Będzie mini-budżet strefy euro

Monety euro. / Zdjęcia via unsplash.com @jbrinkhorst

Ministrowie finansów wszystkich państw członkowskich uzgodnili na spotkaniu w Luksemburgu powołanie nowego mechanizmu finansowego w Unii Europejskiej. Ma on wspierać przeprowadzanie reform gospodarczych i zapewniać większą spójność pomiędzy państwami członkowskimi.

 

 

O konieczności powołania odrębnego budżetu dla strefy euro od dawna mówi Francja. Długo temu pomysłowi sprzeciwiały się Niemcy, ale ostatecznie kilka miesięcy temu prezydentowi Emmanuelowi Macronowi udało się przekonać do tego pomysłu kanclerz Angelę Merkel, choć Berlin postawił warunek, że ewentualny budżet dla eurolandu nie był duży.

Pomysł krytykowały państwa spoza strefy euro (m.in. Polska), które obawiały się, że doprowadzi to do zmniejszenia unijnych środków dla krajów, które nie posiadają wspólnej europejskiej waluty. Niemcy zaś nie chciały tworzenia mechanizmu, który powodowałby ryzyko, że niemieccy podatnicy znów finansować będą opanowywanie kryzysu w zadłużonych krajach unijnego południa, takich jak Grecja czy Włochy.

Ostatecznie ministrowie finansów wszystkich państw członkowskich uzgodnili w czwartek (10 października) na spotkaniu w Luksemburgu utworzenie nowego mechanizmu finansowego, który wspierałby przeprowadzanie reform gospodarczych i zapewniał większą spójność pomiędzy państwami członkowskimi. Nazwano go Budgetary Instrument for Competitiveness and Convergence (BICC). W perspektywie finansowej UE na lata 2021-2027 zarezerwowano na to 25 mld euro. To z jednej strony stosunkowo niewielka kwota, ale jednak większa niż się wydawało jeszcze kilka tygodni temu, gdy mówiono o 20 mld euro. Z drugiej strony, jeszcze w ubiegłym roku prezydent Macron mówił o 50 mld euro.

Jeśli przyjrzeć się bliżej temu jak skonstruowany jest ten mechanizm, to okazuje się, że dla państw strefy euro zarezerwowano jedynie 17 mld euro. Pozostałe 8 mld ma trafić do krajów spoza eurolandu. Ostateczny poziom finansowania będzie jednak jeszcze zależał od ustaleń co do wieloletniego budżetu UE na poziomie szefów państw i rządów UE. Na razie ministrowie uzgodnili to w jaki sposób BICC ma być zarządzony i gdzie znaleźć potrzebne na niego pieniądze.

Czechy dalej od strefy euro?

Praga nie podjęła wprawdzie żadnej oficjalnej decyzji. Jednak brak dorocznego raportu dotyczącego wypełniania kryteriów umożliwiających przyjęcie wspólnotowej waluty jest nad Wełtawą odbierana, jako rezygnacja rządu Andreja Babisza z przyjęcia euro.
 

 

O sprawie informuje tygodnik „Respekt”, który wokół rezygnacji czeskiego rządu z …

Warszawa ogłasza sukces

Polska uznała ustalenia dotyczące nowego mechanizmu finansowego w budżecie UE za sukces. „Ministrowie finansów uzgodnili, że powstanie taki specjalny instrument, który będzie wspierał reformy i spójność w krajach strefy euro, ale co również dla nas bardzo ważne, o co apelowaliśmy, będzie również osobny instrument dla krajów spoza strefy euro” – mówił minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

Szef polskiego resortu finansów wyjaśniał, że udało się przekonać państwa strefy euro, że kwestia reform jest ważna nie tylko dla państw strefy euro, ale także kraj pozostałych krajów członkowskich UE. „Cel, który chcieliśmy osiągnąć, żeby nie było dwóch ścieżek w Europie, żeby nie było budżetu dla strefy euro i osobnego budżetu dla wszystkich, został absolutnie osiągnięty. Nie ma tu osobnego budżetu. Te działania, o których mówimy, są wpisane w jeden budżet europejski. Wszystkie kraje siedzą przy stole i decydują na ten temat, czego przykładem była wczorajsza rozmowa. Decyzje w tej sprawie są podejmowane przez wszystkie kraje członkowskie” – dodał Kwieciński.

Polski minister zwrócił jednak uwagę na to, że bardzo istotne będą kryteria przyznawania środków w ramach BICC, które mają być związane celami tzw. europejskiego semestru, czyli procedurą koordynowania polityki gospodarczej i budżetowej wewnątrz UE. „Problemy, które dotyczą przeprowadzanych reform, faktycznie nieco różnią się pomiędzy tymi dwoma obszarami, czyli strefą euro i krajami, które nie są w euro, stąd dwa instrumenty, ale one mają działać na podobnych zasadach” – podkreślał Kwieciński.

Adam Glapiński: Dopóki będę prezesem NBP, Polska nie wejdzie do strefy euro

Adam Glapiński zapowiedział wczoraj, że dopóki będzie prezesem Narodowego Banku Polskiego, Polska nie wejdzie ani do ERM II, ani do strefy euro. W jego ocenie własna waluta jest olbrzymim atutem polskiej gospodarki.

