Branża lotnicza wciąż w kryzysie przez koronawirusa. Hongkoński przewoźnik ogranicza działalność

Samolot linii Cathay Pacific, źródło: Wikipedia, fot. Bahnfrend (CC BY-SA 4.0)

Samolot linii Cathay Pacific, źródło: Wikipedia, fot. Bahnfrend (CC BY-SA 4.0)

Hongkońskie linie lotnicze Cathay Pacific to jeden z największych przewoźników powietrznych w Azji. Z ich siatki połączeń znikają jednak loty m.in. do Nowego Jorku, Londynu czy Brukseli. Z wewnętrznych dokumentów wynika, że to stała redukcja międzykontynentalnych tras.

 

Cathay Pacific na azjatyckim rynku lotniczym ustępują już tylko największym chińskim, arabskim czy japońskim przewoźnikom. Dzięki nim Hongkong stał się jednym z najważniejszych na kontynencie hubów przesiadkowych.

Teraz jednak hongkońska spółka likwiduje połączenia na znajdujące się tuż obok Nowego Jorku i Jersey City lotnisko Newark, na podlondyńskie Gatwick czy na główne brukselskie lotnisko Zaventem.

Znikają także loty do Seattle, Waszyngtonu, Dublina oraz do Malé, czyli stolicy Malediwów, a więc na coraz popularniejszym wśród Amerykanów i Europejczyków kierunku wakacyjnym. Cathay Pacific dalej będzie jednak latać na londyńskie Heathrow czy inne nowojorskie lotnisko – Port Lotniczy im. Johna F. Kennedy’ego w dzielnicy Queens.

Z wewnętrznej dokumentacji, do której dotarł hongkoński dziennik South China Morning Post, wynika, że cięcia nie są tymczasowe, ale stałe i jest pewne, że loty do Newark,  Waszyngtonu, Gatwick czy Brukseli nie wrócą też w przyszłym roku, a możliwe, że i w kolejnych latach.

Już nie Londyn a Paryż. Koronawirus zmienia ranking najbardziej obleganych lotnisk świata

Pandemia koronawirusa mocno ograniczyła ruch lotniczy w Europie. Pasażerowie też mało chętnie wracają na pokłady samolotów.

Powrót do normalności dopiero w 2024 r.

Powodem tak poważnego ograniczenia międzykontynentalnych połączeń Cathay Pacific są oszczędności. Z powodu pandemii koronawirusa wiele państw ograniczyło przyjmowanie zagranicznych lotów, a sami pasażerowie także rzadziej decydują się na dalekie podróże.

Brakuje przede wszystkim tzw. pasażera biznesowego. Odwołanych jest bowiem wiele międzynarodowych wydarzeń – konferencji, kongresów, targów, zjazdów, zawodów sportowych czy festiwali.

Również wiele firm zrezygnowało z delegacji służbowych, a większość spraw załatwiana jest obecnie on-line. Tymczasem 10 proc. biznesowych pasażerów generowało dla wielu linii lotniczych nawet ponad 50 proc. przychodów.

„To jest dla nas najtrudniejszy operacyjnie rok w historii. Spodziewamy się, że szybko sytuacja nie wróci do normy. W pierwszym półroczu 2021 r. przewidujemy, że osiągniemy co najwyżej 25 proc. obłożenia miejsc w stosunku do 2019 r., zaś w całym przyszłym roku nie przekroczymy 50 proc.” – głosi oświadczenie Cathay Pacific.

Linia lotnicza Virgin Atlantic ogłosiła bankructwo

To kolejna linia lotnicza, która z powodu pandemii koronawirusa ogłasza upadłość. Ta jednak należy do jednego z biznesowych wizjonerów Richarda Bransona i byłą popularna wśród pasażerów. Jej właściciel liczy, że jednak postawi ją na nogi.

Cathay Pacific zwalnia i zamyka spółkę-córkę

Zlikwidowane właśnie połączenia miały generować dla hongkońskiego przewoźnika największe straty, bo samoloty latały na tych trasach niemal puste. Połączenia do Newark, Gatwick, Waszyngtonu, Seattle i Malé zostały już raz w tym roku zawieszone podczas wiosennej fali pandemii.

