdaniem „selektywnie przedstawione i dlatego pokazują wersję tylko jednej strony”. Przypomniał także, że Facebook udzielił podczas zakończonego dochodzenia ponad 700 wyjaśnień dla członków komisji. Zapowiedział, że koncern dalej będzie współpracował z brytyjską administracją i parlamentem.

Członkowie Izby Gmin zarekomendowali jednak w swoim raporcie znowelizowanie brytyjskich przepisów dotyczących ochrony danych i prywatności użytkowników serwisów społecznościowych, aby chronić ich przed manipulacjami i dezinformacją. „Potrzeba nam nowych, niezależnych regulacji, które będą miały dużą moc i dadzą możliwość nakładania poważnych kar, aby ukrócić zapędy do budowania informacyjnego kapitalizmu przez siły, które chcą użyć nowych technologii, aby podważyć naszą demokrację” – powiedział Damian Collins.

„Demokracja jest zagrożona, gdy w bezlitosny sposób kieruje się do naszych obywateli dezinformację oraz tzw. ciemne reklamy (dark adverts) pochodzące z nieznanego źródła, które są dystrybuowane przez platformy społecznościowe, jakich używamy na codzień. Wielkie koncerny technologiczne nie zdały egzaminu z obowiązku ochrony swoich użytkowników i ustrzeżenia ich przed złymi treściami przy jednoczesnym poszanowaniu ich prywatności” – dodał Collins.

Stanowisko komisji kierowanej przez posła rządzących torysów od razu poparła opozycyjna Partia Pracy. „Era samoregulacji gigantów internetowych musi zakończyć się natychmiast” – stwierdził wiceprzewodniczący labourzystów Tom Watson.

Wśród zaproponowanych nowych rozwiązań prawnych znalazły się m.in.: stworzenie obowiązkowego kodeksu etycznego firm technologicznych, którego przestrzeganie będzie nadzorował niezależny organ; nadanie regulatorom zajmujących się kwestiami danych i prywatności możliwości pozywania gigantów technologicznych za złamanie owego kodeksu; znowelizowanie kodeksu wyborczego; nałożenia obowiązku natychmiastowego zamykania stron szerzących dezinformację lub propagandę oraz wprowadzenie dodatkowego podatku od firm technologicznych, który dofinansuje działalność biura brytyjskiego Komisarza ds. Informacji (odpowiednik polskiego GIODO).

Facebook zamknął ponad 300 stron z rosyjską dezinformacją

Kierownictwo Facebooka poinformowało, że zidentyfikowało i usunęło z serwisu 315 stron oraz 152 profile, a także 41 kont na Instagramie. Oskarżenie? Kolportowanie rosyjskiej dezinformacji. Większość z nich adresowana była do użytkowników na Kaukazie, na Ukrainie, w Mołdawii i w Azji …

Facebook usuwa rosyjską propagandę i blokuje antyszczepionkowców

Facebook od kilku miesięcy wdraża kolejne zmiany w swoim funkcjonowaniu. Użytkownikom umożliwiono wprowadzenie dodatkowych ustawień chroniących prywatność oraz dano możliwość sprawdzania tego jakie dane ma na ich temat na swoich serwerach serwis społecznościowy. Zamknięto także setki stron i profili szerzących dezinformację i propagandę oraz zerwano umowy z wieloma podmiotami zewnętrznymi oferującymi różne usługi użytkowników Facebooka.

Wczoraj (19 lutego) z Facebooka zniknęła też strona projektu medialnego „In the now”. Za tym anglojęzycznych projektem polegającym na produkcji krótkich informacyjnych materiałów wideo dla młodych widzów stoi rosyjska, powiązana z Kremlem telewizja RT (dawne „Russia Today”). Filmy produkowała zarejestrowana w Niemczech firma Maffick Media, która należy do innej firmy producenckiej Ruptly. Ta z kolei spółka jest już własnością RT.

„Projekt był udany – 2,5 mld obejrzeń, 4 mln fanów tylko na Facebooku. CNN, na podstawie informacji podanych przez fundację finansowaną przez Departament Stanu i NATO, zrobiło jednak materiał o tym, że projekt jest finansowany przez Rosję. I zadali w nim pytanie o to, jak możliwa jest taka rosyjska ingerencja. Facebook nas zablokował, nie przedstawiając jednak żadnych oskarżeń” – żaliła się na Twitterze redaktor naczelna RT Margarita Simonian.

Facebook jako pierwszy odpowiedział także na apel kongresmena Partii Demokratycznej Adama Schiffa, aby nie promować w serwisach społecznościowych materiałów produkowanych przez ruchy antyszczepionkowe. Apel ten pojawił się po tym jak w Waszyngtonie pojawiło się wyjątkowo dużo zachorowań na odrę, czego przyczyną jest rosnąca liczba osób unikających szczepień ochronnych.

Posty czy artykuły przygotowane przez ruchy antyszczepionkowe zostały przez Facebooka oficjalnie uznane za fake newsy i dzięki temu algorytmy serwisu mają nie podbijać ich w wynikach wyszukiwania, nawet jeśli zareaguje na nie wielu użytkowników. Nie będzie także można wykupywać reklam dla materiałów przekonujących, że nie należy się szczepić.

Facebook likwiduje sieci dezinformacji Rosji i Iranu

W środę Facebook ogłosił usunięcie ze swojej sieci ponad 650 stron, grup i kont internetowych, które miały służyć do rozpowszechniania na świecie dezinformacji w interesach Rosji i Iranu.

„Dzisiaj usunęliśmy kilkaset stron, grup i kont za skoordynowane, nieautentyczne działania na Facebooku …