Niemcy i Holandia nie chcą dłużej finansować południa Europy

O ile Berlin przekonał się do okrojonej wersji budżetu strefy euro, o tyle dalej jest sceptyczny wobec szerszego wspierania finansowego zadłużonych krajów unijnego południa. Czwartkowe spotkanie ministrów finansów z wszystkich państw członkowskich poprzedziło środowe spotkanie w gronie samych ministrów z eurolandu. Wywierano na nim nacisk na Niemcy i Holandię, aby swoje nadwyżki budżetowe przeznaczyły na inwestycje, które mogłyby pobudzić koniunkturę w strefie euro, a zwłaszcza w takich krajach jak Grecja, Włochy czy Hiszpania.

O takie działania we wrześniu apelował też Europejski Bank Centralny. „Musimy się bacznie przyjrzeć temu, kto dysponuje taką fiskalną przestrzenią, aby móc działać na polu inwestycji, a kto musi się skupić bardziej na kwestii obniżania długu publicznego” – mówił dyrektor EBC Mario Centeno.

Natomiast komisarz ds. gospodarczych Pierre Moscovici apelował do Berlina i Hagi dużo mocniej. „Są w strefie euro kraje, które muszą podejmować większe wysiłki w kwestii rygoru budżetowego, ale są też takie, które muszą więcej zainwestować we wzrost gospodarczy. Niemcy i Holandia muszą zrozumieć, że leży to nie tylko w interesie strefy euro, ale także w ich własnym interesie” – przekonywał Moscovici.

Ale niemiecki i holenderski ministrowie przekonywali, że robią już dostatecznie dużo dla wzmocnienia koniunktury w UE. Szef resortu finansów Niemiec Olaf Scholz nazwał obecną niemiecką politykę wydatków państwa „dostatecznie ekspansywną”. „Poziom naszych inwestycji jest obecnie najwyższy w historii. Opracowaliśmy niedawno program inwestycji w rozwiązania, które pomogą walczyć ze zmianami klimatycznymi (to program wart 54 mld euro – przyp. red.). W ciągu najbliższych 10 lat wydamy w sumie na inwestycje ponad 150 mld euro” – mówił Scholz.

Wtórował mu minister finansów Holandii Wopke Hoekstra. „My też mamy bardzo ekspansywny budżet. Ogłosiliśmy też niedawno powołanie nowego rządowego funduszu inwestycyjnego, który zajmował się będzie ważnymi dla naszej gospodarki sprawami związanymi z infrastrukturą” – powiedział Hoekstra.

Będzie odrębny budżet dla strefy euro

Podczas ubiegłotygodniowego szczytu w Brukseli europejscy przywódcy postanowili o zainaugurowaniu prac nad odrębnym budżetem dla strefy euro.
 
Pomysł utworzenia osobnego mechanizmu finansowego przeznaczonego tylko dla państw należących do strefy euro przedstawił kilka miesięcy temu prezydent Francji Emmanuel Macron. Latem udało mu …

Ekspert: Strefa euro potrzebuje gospodarczego pobudzenia

Europeista z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Tomasz Grzegorz Grosse rozumie apele Francji czy Włoch o to, aby Niemcy i Holandia nie chowały swoich nadwyżek budżetowych do przysłowiowej „skarpety”. „Jeżeli niemiecka gospodarka nie chyliłaby się w stronę recesji, tak jak obecnie, tylko byłaby stymulowana inwestycjami, a więc pobudzana do tego, żeby szybciej się rozwijać, to zadziałałaby na zasadzie koła napędowego dla całej strefy euro. To miałoby pewne pozytywne przełożenie na całą strefę euro, a nie tylko na gospodarkę niemiecką. Problem polega na tym, że w Niemczech jest wiele sił politycznych i wielu ekspertów, którzy nie chcą zgodzić się nawet na takie stymulowanie. Przeważa pogląd, że lepiej odłożyć te pieniądze na >>gorsze czasy<<” – mówi prof. Grosse.

Ekspert dodaje, że widać, że bogatsze kraje strefy euro nie chcą już dłużej wspierać krajów biedniejszych, bo robiły tak przez niemal całą pokryzysową dekadę. „To jest problem, który jest jednym z największych wyzwań dla unii walutowej. Ona jest bardzo zróżnicowana pod względem makroekonomicznym: na te państwa bogatsze, bardziej konkurencyjne ekonomicznie i jednocześnie pilnujące własnych finansów oraz na te, które są dużo bardziej zadłużone, mniej konkurencyjne i m.in. w największym stopniu dotknięte przez ostatni kryzys. Dopóki nie rozwiąże się problem tych różnic w sposób systemowy, tak długo strefa euro będzie niestabilna” – tłumaczy europeista z UW.

Europejski Bank Centralny: obecnie żadne z państw – kandydatów nie spełnia wszystkich wymogów wstąpienia do strefy euro

Żadne z siedmiu państw, które zobowiązały się do przyjęcia wspólnej waluty nie spełnia obecnie wszystkich warunków konwergencji. Do tych państw należą: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Polska, Rumunia, Szwecja i Węgry.
 

Według ostatnio przeprowadzonych przez Europejski Bank Centralny (EBC) badań, co prawda wszystkie …