Bank Anglii wieszczy recesję najgorszą od… ponad 300 lat

Photo by Nick Pampoukidis on Unsplash

Bank centralny Wielkiej Brytanii, czyli stojący na straży stabilności funta Bank Anglii, ocenia, że brytyjska gospodarka skurczy się z powodu pandemii koronawirusa aż o 14 proc. Byłby to spadek o historycznej wielkości. Ostatnia taka recesją uderzyła w Anglię ponad trzy wieki temu.

 

Komisja Europejska, prezentując wczoraj (6 maja) prognozy gospodarcze dla państw członkowskich oraz Wielkiej Brytanii, oceniła głębokość tegorocznej brytyjskiej recesji na 8,3 proc. Teraz Bank Anglii poszedł o wiele dalej. W ocenie analityków brytyjskiego banku centralnego PKB Wielkiej Brytanii może się skurczyć nawet o 14 proc.

Największy spadek od panowania Anny Stuart

Byłby to największy spadek gospodarczy od 1706 r., gdy na angielskim tronie zasiadała Anna Stuart, a Anglia była od kilku lat zaangażowana w toczącą się zarówno na terenie Europy, jak i Ameryki Północnej wojnę o sukcesję hiszpańską. Co prawda brytyjskie Narodowe Biuro Statystyczne (ONS) zbiera dane na temat PKB dopiero od 1949 r., ale Bank Anglii przeprowadził niegdyś wsteczne symulacje, które oceniły zmiany w brytyjskiej gospodarce od początku XVIII wieku.

Jak tłumaczył gubernator Banku Anglii Andrew Bailey, brytyjska gospodarka mocno straci przez pandemię koronawirusa, ponieważ została zamrożona przez lockdown (czyli przymusowe wstrzymanie działań handlu, transportu czy branży gastronomicznej, aby wymusić zalecane przez epidemiologów dystansowanie społeczne) bardzo gwałtownie.

„Założyliśmy, że odmrażanie gospodarki będzie odbywać stopniowo i potrwa od czerwca nawet do września, a być może część jej gałęzi nadal pozostanie zamrożona. Ludzie będą także ostrożni z własnego wyboru. Nie ma pewności czy nawet jeśli gospodarka zostanie całkiem odmrożona, to wszyscy od razu zaczniemy się zachowywać tak samo jak przed wybuchem pandemii” – mówił Bailey.

Bank Anglii przewiduje jednak, że brytyjska gospodarka szybko się odbije, co powinno być wyraźnie widoczne już ostatnim kwartale bieżącego roku. W 2021 r. wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii ma wynieść nawet 15 proc. Wartość PKB miałaby więc powrócić do stanu sprzed pandemii w drugiej połowie przyszłego roku.

Trochę dłużej utrzymają się zaś według Banku Anglii kłopoty z bezrobociem, które na początku roku wynosiło ok. 4 proc., ale na koniec roku ma sięgnąć nawet 9 proc. Powrót do stanu sprzed kryzysu jest zdaniem Banku Anglii możliwy dopiero na koniec 2022 r.

Aby pobudzić konsumpcję i ułatwić sytuację kredytobiorców Bank Anglii utrzymał też dziś główną stopę procentową na rekordowo niskim poziomie 0,1 proc. Utrzymany został także obecny poziom skupu aktywów (tzw. luzowanie ilościowe) w wysokości 200 mld funtów. Tylko dwóch z dziewięciu członków Komisji Polityki Monetarnej chciało jego podniesienia o kolejne 100 mld funtów.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

30 tys. zgonów w Wielkiej Brytanii

Ale być może brytyjska gospodarka zostanie odmrożona nieco szybciej. Brytyjski rząd zapowiedział, że znoszenie lockdownu rozpocznie się w najbliższy poniedziałek (11 maja). Będzie to jednak bardzo powolna operacja, ponieważ pandemia koronawirusa uderzyła w Wielką Brytanię szczególnie mocno. Wczoraj liczba stwierdzonych infekcji przekroczyła tam 200 tys. i w tej statystyce Brytyjczyków wyprzedzają już tylko Włosi, Hiszpanie oraz Amerykanie.

Jednocześnie liczba zgonów przekroczyła 30 tys. i jest obecnie najwyższa w Europie. Więcej osób zmarło już tylko w USA – ponad 75 tys. Premiera Borisa Johnsona beształ za to wczoraj w Izbie Gmin nowy przewodniczący Partii Pracy Keir Starmer. „Gdy premier wrócił do pracy tydzień temu mówił, że wielu ludzi przygląda się sukcesowi strategii rządu. Ale taka liczba ofiar to nie jest sukces. Czy premier może nam powiedzieć, jak u licha mogło do tego dojść?” – mówił Starmer w swoim pierwszym parlamentarnym wystąpieniu jako lider labourzystów.

