Branża turystyczna zwalnia pracowników. TUI aż 8 tysięcy

Boeing 737-700 w barwach TUI na lotnisku Zaventem w Brukseli, źródło: Wikipedia, fot. Mopje18 (CC BY-SA 4.0)

Branża turystyczna znalazła się przez pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 w ogromnym kryzysie. Wielu touroperatorów zdecydowało się na grupowe zwolnienia w tym największa firma turystyczna w Europie – niemiecka TUI, która chce zwolnić 8 tys. osób.

 

Zamknięte hotele, parki rozrywki czy muzea, a także ograniczenia w możliwości podróżowania mocno uderzyły w branżę turystyczną. Straty są ogromne i na razie trudne do oszacowania.

TUI poinformował już, że wprowadzone w większości krajów europejskich w połowie marca obostrzenia graniczne i lotnicze już kosztowały niemieckiego touroperatora 813 mln euro z powodu konieczności odwołania niemal wszystkich wyjazdów. Cały pierwszy kwartał bieżącego roku (choć obostrzenia w wielu krajach trwały w nim tylko 2-3 tygodnie) zakończył się stratą w wysokości 512 mln euro.

Dlatego zarząd TUI podjął decyzję o ścięciu kosztów aż o 70 proc. Wśród nich także kosztów osobowych. Stąd zapowiedź grupowych zwolnień. Pracę ma stracić nawet 8 tys. osób. „Musimy doprowadzić do tego, aby TUI stał się sprawniejszy, szybciej reagujący i mniej chłonny kapitałowo” – tłumaczył tę decyzję prezes TUI Friedrich Joussen.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

To nie koniec cięcia kosztów

Być może w kolejnych miesiącach dojdzie do następnych grupowych zwolnień. Joussen poinformował, że łącznie w najbliższym czasie zatrudnienie może być zredukowane nawet o 30 proc. TUI zatrudnia na całym świecie ok. 60 tys. osób. W sezonie – np. jako rezydentów biura w kurortach lub kierowców – dodatkowe 10 tys. Te osoby zapewne w tym roku nie znajdą w TUI zatrudnienia.

Niemiecka firma nie jest tylko organizatorem wycieczek, ale posiada także własną czarterową linię lotniczą – TUIfly, która świadczy także usługi jako przewoźnik niskokosztowy. Jeszcze w lutym snuto plany uruchomienia w tym roku nowych połączeń, m.in. do Cancun w Meksyku oraz Puerto Plata na Dominikanie. Na trasach do karaibskich kurortów TUIfly miała konkurować z Condorem, którego zakup ogłosił w mniej więcej tym samym czasie polski LOT.

Należąca do niemieckiego biura podróży linia miała w tym celu powiększyć swoją flotę, która liczyła wówczas 38 maszyn. W barwach TUIfly miały w tym roku zacząć latać nowe Boeingi – średniodystansowe 737-800 oraz długodystansowe 787-800, czyli Dreamlinery. Nowe samoloty nie zostały jednak zakupione, ale wynajęte. Wszystko wskazuje na to, że TUIfly teraz wycofa się z tych kontraktów.

TUI otrzymała już gwarantowany przez niemiecki rząd kredyt pomostowy w wysokości 1,8 mld euro na obsługę bieżących zobowiązań. Pożyczkę trzeba będzie jednak szybko spłacić – już do połowy 2022 r. A to sprawia, że cięcie kosztów stało się nieuniknione. „Nasza linia lotnicza także musi być właściwych rozmiarów. Pozbędziemy się wszystkich niedochodowych aktywów” – poinformował Joussen.

I poinformował, że jeśli koszty nie zostaną zmniejszone, firmie może grozić bankructwo. Na razie spółka ma jeszcze gotówkowe zasoby, ale miesięcznie kurczą się one o ok. 250 mln euro. I latem się skończą.

Koronawirus: W tym roku wakacji nie będzie?

Jaka przyszłość czeka branżę hotelarską i całą turystykę?

Tegoroczny sezon nie do końca stracony?

