Bangladesz: Głód i nędza zamiast szycia „naszych” ubrań

Young Bangladeshi women being trained at the Savar Export Processing Zone training center in Dhaka, Bangladesh on October 13, 2016. Photo © Dominic Chavez/World Bank

Co łączy Zarę, Reserved, Cropp, Gap i Primark? Wszystkie mają swoje szwalnie w Bangladeszu. Przemysł tekstylny daje tam zatrudnienie milionom osób. Jednak pandemia koronawirusa naraża mieszkańców kraju na głód i nędzę. Światowe marki wycofują zamówienia. A część z nich nie płaci za wykonaną już pracę.

 

 

Bangladesz jest, po Chinach, drugim światowym eksporterem odzieży. Z powodu kryzysu światowe marki wycofały zamówienia na ponad 3 mld dolarów i nie chcą płacić za to, co już zrealizowano.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Miliony na bezrobociu

Niedziela 5 kwietnia unaoczniła mieszkańcom Bangladeszu – państwa o powierzchni 144 tys. km kwadratowych, które zamieszkuje ponad 160 mln osób – na czym polegają światowe łańcuchy dostaw. Tego dnia tysiące pracowników sektora tekstylnego przybyło, często pieszo, do stolicy kraju Dhaki, aby odebrać marcowe wynagrodzenie. Zakłady nie pracowały już od kilku dni, w związku z decyzją rządu, które w obawie o rozprzestrzenianie się koronawirusa zdecydował o ich tymczasowym zamknięciu.

Jednak zakłady tekstylne nadal nie pracują. Według danych Bangladeskiego Związku Producentów i Eksporterów Odzieży (BGMEA) do 22 kwietnia światowe marki skasowały lub wstrzymały zamówienia warte 3,17 mld dolarów. To niemal 1 miliard sztuk odzieży i co najmniej 1145 fabryk z ponad 4 tys., które już odczuły skutki kryzysu. BGMEA szacuje, że z ponad 4 mln osób zatrudnionych w krajowym przemyśle tekstylnym już ponad połowa straciła pracę lub w inny sposób odczuła przestój w produkcji. Dla kraju, w którym branża odzieżowa odpowiada za 80 proc. eksportu towarów to katastrofalne informacje.

Międzynarodowa Organizacja Pracy przy ONZ szacowała, że w 2014 r. na całym świecie w sektorze tekstylnym mogło pracować od 60 do 75 mln osób, z czego ponad 40 mln w Azji. Większość stanowią kobiety. Wynagrodzenie pracowników (a raczej pracownic) w Bangladeszu wynosi średnio nieco ponad 100 dolarów (około 450 zł). Środki te muszą wystarczyć na utrzymanie rodzin.

Bezrobocie: Fatalne dane z Europy i USA. Polska nie uniknie kryzysu

Polska była wiceliderem w Unii Europejskiej pod względem niskiego bezrobocia przed wybuchem obecnego kryzysu. To stan nie do utrzymania.

Przerwanie łańcuchów w praktyce

Przedstawiciele Clean Clothes Campaign, koalicji związków zawodowych i organizacji pozarządowych, zwracają wagę, że kryzys w branży tekstylnej rozwijał się w trzech etapach. Najpierw Chiny wstrzymały eksport surowców, następnie gdy wirus rozprzestrzenił się w Europie i USA, największych rynkach zbytu dla azjatyckich szwalni, marki odzieżowe anulowały zamówienia, często nie płacąc za realizację tych, które były w trakcie. W ten sposób zakłady tekstylne wstrzymały prace i odesłały setki tysięcy ludzi do domów, często bez wynagrodzenia. I wreszcie trzeci etap to wprowadzanie obostrzeń przez lokalne rządy w celu uniknięcia rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Jednak obecny kryzys ma głębsze przyczyny. Konsorcjum Praw Pracowniczych (Worker Rights Consortium – WRC) podkreśla, że obecne problemy mają związek ze strukturą globalnej sieci dostaw w sektorze tekstylnym. Wielkie światowe marki tną koszty w chwili kryzysu z powodu spadku popytu. Organizacja zwraca uwagę, że firmy odzieżowe płacą wyłącznie za wykonaną pracę, czyli za odebrany towar przy dostawie, a to zakłady są odpowiedzialne za wypłacanie pensji pracownikom. W przypadku braku zamówień nie ma z czego opłacić pensji, tym bardziej, że marki często nie dotrzymują warunków umów.