Johnson odpierał te ataki wskazując na to, że Wielka Brytania stosuje nieco inny sposób klasyfikacji zgonów niż Włochy czy Hiszpania. Brytyjczycy wliczają bowiem do oficjalnych statystyk nie tylko osoby, które zmarły z powodu infekcji koronawirusem w szpitalu, ale także w domach opieki.

Argumentował też, że w Wielkiej Brytanii wykonuje się bardzo dużo testów, co jednocześnie pozwala wykryć więcej zakażonych niż w innych krajach świata. Pod koniec kwietnia udało się osiągnąć poziom 100 tys. testów dziennie. „Nie sądzę abyśmy na tym etapie mogli już robić międzynarodowe porównania danych i wyciągać z nich wnioski” – mówił Johnson. I zapowiadał, że do końca maja brytyjska służba zdrowia będzie w stanie wykonywać nawet 200 tys. testów dziennie.

KE wróży Polsce najmniejszy spadek PKB w całej UE

A ile stracą pozostałe państwa UE?

Powolne znoszenie obostrzeń

Na razie nie wiadomo na czym będzie polegać poniedziałkowe znoszenie obostrzeń. Wiadomo tylko, że plan podzielony będzie na pięć etapów i dotyczyć będzie całego Zjednoczonego Królestwa, a więc Anglii, Walii, Szkocji oraz Irlandii Północnej. Dziś Johnson omówił ów plan z liderami wszystkich opozycyjnych ugrupowań obecnych w Izbie Gmin.

„Rząd będzie podchodził do realizacji planu z wyjątkową ostrożnością. Absolutnym priorytetem pozostanie ochrona życia obywateli Wielkiej Brytanii” – ogłosiło dziś biuro prasowe Izby Gmin. Szczegóły planu mają zostać ogłoszone w niedzielę (10 maja).

Ostrożne podejście Johnsona bardzo różni się od tego, jakie prezentował on w marcu, gdy przekonywał, że należy koronawirusa po prostu przechorować, aby wyrobić w brytyjskim społeczeństwie „odporność stadną”. Ale epidemiologom udało się go jednak przekonać do obrania tej samej strategii co niemal wszystkie (z wyjątkiem Szwecji i Białorusi) państwa w Europie.

Krótko potem okazało się, że sam Johnson zakaził się koronawirusem i na kilka dni trafił nawet z tego powodu na szpitalny oddział intensywnej terapii z powodu kłopotów z oddychaniem. Po wyjściu ze szpitala Johnson dziękował lekarzom i apelował do Brytyjczyków, aby słuchali zaleceń ekspertów.

Drobnym problemem jest jednak to, że jeden z jego najbliższych doradców, prof. Neil Ferguson z Imperial College London, który jest architektem brytyjskiej strategii dystansowania społecznego, sam złamał opracowane przez siebie zalecenia. Jak udało się ustalić mediom conajmniej dwukrotnie odwiedzał swoją kochankę. W związku z tym Ferguson podał się do dymisji.

W opanowaniu sytuacji epidemicznej w Wielkiej Brytanii ma także pomóc specjalna aplikacja, opracowana podobnie do tych stosowanych w niektórych krajach Azji Wschodniej czy w Australii, która ma monitorować rozprzestrzenianie się koronawirusa. Dzięki technologii bluetooth ma ona zapisywać wszystkie międzyludzkie kontakty na odległość mniejszą niż dwa metry, które potrwają przynajmniej 15 minut. Tyle ma bowiem wystarczać koronawirusowi aby przenieść się z jednego osoby na drugą.

Testy aplikacji ruszyły dziś na położonej przy południowym wybrzeżu Anglii wyspie Wight. Wybraną ją, ponieważ zamieszkują ją tylko 140 tys. społeczność. „Zbierane dane będą całkowicie poufne i zanonimizowane. Jeśli u kogoś zostanie wykryta infekcja koronawirusem, osoby które miały z tym kimś styczność, zostaną powiadomione przez służbę zdrowia, że mogły się zakazić. Nawet jeśli nie znały nosiciela. To nam pomoże uniknąć rozprzestrzeniania się koroanwirusa” – tłumaczył odpowiedzialny za ten projekt minister transportu Grant Shapps.

Aby nie doprowadzić do sytuacji, w której pogwałcone zostanie czyjeś prawo do prywatności, aplikacja ma jednak nie zapisywać danych o lokalizacji osoby, a jedynie listę urządzeń, z którymi na odległość dwóch metrów „zetknęło się” inne urządzenie.

USA i Wielka Brytania: Hakerzy zaatakowali systemy służby zdrowia

Zajmujące się kontrwywiadem elektronicznym dwie agencje z USA i Wielkiej Brytanii wydały wspólne oświadczenie, w którym zaalarmowały, że powiązane z obcymi państwami grupy hakerskie zaatakowały instytucje zajmują się walką z pandemią koronawirusa.