Ale prezes Joussen liczy, że tegoroczny sezon nie będzie całkiem stracony. „Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia działania tak szybko, jak to znów będzie możliwe. Ten sezon zacznie się później, ale może za to potrwać dłużej. Ale wakacje trzeba wymyślić na nowo. Odkryć nowe kierunki, zmienić sposób podróżowania, oferować na miejscu inne atrakcje i wreszcie sprzedawać jak najwięcej wycieczek tylko przez internet” – mówi szef TUI. I zapewnia, że popyt na wakacje ciągle jest wysoki. „Ludzie chcą podróżować” – mówi.

Choć rezerwacje na wiosenną część sezonu przepadły, ludzie zaczynają już rezerwować wyjazdy na lato. I to mimo, że nie ma jeszcze pewności czy realizacja wycieczki będzie w ogóle możliwa. „Chcemy zaproponować rządzącym nowe procedury sanitarne na lotniskach, na pokładach samolotów, w hotelach czy na statkach wycieczkowych. Można utrzymać dystansowanie społeczne bez zmniejszania atrakcyjności wyjazdu czy pozbawiania turystów ciekawych przeżyć” – przekonuje Joussen.

I zapewnia, że rezerwacje są już robione także na 2021 r. I to w takiej samej liczbie jak te poczynione w kwietniu i maju 2019 r. na 2020 r.

Turcja ma plan na turystykę w czasach koronawirusa

Turcja przedstawiła plan dla uruchomienia branży turystycznej oraz zasady, jakie mają w niej obowiązywać w najbliższych miesiącach. Wiele atrakcji pozostałoby nieczynnych, a na początek tureckie kurorty nie przyjmą Europejczyków.

Globalny rynek turystyczny mniejszy nawet o 78 proc.?

Ale prognozy dla całej branży turystycznej są w tym roku fatalne. Podlegająca ONZ Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO) szacuje w swoim raporcie, że rynek skurczy się w tym roku o od 58 do nawet 78 proc. Według tej organizacji tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku globalna liczba wyjazdów turystycznych spadła o 22 proc.

To jak bardzo skurczy się rynek turystyczny zależy według ekspertów UNWTO od tego jak szybko będą znoszone przeciwepidemiczne obostrzenia. Jeśli stanie się tak jeszcze w maju lub czerwcu – rynek zmniejszy się w porównaniu z ubiegłym rokiem o 58 proc., ale jeśli dopiero w przyszłym roku – aż o 78 proc.

Liczba osób odbywających transgraniczne wyjazdy turystyczne może się według oenzetowskiej agendy skurczyć od 850 mln do 1,1 mld. A to przełoży się na globalne straty w wysokości od 910 mld do nawet 1,2 bln dolarów. „Świat walczy dziś z bezprecedensowym kryzysem sanitarnym i ekonomicznym, a turystyka jest jednym z najbardziej poszkodowanych sektorów. Zagrożone są miliony miejsc pracy” – stwierdził smutno sekretarz generalny UNWTO Zurab Pololikaszwili.

Zdaniem Światowej Organizacji Turystyki pracę z powodu załamania się rynku może stracić od 100 do 120 mln ludzi na całym świecie. To nie tylko osoby zatrudnione bezpośrednio w hotelach, transporcie czy biurach turystycznych, ale także w restauracjach w kurortach czy przy produkcji pamiątek. UNWTO wróży jednak rynkowi odbicie już w 2021 r. Jedynie w Australii i Oceanii (gdzie pandemię udało się już opanować) możliwe jest odbicie jeszcze w tym roku.

Koronawirus: Grecja i Cypr chciałyby latem przyjąć pierwszych zagranicznych turystów

Oba kraje już od jutra (4 maja) znoszą pierwsze epidemiczne restrykcje. Na razie liberalizacja nie dotyczy jeszcze lokali gastronomicznych czy hoteli, ale Grecy i Cypryjczycy liczą na to, że ten sezon turystyczny nie jest jeszcze stracony.