USA: Bezos, Musk czy Buffet albo nie płacą podatków, albo według bardzo niskich stawek

Inwestor giełdowy Warren Buffet od lat opowiada się za podnoszeniem podatków dla najbogatszych, ale wedłu ProPublica sam płaci je według bardzo niskich stawek, źródło: Flickr/freeimage4life (CC0 1.0)

Inwestor giełdowy Warren Buffet od lat opowiada się za podnoszeniem podatków dla najbogatszych, ale wedłu ProPublica sam płaci je według bardzo niskich stawek, źródło: Flickr/freeimage4life (CC0 1.0)

Według ujawnionych dokumentów podatkowych 25 najbogatszych Amerykanów bardzo skutecznie unika dzielenia się częścią dochodów z budżetem państwa. Zwykle płacą je po minimalnych stawkach, a zdarzają się takie lata, gdy nie płacą ani centa.

 

Do dokumentów z archiwum Internal Revenue Service (IRS), czyli podległej Departamentowi Skarbu agencji zajmującej się ściąganiem podatków, dotarli dziennikarze z niezależnego portalu śledczego ProPublica, który zajmuje się ujawnianiem nadużyć władzy i przekrętów finansowych.

Miliarderzy czasem w ogóle nie płacą podatków

Według ich ustaleń, choć majątki 25 najbogatszych Amerykanów rosły w ostatnich latach w ogromnym tempie, to jednocześnie zgłaszali oni do opodatkowania bardzo niskie dochody lub wykazywali ich brak czy nawet poniesioną stratę. W efekcie albo płacili podatki będące bardzo malutkim ułamkiem ich zysków, albo nie płacili ich w ogóle.

W ciągu ostatnich 15 lat (takiego okresu dotyczą uzyskane przez ProPublica dokumenty) najbogatszy człowiek świata – właściciel m.in. Amazona – Jeff Bezos dwukrotnie nie zapłacił ani centa federalnych podatków w USA – w 2007 i 2011 r. Ponadto udało mu się dwukrotnie uzyskać nawet zwrot podatku w wysokości 4 tys. dolarów, dzięki wykorzystaniu ulgi na dzieci.

Drugi na liście najbogatszych na świecie – właściciel m.in. Tesli i SpaceX – Elon Musk ani centa nie zapłacił w 2018 r. Magnat prasowy i były burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg uniknął zaś płacenia podatku w 2019 r. Największym inwestorom giełdowym takim jak Carl Icahn czy George Soros taka sztuka udawała się natomiast nawet po kilka lat z rzędu.

Minimalne stawki podatkowe

Dziennikarze ProPublica policzyli, że tylko w latach 2014-2018 dwudziestka piątka najbogatszych Amerykanów wzbogaciła się łącznie aż o 401 mld dolarów. Ale w tym samym czasie zapłacili oni w sumie 13,6 mld dolarów podatku federalnego. Oznacza to, że średnia stawka ich opodatkowania wyniosła tylko… 3,4 proc.

Tymczasem najwyższa stawka podatku federalnego – którą obłożone są dochody powyżej 501,4 tys. dolarów rocznie (a 622 tys. w przypadku rozliczających się wspólnie małżeństw) – wynosi obecnie w USA 37 proc.

Tyle że stawka 3,4 proc. jaką wyliczyła ProPublica jest uśredniona dla wszystkich 25 multimiliarderów, ale poszczególni biznesmeni w różny sposób radzili sobie ze swoimi zeznaniami podatkowymi.

Na przykład Elon Musk zapłacił w latach 2014-2018 3,27 proc. podatku od swoich zysków, Michael Bloomberg 1,3 proc., a Jeff Bezos tylko 0,98 proc. Rekordzistą okazał się zaś najsłynniejszy amerykański inwestor giełdowy Warren Buffet, który co prawda co roku podatki płaci, ale jego faktyczna stawka podatkowa wyniosła tylko 0,1 proc.

Zuckerberg: Facebook gotowy płacić w Europie wyższe podatki

Założyciel i prezes największego na świecie pod względem liczby użytkowników serwisu społecznościowego stwierdził podczas 56. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że Facebook jest gotowy płacić w Europie wyższe podatki, o ile nowe reguły opracuje OECD.

 

Mark Zuckerberg, który wziął udział w 56. Monachijskiej …

Biden zapowiadał reformy podatkowe

Ujawnienie zeznań podatkowych 25 najbogatszych Amerykanów wywołało za oceanem burzę. Na multimiliarderów posypało się wiele głosów krytyki. Rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki oświadczyła, że administracja prezydencka „ma świadomość, że powinno się robić więcej, aby wielkie korporacje oraz najlepiej zarabiające osoby płaciły podatki uczciwie”, ale jednocześnie przypomniała, że „każde nieuprawnione ujawnienie poufnych informacji rządowych jest nielegalne”.

Z kolei rzeczniczka Departamentu Skarbu Lily Adams przekazała agencji Reutera pisemne oświadczenie, w który poinformowała, że wyciek poufnych dokumentów, a takimi są zeznania podatkowe obywateli USA, będzie przedmiotem wewnętrznego dochodzenia, a sprawa została także przekazana FBI.

Ale duża część amerykańskich mediów ostro krytykuje najbogatszych, a dziennikarze portalu ProPublica zapowiadają, że to dopiero początek publikowania „smaczków” z zeznań podatkowych multimiliarderów. Pikanterii sprawie dodaje także fakt, że niedawno przez USA przetoczyła się debata o tym, że IRS jest instytucją mocno niedofinansowaną i od dawna nie jest w stanie odpowiednio weryfikować uczciwości płacenia podatków i ściągać ewentualne zaległości

Prezydent Joe Biden jeszcze w trakcie kampanii wyborczej obiecywał sprawniejsze ściąganie podatków od najbogatszych, a nawet podniesienie im stawek podatkowych. Mówił także o podwojeniu stawki od zysków inwestycyjnych czy obłożeniu większym podatkiem dziedziczenia majątku.