Loty do Dublina wstrzymano zaś, gdy w Hongkongu trwały wielkie uliczne protesty przeciw narzucaniu Hongkongowi przez Pekin kontrowersyjnej ustawy o bezpieczeństwie publicznym, która de facto ograniczała autonomię tej byłej brytyjskiej kolonii, choć Chiny zobowiązały się ją honorować co najmniej do 2047 r.

Cathay Pacific przeżywa obecnie bardzo poważne kłopoty. Dlatego wewnętrzne dokumenty, do jakich dotarł dziennik „SMCP” sugerują, że cięć w lotach może być więcej, a odbudowy siatki połączeń zacznie się nie wcześniej niż w 2024 r. Prezes Cathay Pacific Augustus Tang Kin-wing nie ukrywał w ostatnich tygodniach, że cięcia będą głównym motorem polityki jego firmy w najbliższych miesiącach.

Hongkońska linia lotnicza w październiku zredukowała już zatrudnienie o 5,9 tys. osób, w tym 550 pilotów i 2 tys. osób z personelu pokładowego. Pozostałym członkom załóg obniżono zaś wynagrodzenia.

Dodatkowo zlikwidowana została obsługująca regionalne połączenia spółka-córka Cathat Pacific – Cathay Dragon. W sumie w całej grupie biznesowej pracę straciło już 8,5 tys. osób. Dzięki temu udało się jednak zmniejszyć miesięczne koszty operacyjne o 1,5 mld dolarów hongkońskich, czyli o prawie 193,5 mln dolarów amerykańskich.

Najtrudniejszy rok dla branży lotniczej

Branża lotnicza przeżywa obecnie najgłębszy w swojej historii kryzys. Zwolnienia masowe obejmują nawet największe linie lotnicze świata takie jak Lufthansa czy British Airways.

Zlikwidowane zostały zaś m.in. takie linie lotnicze jak Virgin Atlantic i Virgin Australia, niemiecki przewoźnik niskokosztowy Germanwings, brytyjska linia regionalna Flybe, kolumbijska Avianca czy narodowy przewoźnik RPA – South African Airways.

Założona w 1919 r. Avianca była drugimi – po holenderskich liniach KLM – najstarszymi i wciąż funkcjonującymi liniami lotniczymi na świecie. Kolumbijski przewoźnik upadł jednak krótko po swoich 100. urodzinach.

Na granicy bankructwa stanęły zaś np. belgijska linia Brussels Airlines, brazylijsko-chilijskie LATAM czy tajlandzkie Thai Airways. W sumie od początku 2020 r. upadły już 43 linie lotnicze na świecie.

9 lat spóźnienia. Otwarto lotnisko Berlin-Brandenburg

Miał być jeden z najnowocześniejszych portów lotniczych świata, który odciąży pozostałe, przepełnione berlińskie lotniska, a wyszła inwestycja spóźniona o dziewięć lat i trzykrotnie droższa niż pierwotnie zakładano. Dziś lotnisko Berlin-Brandenburg w końcu zostało otwarte.

 

Pandemia COVID-19 to nie jest dobry moment …

Fala bankructw może dopiero nadejść

Eksperci spodziewają się jednak, że fala bankructw w branży lotniczej jest dopiero przed nami. Większość spółek ogłasza upadłość w ostatnich tygodniach roku kalendarzowego, gdy zaczyna brakować im pieniędzy na obsługę bieżących zobowiązań, a jednocześnie trzeba już planować nowe wiosenne siatki połączeń.

„Historycznie gotówka generowana w szczycie sezonu letniego zapewniała wsparcie dla linii lotniczych w >>chudych<< miesiącach zimowych. Niestety, w tym roku katastrofalna wiosna i lato nie stworzyły żadnej poduszki finansowej” – mówił niedawno dyrektor Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) Alexandre de Juniac.

Według szacunków IATA przeciętnie linie lotnicze mają zapasy gotówki na ok. 8,5 miesiąca funkcjonowania. Ten czas, od chwili, gdy epidemia COVID-19 w chińskiej prowincji Hubei stała się pandemią, czyli problemem globalnym, właśnie mija.