Airbus chce zwolnić 15 tys. osób. Protestują francuski rząd i związkowcy

Airbus A380 powoli odchodzi na "wcześniejszą emeryturę". Duża i paliwożerna maszyna traci w kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa na popularności (Photo by G-R Mottez on Unsplash)

Airbus A380 powoli odchodzi na "wcześniejszą emeryturę". Duża i paliwożerna maszyna traci w kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa na popularności (Photo by G-R Mottez on Unsplash)

Producent europejskich samolotów pasażerskich znalazł się w trudnej sytuacji z powodu pandemii koronawirusa. Wiele linii lotniczych z powodu ograniczenia komunikacji lotniczej wstrzymało albo nawet odwołało zamówienia nowych maszyn.

 

Obroty Airbusa spadły z powodu pandemii o 40 proc. Dlatego europejski koncern, w który zaangażowany jest kapitał francuski, niemiecki, hiszpański czy holenderski chce się pozbyć do połowy 2021 r. 10 proc. swojej załogi, czyli 15 tys. pracowników.

Najwięcej zwolnień ma dotknąć zakłady koncernu w Niemczech i Francji, gdzie pracę ma stracić po ponad 5 tys. osób. 1,7 tys. osób ma stracić pracę w Wielkiej Brytanii, a prawie 1 tys. w Hiszpanii. Pozostałe 1,3 tys. osób ma być zwolnionych w oddziałach Airbusa w innych krajach.

Nawet 26 tys. osób może stracić pracę. Lufthansa zapowiada ponad dwa razy większe zwolnienia niż planowano

Największy europejski przewoźnik lotniczy jest przez pandemię w poważnych tarapatach. Choć niemiecka spółka dostała właśnie ogromną pomoc państwową, planuje wielkie zwolnienia i pozbywanie się maszyn.

Związkowcy zapowiadają „potężną bitwę”

Rozmowy ze związkami zawodowymi na temat warunków masowych zwolnień już się rozpoczęły. Zarząd Airbusa chce je zakończyć jesienią, aby już wtedy zacząć się pozbywać części niepotrzebnych pracowników.

Zastój w branży lotniczej jest teraz najpoważniejszy od kilkudziesięciu lat. Pandemia koronawirusa uziemiła tysiące samolotów, a linie lotnicze wznawiając połączenia rezygnują z części destynacji i same zapowiadają masowe zwolnienia.

Kierownictwo Airbusa zapewnia, że chce stworzyć dla zwalnianych pracowników „pełen wachlarz osłon socjalnych”, a także liczby na to, że sporo osób skorzysta z programu dobrowolnych odejść lub postanowi o wcześniejszym przejściu na emeryturę.

Ale wiadomo już, że rozmowy ze związkowcami będą trudne. Związki zawodowe już ostro oprotestowały plany zarządu spółki, a przede wszystkim zbyt dużą ich zdaniem liczbę pracowników, jacy mają opuścić firmę. „To będzie potężna bitwa o uratowanie miejsc pracy” – zapowiada przedstawicielka związku CFE-CGC Francoise Vallin.

Dlatego zarząd Airbusa dopiero jutro (2 lipca) ma ostatecznie poinformować, jak duże planuje zwolnienia. Tym bardziej, że nie będą to pierwsze zwolnienia w Grupie Airbusa. Już wcześniej koncern postanowił zwolnić 900 pracowników swojej spółki-córki Premium AEROTEC w Niemczech.

Niemcy: Lotnisko Tegel w Berlinie "zabite" przez koronawirusa?

Berlińskie lotnisko Tegel, które dotąd było głównym portem lotniczym niemieckiej stolicy, zawiesi całkowicie na dwa miesiące swoje działanie. Wiele wskazuje na to, że może już jej nie wznowić.

 

Położone na północnych obrzeżach Berlina lotnisko Tegel powstało po II wojnie światowej, gdy …

Rząd Francji obiecuje inwestycje w zamian za mniejsze zwolnienia

Przeciwny tak dużym zwolnieniom jest także francuski rząd. Sekretarz stanu do spraw transportu Jean-Baptiste Djebbari zapowiedział, że wesprze Airbusa, jeśli postanowi zmniejszyć skalę zwolnień.

Jednym z pomysłów jest inwestycja w opracowanie nowego typu samolotu, który poprzez zmniejszone zużycie paliwa były bardziej przyjazny środowisku. Jeśli Airbus postanowi utrzymać przynajmniej 2 tys. pracowników więcej niż obecnie planuje, rząd Francji zainwestuje w taki „zielony samolot”.

Ale Airbus, zatrudniający w całej swojej grupie spółek ok. 135 tys. osób, jest w poważnych tarapatach. Spada zwłaszcza zainteresowanie największymi maszynami tego koncernu. Model A380, który poprzez swoją możliwość zabrania na pokłada nawet 853 pasażerów (jeśli byłaby w nim tylko klasa ekonomiczna), miał zrewolucjonizować lotnictwo, staje się powoli ślepą uliczką.

Z ciężkich, paliwożernych maszyn, których lot opłaca się tylko przy niemal całkowitym wykupieniu miejsc, zrezygnowała właśnie linia Air France. Pod koniec czerwca w ostatni 2,5-godzinny symboliczny lot pożegnalny wzbiła się ostatnia maszyna A380 w barwach francuskiej linii. Jest ostatni komercyjny lot odbył się zaś 23 marca z Paryża do Johannesburga w RPA.

Co z pieniędzmi za odwołane loty Europejczyków?

Choć apelowało o to 12 państw członkowskich, Komisja Europejska nie zgadza się na zawieszenie regulacji zapewniających pasażerom zwrot pieniędzy na odwołany.

Najgorszy rok w historii branży lotniczej?

Airbus, który do spółki z amerykańskim Boeingiem zdominował rynek maszyn pasażerskich na świecie, notuje obecnie głównie zamówienia na średniodystansowy model A320. Już pod koniec 2019 r. z 7,5 tys. ważnych zamówień aż 6 tys. dotyczyła której wersji tego właśnie modelu.

Ale nawet te zamówienia spadają. Jeszcze w ubiegłym roku zamówiono w Airbusie kolejnych 768 samolotów pasażerskich i transportowych. Z kolei linie lotnicze odebrały w tym okresie 863 wcześniej zamówione maszyny. Ale 2020 r i pandemia koronawirusa przyniosły dramatycznych spadek liczby nowych zamówień, a także rezygnację z części tych już zamówionych maszyn lub odłożenie ich odbioru „na później”.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) ocenia bowiem, że 2020 r. zostanie zapamiętany „jako najgorszy w historii dla branży lotniczej”. Straty linii lotniczych mogą w tym roku sięgnąć nawet 84 mld dolarów.

„Dla porównania, firmy lotnicze straciły 31 mld dolarów podczas wielkiego kryzysu finansowego w latach 2008 i 2009” – mówił dyrektor generalny IATA Alexandre de Juniac. Kierowana przez niego organizacja szacuje, że rynek lotniczy, choć w przyszłym roku ma wzrosnąć o rekordowe 55 proc., do normalności wróci najwcześniej w 2023 r., a być może nawet dwa lata później.