Holandia: Rząd przetrwał głosowanie ws. wotum zaufania. Powodem spór o podatki

To już drugie w tym roku wotum nieufności wobec holenderskiego koalicyjnego gabinetu. Tym razem jednak opozycji zabrakło bardzo niewiele głosów do odwołania rządu. Premier został bowiem oskarżony o zatajanie informacji na temat decyzji o zlikwidowaniu w Holandii podatku od dywidend.
 
Opozycyjni …

Darowizny, ulgi i raje podatkowe

Wszyscy opisani w artykule ProPublica multimiliarderzy unikając płacenia podatków nie łamią prawa, ale sprawie wykorzystują luki w przepisach podatkowych. Jak przyznają autorzy śledztwa portalu ProPublica, część z opisanych biznesmenów uzyskuje duże ulgi podatkowe poprzez działalność charytatywną. Tak jest w przypadku właściciela Microsoftu Billa Gatesa czy wspomnianych już George’a Sorosa i Warrena Buffeta. To akurat działalność chwalebna.

Ale inne sposoby unikania opodatkowania są już – zdaniem dziennikarzy śledczych – z moralnego punktu widzenia kontrowersyjne. Chodzi na przykład o księgowanie dochodów jako kolejne inwestycje, a nie wypłacone pensje. Wciąż popularna jest także tzw. optymalizacja podatkowa, która polega nie tylko na wyszukiwaniu i wykorzystywaniu ulg, ale także na wyprowadzaniu dochodów do zagranicznych tzw. rajów podatkowych.

Na razie do publikacji portalu ProPublica odniósł się tylko George Soros. Jego biuro prasowe przekazało, że brak podatku w niektórych latach wynikał nie z „kreatywnej księgowości”, ale z faktu, że zawirowania gospodarcze na świecie przekładały się na spadki giełdowe, co przynosiło w danym roku podatkowych straty.

Państwa G7 porozumiały się co do podatku dla cyfrowych gigantów

Uzgodnione rozwiązania mają zapewnić zlikwidowanie istniejących obecnie luk podatkowych.

Zarzuty nieco naciągane?

To prawda, że pieniądze wielu z najbogatszych Amerykanów ulokowane są na giełdzie, co obarczone jest ryzykiem strat, a także to co uznaje się za cały ich majątek jest w dużej części udziałami jakie posiadają w różnych spółkach (a więc nie są to de facto zarobione przez nich pieniądze, lecz tylko szacunkowa wartość tych udziałów, gdyby nagle postanowili je sprzedać), ale w przypadku osób opływających na co dzień w ogromne luksusy (z wyjątkiem znanego ze skromnego i oszczędnego stylu życia Warrena Buffeta) ich realne stawki podatkowe rzeczywiście wydają się bardzo niskie.

Dziennikarzom ProPublica zarzucono też pewien błąd logiczny. Jako wzrost majątku najbogatszych potraktowali oni bowiem przede wszystkim wzrost wartości giełdowej posiadanych przez nich udziałów.

Tak było choćby w przypadku Jeffa Bezosa (kurs akcji Amazona rósł, bo w pandemii ludzie chętniej kupowali online) czy Elona Muska (kurs akcji Tesli wystrzelił, bo zainteresowanie elektrycznymi samochodami gwałtownie w ostatnim czasie wzrosło).

Trudno jednak uznać, że realnie obaj ci biznesmeni się na tym wzroście kursu wzbogacili i uzyskali większy dochód. Będzie tak dopiero, jeśli te akcje spieniężą. I to wówczas będą musieli od tego zapłacić podatek dochodowy. Bo daniną tą obkłada się nie majątki, ale pozwalające je zbudować roczne dochody.

Komisja Europejska ujednolici przepisy podatkowe dla przedsiębiorstw

KE przyjęła komunikat w sprawie reform opodatkowania działalności gospodarczej. To wstęp do wprowadzenia nowych ram opodatkowania przedsiębiorstw w UE, które Komisja ma przyjąć w ciągu najbliższych dwóch lat.

Buffet wzywał kiedyś do większego opodatkowania najbogatszych

Z drugiej jednak strony wskazuje się na to, że w świetle informacji ujawnionych przez ProPublica źle brzmią powtarzane przez lat przez np. Sorosa czy Buffeta słowa o tym, że popierają oni podnoszenie podatków dla najbogatszych.

Buffet – nazywany „Wyrocznią z Omaha”, bo wielu małych graczy giełdowych kopiuje jego posunięcia – w 2012 r. trafił nawet na pierwsze strony gazet, gdy stwierdził, że zapłacił rok wcześniej podatki według stawki wynoszącej 17,4 proc. (zapewne chodziło o procent od zysków ze sprzedaży akcji, a nie od łącznej wartości posiadanych papierów wartościowych), zaś jego sekretarka Debbie Bosenek według stawki wynoszącej 35,8 proc., choć to on realnie zarobił więcej.

„Debbie pracuje tak samo ciężko jak ja, ale płaci podatki według dwa razy wyższej stawki podatkowej” – powiedział wówczas Buffet, a tego argumentu używał potem m.in. Barack Obama, gdy postulował podniesienie stawek podatkowych dla najbogatszych. Wówczas debata na ten temat była w USA bardzo gorąca. Teraz zapewne stanie się nawet gorętsza.