Koronawirus śmiertelnym zagrożeniem dla uchodźców z Syrii

Koronawirus to ogromne niebezpieczeństwo dla migrantów i uchodźców z Syrii.

Lata zaniedbań

To dlatego 5 kwietnia tysiące osób odeszły w Dhace z kwitkiem. Clean Clothes Campaign  (CCC) przypomina o kwestii zabezpieczeń społecznych, a w zasadzie ich braku. W krajach, które produkują odzież dla całego świata najczęściej brak ubezpieczeń społecznych, zdrowotnych czy zasiłków dla bezrobotnych, nie mówiąc o tarczach antykryzysowych i innych osłonach na wypadek kryzysu. To z kolei, przekonuje CCC, efekt lat zaniedbań i presji na cięcie kosztów.

Wyższa cena ubrań w sklepach modnych marek w galeriach handlowych przekładają się nijak na sytuację produkujących je kobiet. W marcu Ośrodek Praw Robotniczych i Konsorcjum Praw Robotniczych przeprowadziły badanie wśród 316 producentów odzieży. Wynikało z niego, że 95 proc. marek oraz sprzedawców detalicznych odmówiło choćby częściowego wsparcia w partycypacji w wynagrodzeniach pracowników zakładów w Bangladeszu.

Zawieszenie broni w Jemenie. Życiu Jemeńczyków zagraża nowy wróg: koronawirus

W Jemenie, najbiedniejszym państwie Bliskiego Wchodu odnotowano pierwszy przypadek koronawirusa. Zniszczony wojną kraj czeka trudna walka.

Czy coś się zmieni?

W środę (24 kwietnia) 66 organizacji, w tym m.in. z Bangladeszu, Chin i Wietnamu, reprezentujących światowy przemysł tekstylny wystosowało apel do rządów i instytucji finansowych o podjęcie szybkich działań w celu zaradzenia kryzysowi w branży. Apel pojawił się w dniu, gdy światowe marki modowe, sprzedawcy detaliczni oraz Międzynarodowa Organizacja Pracodawców (IOE) poinformowały o utworzeniu grupy roboczej, której zadaniem będzie zaradzenie kryzysowi w branży odzieżowej na całym świecie.

Konsorcjum Praw Robotniczych monitoruje na stronie internetowej, które firmy z branży zobowiązały się publicznie do pełnej zapłaty za już zrealizowane zamówienia. Wśród nich jest m.in. hiszpański Inditex (Zara) czy polskie LPP (Reserved, House, Cropp, Mohito i Sinsay). Wśród tych, które nie uczyniły takiego zobowiązania są m.in Gap, irlandzki gigant taniej odzieżowy Primark czy brytyjskie Tesco. Primark zapowiedział wprawdzie 7 kwietnia utworzenie funduszu, który pomoże pokryć pensje pracowników, lecz na razie brak szczegółów. Firma twierdzi, że w wyniku kryzysu traci miesięcznie 800 mln dolarów.

Brak wsparcia przełoży się na sytuację życiową wielu milionów osób. Może dopiero brak możliwości zakupu nowych ubrań zwróci uwagę Europejczyków – Stary Kontynent sprowadza około 60 proc. odzieży produkowanej w Bangladeszu – na los tamtejszych pracowników. Jeśli nie, jakim towarem zostaną wypełnione sklepy w galeriach po ponownym otwarciu?

Koronawirus: Bezdomni nie mogą pozostać w domach

Zamknięcie parków w Polsce to nie tylko ogromne zmartwienie dla uprawiających poranny jogging, ale także dla bezdomnych, którzy nie mają luksusu spędzenia kwarantanny w domach. W Europie i na świecie pomoc oferują samorządy, proponując potrzebującym nocleg np. na… stadionach.